niedziela, 6 października 2013

67. Underground.

*Liam*
(Włączcie sobie to http://www.mapalondynu.com/mapametra.html żeby lepiej ogarniać o czym piszę ;))

    Jeśli się nie uda? Nie, to musi się udać. Oby tylko wracała z uczelni prosto do domu… Właściwie prawdopodobieństwo, że umówi się z koleżankami jest spore… Cholera! Jak ją ściągnąć? Wiem! Zadzwonię do Louisa, żeby umówił się z nią pod jej domem! Może nie powinienem mu przeszkadzać, teraz ciągle udziela wywiadów i mówi się tylko o nim. Nawet sprawa wiz w Ameryce zeszła na drugi plan. Larry nie został jakoś świetnie przyjęty, ale sądzę, że nie straciliśmy wielu fanów. A opinią innych staramy się nie przejmować. Ugh, okej, dzwonie.

-Louis Harry, słucham.-usłyszałem jego poważny głos i zastanawiałem się nad sensem zdania.
-Miałeś powiedzieć Louis Styles, idioto!-z oddali dobiegał krzyk Hazzy i mimowolnie się zaśmiałem.
-Tak, właśnie, Styles. O co chodzi?
-Mógłbyś umówić się z Dianą pod jej domem o 18?
-Sorry, Li, ale nie mam czasu. Teraz jemy obiad, a potem idziemy do radia. Pod wieczór jeszcze wywiad w gazecie… A po co?
-Masz się z nią tylko umówić, nie idź tam.
-Yhm, okeeej. Załóżmy, że to normalne. Zresztą, nie ważne. Jasne, zaraz to zrobię.
-Dzięki, pa Harry.-znów zachichotałem, rozłączając się.

Dobrze, przynajmniej mam pewność, że będzie wracać metrem do domu. Boje się trochę jej reakcji, no i oczywiście fanów. Właśnie dlatego teraz zakładam perukę, okulary i sztuczne wąsy, tak…
    Okej, jest 16.43. Jeśli szybko wsiądę w metro i wysiądę na odpowiedniej stacji wszystko się uda, a przynajmniej powinno. Nie chcę gwiazdorzyć, ale naprawdę dawno tego nie robiłem. Więc wsiadam na przystanku Victoria w żółtą linię. W Aldgate przesiadam się na bordową i prosto do Finchley Road. Hm, nawet proste. Ciekawe jak wyjdzie w praktyce.
    Już 10 minut siedzę obok 20-letniego chłopaka, który robi na drutach z słuchawkami na uszach. Jest naprawdę dobry! Mogłoby się wydawać, że to chińczyk, bo ma takie zwinne ręce… Zadziwia mnie. Tym bardziej, że słucha tak głośno, że wszystko słyszę. Jest to głównie Heavy Metal i to bardziej niż dziwne… Piosenki nawet mi się podobają. Och, przełącza na następną. To chyba We Will Rock You, początek wydaje się znany. Wokalista zaczyna śpiewać. Zaraz zaraz… Nie… Nie! Po prostu nie! Ha! To głos Harrego! Nie! On słucha Rock me? Co? What the fuck? Zdałem sobie sprawę, że prawie cały znudzony przedział się na mnie gapi, ze względu na moje nagłe pobudzenie. Nawet ta Chinka, która czytała książkę w prędkości światła zwróciła na mnie uwagę. Swoją drogą, gdy dalej jej tak pójdzie, zanim wysiądzie, już ją skończy. Niezła jest. I pewnie bardzo mądra… Wsłuchiwałem się dokładnie w kolejne dźwięki, gdy nagle ponownie zmienił utwór. Ah, czyli może jego młodsza siostra przez przypadek mu to nagrała… Co prawda troszkę się zawiodłem, ale można było się tego spodziewać. Hmm… Czy to…? Czy to jest One Thing?! Nie no to jest jakiś kabaret. Gościu słuchał tego, tupiąc nogą do rytmu. Ciekawe co by zrobił gdyby dowiedział się, że pod tym przebraniem kryje się wykonawca tego kawałka? Uśmiechałem się sam do siebie. Mam nadzieje, że teraz nikt tego nie widzi, wyszedłbym co najmniej na dziwaka.
    Okej, więc która to stacja? Czemu wkurzający głos tej baby nagle ucichł? No powiedz rzesz gdzie jestem. Typowa kobieta. Odzywa się nie pytana, a jak trzeba się coś dowiedzieć to strzela focha i milczy, ehh. Czy te metra zawsze są takie zamotane? Spokojnie Liam, nie zachowuj się jak nie wiadomo kto. Chyba muszę częściej używać tego środku transportu, żeby się przyzwyczaić… Zatrzymaliśmy się. Och, czyli jestem na Tower Hill. Jeszcze jeden przystanek, muszę się pilnować, bo nie mam zamiaru wysiąść w Morden jak to zrobiłem, gdy miałem 15 lat. Podniosłem się, ustępując miejsca jakiejś ok. 40letniej kobiecie. Mimo wieku, była bardzo ładna i zadbana. Proste blond włosy upięte w kok dodawały jej powagi. Dobra, koniec rozmyślania, czas wysiadać. Zaraz, czemu ta głupia baba mówi o jakimś Aldgate East? To miało być takie zwykłe Aldgate. Wysiadać? Może następne Aldgate będzie na następnym przystanku? Ale chyba lepiej wyjść, jeszcze zajadę do Francji przez La Manche. Gdy byłem zdecydowany, drzwi zatrzasnęły mi się tuż przed nosem. Typowe. Spojrzałem na mapkę umieszczoną nad siedzeniami. Cholera! Zamiast w żółtą, wlazłem w zieloną linie! Ugh, że też one muszą rozchodzić się tuż przed jebanym Aldgate! Co teraz? Powinienem jak najszybciej wyjść. Natychmiastowo wysłałem wiadomość do kierowcy, o treści „Whitechapel, teraz!!!” to nie było zbyt grzeczne, ale ten pojebany pociąg jest tym bardziej chamski! Jeszcze ta kurwa, która nie umie się wysłowić w odpowiednim momencie! Tak, jestem na tyle zły, aby wyzywać komputer, który informuje, a raczej powinien informować pasażerów.
-Ja pierdolę!-krzyknąłem wyskakując z pojazdu i biegnąc do samochodu.
Tak, zdecydowanie większość par oczu była zwrócona w moją stronę. Wariat z gitarą, który klnie i biegnie, pchając się, próbując wręcz uciec… Prawie spadłem ze stromych, ruchomych schodów, ale wybiegłem z podziemia bez szwanku.
    Na wejściu do samochodu od razu przeprosiłem kierowcę i kazałem jak najszybciej dojechać, prawie że dofrunąć, do Finchley Road. Nawet nie wiem czy to ma jeszcze sens, ona już pewnie opuszcza stację i kieruje się do domu. Jestem beznadziejny, nawet w niespodziankach… Debil, idiota i skończony głupek! Nawet dzieci umieją poruszać się miejskimi liniami, tylko ja mam z tym problem. Czuję się jak chory umysłowo, tak…
    Carl jest nieziemski! 15 minut i byliśmy na miejscu. Boże, kocham tego gościa! Wystrzeliłem jak z procy, kierując się prosto do zejścia pod ziemię. W między czasie odebrałem sms-a od Lou. Napisał, że Diana napisała, że jest coś z metrem i troszkę się przedłuża, więc może spóźnić się kilka minut. Yeah! Fuck yeah! Czyli jednak ma szansę się udać! Rozłożyłem sprzęt i przypominając sobie krótko słowa, które zdążyłem zapomnieć ze zdenerwowania zacząłem śpiewać.

Oh her eyes, her eyes
Make the stars look like they’re not shining
Her hair, her hair
Falls perfectly without her trying
She’s so beautiful
And I tell her every day

Coraz więcej ludzi wydawało się być zainteresowanym tym co robię. Czyżby ktoś rozpoznał mój głos? Póki co chyba nie… Okej, awaria awarią, ale niech ona tu przyjdzie!

*Zayn*
    Strach. Nie wiem czy czuję coś poza tym. Zayn, nie jesteś małym chłopcem, halo! Jesteś facetem, który dzisiaj będzie walczył na śmierć i życie o swoją rodzinę. Jak to poważnie brzmi… Może dlatego, że to bardzo bardzo poważne. Śledziłem wzrokiem zmieniający się krajobraz, za szybą czarnego bmw. Mijaliśmy kolejne ulice Londynu i byliśmy coraz bliżej celu.
-Musimy sobie coś wyjaśnić.-oziębły ton wyrwał mnie z zamyślenia.
-Hm?
-Pomagam ci, ale to twoja robota. Ty się włamujesz i ty wykradasz filmy.
-Jasne.
-Ale Zayn…
-Tak?
-Nie używaj broni, gdy nie będzie to konieczne. Boję się, że dodatkowo narobisz sobie kłopotów.
-Spokojnie, nie chcę się mścić. Co najwyżej spojrzeć tym suką w oczy i…
-Okej, rozumiem. Już jesteśmy.
-Nareszcie.-ucieszyłem się, wyskakując na zewnątrz.
-Oszalałeś?!
-Co?
-Uważaj troszkę! Po pierwsze Alice, a po drugie tu może być mnóstwo typków którzy nie za bardzo za tobą przepadają…
-Z każdą sekundą jestem coraz bardziej przerażony…-westchnąłem.-Plan?
-Wychodzę pierwszy. Rozglądam się troszkę i puszczam ci strzałkę. Wtedy ty ostrożnie idziesz do mnie i razem kierujemy się pod ich apartament. Najlepiej dyskretnie zasłaniaj twarz, niewiadomo kogo spotkamy po drodze.
    Alex pewnie ruszył przed siebie, zapalając fajkę. Boże, jestem pod wrażeniem jego opanowania. Czyżby miał coś wspólnego z tego typu sprawami? Może to u niego na porządku dziennym? Mam jednak nadzieję, że nie. Telefon w ręku nagle zaczął mi wibrować. Okej, wychodzę. Starałem wyglądać się tak samo jak on, jednak na kilometr śmierdziało ode mnie tchórzostwem. Razem ruszyliśmy pod wskazany adres dyskretnie rozglądając się. Nie widziałem żywej duszy. To dobrze czy źle? Gdy byliśmy prawie przy drzwiach, mój towarzysz cofnął się gwałtownie i przeklął pod nosem. W odpowiedzi rzuciłem mu pytające spojrzenie.
-Ochrona.
-Wracamy?
-Oczywiście. Chodźmy na herbatkę.
-Szczerze to napiłbym się.-odpowiedziałem z uśmiechem, na co westchnął z miną ‘z kim ja żyję’.
-Musimy ich jakoś obejść…
    Zastanawialiśmy się chwilę nad strategią, po czym weszliśmy piętro wyżej od ochrony i bezszelestnie zerwaliśmy zasłonkę, zawiązując na jej końcu ciężką donicę, która stała w kącie. Zadzwonił na policję, mówiąc, że widział jak facet *opisał wygląd ochroniarza* wybił szybę. Wtedy otworzył okno. Zawiało letnim, wieczornym chłodem. Powoli spuszczał ją coraz niżej i niżej. W końcu rozbujał, aby po chwili z premedytacją rozbić w miarę solidne szkło. Bodyguard jak na zawołanie zleciał na dół, zostawiając nam pole do popisu.
    Gdy dotarliśmy prosto pod wejście, chciałem nacisnąć klamkę, ale Alex mnie powstrzymał.
-A co jeśli nie są same?
-Skoro była ochrona, to chyba same… Zresztą słychać tylko damskie głosy.
Przyłożyłem ucho do drewnianej powłoki, żeby lepiej słyszeć te piski. W tle leciała niezbyt głośna muzyka. Jeśli miałbym oceniać, wyglądało mi to na coś w stylu babskiego wieczoru. Nice. Szkoda, że musimy im przerwać. Śmiało wkroczyłem do środka. Naprawdę zdziwiło mnie to, z jaką łatwością się udało. To był chyba najgorszy moment, ale poczułem się naprawdę odważnie. Nie miałem pojęcia co powiedzieć, co zrobić, ale wyglądało na to, że mam jeszcze chwilę na zastanowienie, bo one kompletnie nie zorientowały się, że nie są już same. Po odgłosach stwierdziłem, że siedziały na piętrze. Więc to ma być ta moja wojna, right?
    Kazałem Alexowi pilnować wejścia, a sam wkroczyłem do pierwszego pomieszczenia. Yhm, jakiś dziwny pusty pokój. Poprawka, prawie pusty. Zalegała tam ogromna komoda, zdaje się, że z dębu. Może to właśnie w niej znajdę czego szukam? Otwierałem każdą szufladę po kolei. W niektórych nic nie było, w innych same bzdurami, takie jak zestaw do szycia. Potem natknąłem się na łazienkę. Zwykła, przytulna. Oprócz złotych kibli, prawie jak w normalnym domu! Pełno, cała masa kosmetyków. Były wszędzie! Nie wiem, czy gdzieś tu wcisnęło się jeszcze jakąś taśmę, ale na wszelki wypadek, postanowiłem doszczętnie sprawdzić, grzebiąc w każdym możliwym miejscu. Niestety, bez skutku. Może to nie ten dom? Zaśmiałem się na tę myśl wchodząc do kolejnego pomieszczenia. Ono było ogromne i jedyne co tam tkwiło to fortepian. Brzmi jak mieszkanie szalonego muzyka, pełnego finezji i nutki tajemnicy. Jednakże ten apartament naprawdę mnie przeraża… Nie wiem co mną pokierowało, żeby podejść bliżej i bliżej… Generalnie moje palce skończyły na klawiszach. Nie jestem w tym mistrzem, jak moja dziewczyna, lecz coś tam znam i próbowałem to zaprezentować. Stara piosenka Bruno Marsa dudniła w mojej głowie, jak i w tej dziwnej nicości. Jest tu naprawdę świetna akustyka, jednak to nie takie bezsensowne... Gdy już kompletnie dałem się porwać muzyce, usłyszałem otwieranie drzwi. Podskoczyłem na krześle i momentalnie zamarłem, przestając grać.
-Co ty odpierdalasz?-usłyszałem głos Alexa na co odetchnąłem z ulgą.
-Ja… No nie wiem…
-Zayn, nie poznaje cię, dziś jesteś jakiś dziwny. Ćpałeś coś?
-Tak, tabletki gwałtu.-zakpiłem.-Dobra, wracaj na wartę, ja idę szukać w salonie.

    Widziałem w życiu naprawdę wiele, ale to było nieziemskie! Taki idealny styl, wszystko się komponowało i dopełniało, nawet koc rzucony na fotel, oraz kubek po herbacie nadawały takiego klimatu… Ehh, nigdy aż tak nie zwracam na to uwagi. Wydaje mi się, że to adrenalina tak na mnie działa… Okej, zacznę od oszklonej szafki. Gdzieś musi być to cholerne nagranie! Hm, coś się zmieniło, nareszcie czujność zaczyna działać. Czyżby… muzyka ucichła? W chwili gdy powoli się obracałem, zdążyłem tylko usłyszeć strzał…
______________________________________________________________

Nie musicie pisać mi, że rozdział wyszedł beznadziejnie, wiem to. Nie chciałam jednak zostawić was tak bez niczego. Ugh, kiedy wreszcie wyjaśni się sprawa z Zaynem? Kurde nie mogę się doczekać! xd Może następny będzie tylko o nim i wtedy szybciej pójdzie. 
Przedstawię wam mój plan na przyszły tydzień:
pon-sprawdzian z fizyki, kartkówka z chemii i polskiego
wt-sprawdzian i prasówka na wos
śr-praca klasowa z angielskiego
czw-praca klasowa z historii i tekst na niemiecki
pt-praca klasowa z matmy i kartkówka z religii
Pozdrawiam serdecznie grono pedagogiczne <333333333 loffka ;**

Mam nadzieje że u was jest lepiej...

PS co do 20 letniego chłopaka który robił na drutach i Chinki która przeczytała prawie całą książkę to prawda :)))

3 komentarze:

  1. Nie jest beznadziejny ;) Kocham i dzięki tobie poczekałam żeby mi trochę włosy włosy (tłumaczenie dla mamy) tak naprawdę czekałam na rozdział ;D
    Ten chłopak serio słuchał metalu i 1D, czy to już nie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie będzie jak szybko zrobisz rozdział o samym Zaynie. *-* Ja chce żeby to już się wyjaśniło. Kto strzelał i do kogo? Jezu mam nadzieję, że nie do niego bo tego bym nie przeżyła..
    Rozdział genialny. ^.^
    U mnie nie jest lepiej z tymi pieprzonymi sprawdzianami. Ja już powoli nie wytrzymuję.
    Mam nadzieję, że kolejny napiszesz szybko. Wenyy. Love U! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest super błagam tylko żeby nie postrzelili Zayna albo alexsa

    OdpowiedzUsuń