niedziela, 29 września 2013

66. Fartuszek.

*Zayn*
    Cała sytuacja mnie przerażała, naprawdę. Alex mówił powoli i wyraźnie, ale i tak nie rozumiałem. Dopiero za którymś razem się udało. I przez te całe dnie, gdy rozmyślałem nad tą sprawą nigdy nie wpadłbym jaka jest prawda. Mu się to udało… Z jednej strony się cieszę, ale chyba każdy woli słodkie kłamstewka. Że to błahostka, wystarczą kwiatki, blah, blah, blah… Nie. Otóż nie. W tej sytuacji nawet nie warto zgłaszać tego na policję. Ale on miał plan…
-Czyli rozumiem, że masz ten adres?-dopytywał.
-Tak, mam. To wprost obok Alice.
-Wiesz, że to nie ich apartament?
-A kogo?
-No a więc ojciec tej rudej go załatwił, ale tylko na pewien czas i nie koniecznie legalnie…
-Po co?
-Zayn! Nie każ mi tłumaczyć tego po raz setny! Zaraz ci to rozrysuje i jeśli będziesz miał kolejne głupie pytanie, nie waż się odzywać!-wkurzył się.
Ugh, muszę to sobie wreszcie poukładać w głowie.
    Więc… Ktoś bardzo chciał wrobić mnie w zdradę, wykorzystując 3 dziewczyny Udało mu się. Najpierw miały mnie zbajerować i wziąć w mniej oficjalne miejsce, czyli do baru, wybrały Aura Club. Następnym krokiem było zaciągnięcie mnie do hotelu po czym ślady zostały kompletnie zatarte. W pokoju upozorowanie zdrady i zrobienie zdjęć, oczywiście wszystko pod wpływem tabletek gwałtu. To brzmi aż śmiesznie. Niestety takie nie jest… Teraz ukrywają się w swojej twierdzy; w apartamencie obok Leny.
-Zastanawia mnie tylko…-zagaiłem.-Czy oni świadomie wybrali to miejsce do ukrywania się…
-Też nad tym myślałem. Z jednej strony za dużo wiedzą, muszą wiedzieć gdzie ona teraz jest. Z drugiej to byłoby przecież zbyt ryzykowne… Jak jeździsz chuju?!-wydarł się przez okno auta.
-Spokojnie…
-Zobaczysz, że jeszcze spowoduje wypadek. I my kurwa nigdy nie dojedziemy.
-Bez przesady, nie mieszkam tak daleko stąd…
-A wiesz w ogóle czy chłopcy są w domu? Przecież to do nich jedziemy.
-A no tak.
-Zayn! Czy ty naprawdę dziś nie myślisz?
-Gdyby ktoś tobie tak namieszał w głowie, nie zachowywałbyś się lepiej!-fuknąłem.
-Dobra, pojedziemy na razie po broń, potem pomyślimy. Do zmroku zostało jeszcze trochę czasu…

-Zayn? Kochanie!
-Mhm…
-Lubisz blondynki prawda?
-Yhm…
-Zayn woli brunetki, jesteś żałosna…
-Tak oczywiście, ale żaden facet nie oprze się rudej.
-Jasne.
-Wolałabyś pieprzyć kogoś bez wyrazu czy pełnego temperamentu i pożądania…? Kogoś seksownego jak ja…
-Zamknijcie ryje! Samanta włącz kamerę, a ty Megan, chodź, pomożesz mi go rozebrać. Albo na odwrót, Sam jeszcze ją zepsuję.
-Dla dobra sprawy udam, że tego nie słyszałam, ale ja chcę z nim dużo ujęć!
-Ma pan może ochotę się zabawić, panie Malik?
-Uh… Mh…
-Tak myślałam. Możesz ją włączać!

-Zayn! Zayn wstawaj, jesteśmy na miejscu!
-Co?-zdezorientowany przetarłem oczy.
-Nie zgadniesz co się stało!
-Co?!-poderwałem się zdenerwowany.
-Miałem rację, ten koleś się rozbił i staliśmy godzinę w korku i stalibyśmy kolejne trzy gdybym nie znalazł objazdu. Oczywiście ty nie okazałeś się pomocny…
-Kamera…
-Gdzie?
-Nagrania…
-The fuck?
-Te dziewczyny mnie nagrywały! To nagranie musi być w apartamencie!
-Może to zwykły sen?
-Nie, Alex! Nie jestem głupi, to prawda! Musimy je znaleźć!
-To całkowicie zmienia plany! Mieliśmy zrobić konfrontację z ‘głowami’ całej akcji.
-Nie rozumiesz? Gdy zdobędę filmy, tam może być dowód na moją niewinność!
-Nie nakręcaj się, ok. Wysiadaj, nie mamy czasu. Ściemnia się…
-Alex wymyśl coś, ja naprawdę muszę je mieć…-bąkałem coś opętany.
-Okej! Spokojnie. Musimy upewnić się, że w środku są tylko one trzy. Więc gdzie trzymasz te pistolety?

*Chris*
    Leniwie otworzyłam jedno oko, sprawdzając czy śpię sama. To głupie, jakim cudem miałby się ktoś tu znaleźć?! Z Niallem jesteśmy ‘niedotykalscy’ na czas pobytu jego mamy i mimo że ją polubiłam bardzo mnie to irytuje. Jednak takie samotne poranki są czasem fajne. Szczególnie gdy mam wolne. Wtedy zawijam się w kołdrę i schodzę do kuchni. Biorę jakieś suche płatki czy coś takiego i wracam do łóżka. Tam włączam sobie telewizor i leże jakąś godzinę, śledząc losy bohaterów głupich seriali. Czasami trafi się jakiś program… Albo jeszcze lepiej! Bajki! To mój żywioł. Ostatnio często trafiam na Odlotowe Agentki, co mnie bardzo cieszy. Awh, tak dawno ich nie oglądałam!
    Uśmiechnęłam się do siebie, gdy już opatulona w pierzynę kroczyłam po schodach. Zaraz… Co to za hałasy?! Oh, nie mówcie, że rodzice nie mają dziś pracy! Zaraz znajdą mi jakieś zajęcie i na tym skończy się leniuchowanie. Westchnęłam głęboko, wkraczając do kuchni. O mój boże, to on! Opierał się o lodówkę, z tego co udało mi się zarejestrować to coś gotował. Potwierdzał to fartuch, w który się wbił.
-Jak ty tu…?
-Dawałaś mi klucze, nie pamiętasz?-zaśmiał się słodko. Oh i ta jego zabójczo seksowna fryzura!
-Ale na pewno nie po to, żebyś wkradał się gdy śpię! A jakby moi rodzice byli w domu?
-Doskonale wiem, że ich nie ma. A ty nie ucieszysz się z żadnej niespodzianki!
-Zaraz, ale gdzie masz mamę?
-Wsadziłem w samolot.
-Aaa, serio?-pisnęłam, podbiegając do niego.-To znaczy, wiesz… Ona jest fajna, naprawdę…
-Siadaj, zaraz będzie śniadanie, kochanie.-cmoknął moje usta, lekko odpychając w stronę stołu.
Wykonałam polecenie i zorientowałam się, że dalej na moich ramionach spoczywa pościel. Zrzuciłam ją na miejsce obok, wpatrując się w mojego ukochanego, zmierzającego się z kuchnią.
-O Jezu!-wstałam gwałtownie.
-Zastanawiałem się kiedy ogarniesz.-zaśmiał się, pewnie po trosze z mojej miny.
-Horan! Jesteś całkiem nagi w moim rodzinnym domu! Powtarzam; rodzinnym!
-Po pierwsze mam fartuch, a po drugie nie podoba ci się niespodzianka?
-Jaki ty jesteś głupi!-zachichotałam podchodząc bliżej.
-Ograniczyłem nam robotę.-stwierdził.
Pocałował mnie śmiało, zsuwając ze mnie dresowe szorty w których zwykłam spać. Mam wrażenie, że nie robił tego od kilku lat, a minęło zaledwie kilka dni. Przycisnęłam go do szafki, ówcześnie przemieszczając dłonie na jego całkiem gołe pośladki. On próbował ściągnąć mi bluzkę, odwracając moją uwagę pocałunkami na szyi. Moment w którym miałam ochotę go po prostu pożreć, prawdopodobnie z wzajemnością. Jakimś sposobem obrócił nas i teraz ja przylegałam do ściany, a jego tors napierał na moje piersi. Poczułam jak ‘coś’ kłuje mnie w brzuch i teraz ja zajęłam się rozwiązywaniem fartuszka.
-Wiesz jak w nim seksownie wyglądasz?
-Tak? Myślisz, że mógłbym chodzić w nim na co dzień.
-Myślę, że mógłbyś nosić go w sypialni.
-Taki trójkąt? Ty ja i on, tak?
-Coś w tym rodzaju…-przyznałam, pozbywając się majtek.
Wpił się w moje usta jeszcze bardziej namiętniej, błądząc dłońmi po nagim ciele. Przycisnął bardziej do kafelek i zawiesił na sobie nogi, tak aby mnie przenieść. Myślałam, że wybierze jakieś inne miejsce, skoro już się pofatygował. Jednak dotrwał tylko do blatu metr dalej. On również się na niego wdrapał i niespodziewanie, ale powoli wsunął we mnie swoją męskość.
-Niall…
-Hm...
-Jajka.
-Co?-zaśmiał się, oddychając coraz ciężej.
-Wyłącz jajka!-wydukałam, między westchnieniami rozkoszy.
Szybko sięgnął ręką do kuchenki i spełnił rozkaz. Oczywiście przy okazji skopując wszystko co mu przeszkadzało.
-Mój expres!
-Kupię ci takich 10.
-Mhhw, bogaty i władczy Horan.-westchnęłam głośniej, przez jego głębsze ruchy.
    Gdy było już ‘po wszystkim’ przemknęliśmy na górę, udając, że nic się tam nie stało. Gdy rozłożyliśmy się na łóżku zmieniłam zdanie. Jednak samotne poranki i oglądanie bajek nie jest takie fajne. Oczywiście gdy ma się takiego Niallera. I nie dotykało się go od kilku dni. To chyba było nawet gorsze niż gdy jest w trasie. Przez te wszystkie dni widziałam go i tak bardzo mnie do niego ciągnęło, że wolałam nawet nie patrzeć w tamtą stronę.
    Włączył telewizję śniadaniową i z całej siły starałam się na niej skupić. Zaraz. On, tak samo jak ja, jest jeszcze nie ubrany. Otula nas jedynie ta kołdra. Wsunęłam pod nią rękę i niby przypadkiem o coś zahaczyłam. Spojrzałam na niego. Poprawił się tylko, wpatrując w wywiad z jakąś aktorką. Znowu to zrobiłam. Tym razem całą uwagę skupił na mnie.
-Nie sądziłem, że jest z tobą tak źle i trzeba się tobą poważnie zająć.
-Chciałam ci tylko dać do zrozumienia, że dziś to już raczej nie odpoczniesz…-posłałam mu niby przepraszające spojrzenie.
-Twoi rodzice raczej będą mieli coś przeciwko temu, żebym przeleżał tu goły cały dzień.
-Więc zmienimy miejscówkę.
-Na przykład na prysznic?
-Prysznic? Chyba na stacji benzynowej.-prychnęłam. Nie wiem czy wie, ale to również część mojego domu…
-Miałem na myśli taki w sklepie z prysznicami.
-Boże, to jego pomysły, ja jestem grzeczna…
Jego śmiech przerwały jakieś odgłosy z dołu. Coś spadło? Czyżby kolejne sprzęty uległy dziś zniszczeniu? Albo… Nie to nie możliwe, oni nigdy nie wracają z biura tak wcześnie.
-Chris?-wołanie rozległo się na cały dom.
Możliwe.
-Tak, tato?
-Pozwól na chwilkę.
-Już lecę!-krzyknęłam głosem pełnym desperacji. Gdzie są jakieś ciuchy?! Gdzie mam szafę? Całe szczęście mam taki burdel w pokoju i ubrania wiszą nawet na lampie. W prędkości światła naciągnęłam na siebie pierwszą lepszą sukienkę i zbiegłam po lekko skrzypiących już schodach.
-Cześć.-uśmiechnęłam się, udając, że wszystko ok.
-Mogłabyś posprzątać? Ale najpierw zanieś Niallowi jego rzeczy. Biedaczek, chyba ich zapomniał.
-On… Po prostu się przebierał.
-Co nie zmienia faktu, że wolałabym nie mieć jego bokserek od Calvina Kleina na sofie. I jeśli już się „przebieracie” to upewnij się, że nie ma i nie będzie nas w domu.
-Mamooo!
-Czy ja coś robię?-zaśmiała się z miną niemowlęcia, które nasrało w pieluchę, chcę zataić to przed całym światem, ale się wydało…-Dzień dobry, zięciu!
-Yhh, dzień dobry!-odkrzyknął, zakłopotany.

Oh, ona serio dobrze się bawi? Bo tata się wkurzył. Szczególnie o ten expres. Nie pił w nim kawy od pół roku, ale oczywiście twierdzi, że akurat dziś chętnie by się napił…
_____________________________________________________________

Część z Zaynem trochę nie ogarnięta, ale w następnym rozdziale już wszystko będzie się wyjaśniać. Co do Nialla i Chris... Boże przepraszam za tak zryty łeb, ale to był środek nocy z piątku na sobotę, a ja się naczytałam zboczonego Colda, matko święta jak to przeczytałam w świetle dnia chciałam usunąć, ale raz się żyje haha. 
PS Czy tylko ja mam wrażeniem jakbym chodziła do szkoły przynajmniej 3 miesiące?

2 komentarze:

  1. Nie tylko Ty masz takie wrażenie kochana. ^.^ A tu dopiero minął jebany miesiąc. -,- Ten czas się tak wlecze...
    Rozdział genialny. *-* Mam nadzieję, że Alice wróci do Zayna już niedługo, bo brak mi ich razem.
    Czekam na next'a. Love ya! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach... Ten relaks po dodatkowej chemii... Tego mi było trzeba!
    I znowu nie wiem co napisać!!!
    Mi się wydaje, ze już jutro bd wakacje ;D
    Kocham ;)

    OdpowiedzUsuń