niedziela, 22 września 2013

65. Only roses.

*Louis*
-Wydaje mi się, że… Nadszedł czas na prawdę.-ledwo mówiłem przez gulę w gardle.
Moje ciało również reagowało; trząsłem się od nosa aż po pięty. Byłem jak taka galareta. Różnica polegała na tym, że galareta właśnie nie wyzna światu, że poślubiła swojego najlepszego przyjaciela i jest gejem. Ja to zrobię. Miałem wrażenie, że całe studio wiruję, a ja jestem tak spocony, że zaraz popłynę.
-Zaintrygowałeś mnie. Co masz na myśli?-poprawiła się na wygodnej kanapie i starała się utrzymać ze mną kontakt wzrokowy, jednak jedynym obiektem mojej uwagi były moje rozdygotane palce. Gdy Harry ich dotknął, dodał mi otuchy i podniosłem wzrok.
-Chodzi o to, że…-zaczął, ale skutecznie go uciszyłem.
-Nie, ja to powiem.-odparłem i kiedy zorientowałem się, że zrobiłem to zbyt impulsywnie, uśmiechnąłem się, żeby to troszkę zamaskować. Co właściwie mam powiedzieć? Od razu z grubej rury „Poznajcie mojego męża!”? Westchnąłem patrząc na wszystkich chłopców po kolei, następnie na Ellen.
-Diana nie jest moją dziewczyną. Kiedyś nią była, to fakt. Trzy lata temu tworzyliśmy prawdziwy związek, ale zakończyliśmy go na zawsze.
-Chcesz powiedzieć, że po waszym rozstaniu nie zeszliście się ponownie?
-Oficjalnie tak było, ale w rzeczywistości-nie.
-Dlaczego?
    Kurwa. Kurwa, kurwa, kurwa. To ten moment. To chyba w tej chwili musi przejść mi to przez gardło. A może by to tak przełożyć na kiedy indziej? W końcu i tak wyznałem dużo jak na mnie. Och, Tomlinson, to że jesteś gejem nie pozwala ci na bycie tchórzem! Weź się w garść, ludzie i tak o tym wiedzą, czekają tylko na potwierdzenie! Nie odkrywasz Ameryki… Z drugiej strony wszystkie malutkie serduszka naszych najmłodszych fanek pękną… Niektóre z nich nie wiedzą dokładnie co to znaczy być właściwie homo, myślą, że to coś złego. „Dwóch przyjaciół z mojego ulubionego boysbandu wzięło ślub? Next joke please…”. Mimo wszystko wystarczająco je okłamywałem, nie mogę ciągnąć tego do usranej śmierci. No, dalej! Przysiągłbym, że teraz patrzeli na mnie wszyscy. Chłopcy, prowadząca, ekipa, widownia, widzowie przed telewizorami… Kamera na pewno zrobiła dramatyczne zbliżenie. Och zapomniałbym o Obamie i królowej Elżbiecie. Ale wśród całej populacji kuli ziemskiej patrzy na mnie też jedna osoba. Patrzy, tymi swoimi zielonymi oczami i uśmiecha się w duchu, albo nawet piszczy i skacze jak małe dziecko! Ona czeka. 3 lata czeka, aż to powiem. Ciekawe czy ktoś inny wie, co to znaczy 3 lata czekać na jedno zdanie, które cię uwolni. Podziwiam go. I nie ma nikogo innego, bo on jest moim wszystkim. Więc mówię to tylko do niego. Ścisnąłem mocnej jego rękę, przybierając szczęśliwy wyraz twarzy.
-Powiem teraz coś, co zmieni wszystko. Nawet pewną cząstkę was.-zbudowałem napięcie.-Harry Styles to mój mąż.
Zapadła cisza. Kompletna cisza. Owszem, ludzie mogli domyślać się, że jesteśmy razem. Tego nikt się nie spodziewał. Sama Ellen o tym nie wiedziała, więc to prawdziwy hardcore. Widząc jej minę, miałem ochotę parsknąć śmiechem.
-C-co?-wcisnęło ją w siedzenie, lecz gdy próbowała coś wykrztusić wstała pochylając się lekko nade mną.
-Ja i Lou wzięliśmy ślub ponad 2 lata temu…-odezwał się Hazz i jednocześnie unieśliśmy dłonie, ukazując obrączki, które do tej pory musieliśmy skrywać.
-Nie wierzę.-przeszła dwa kroki po studiu i ponownie usiadła, wstając po kilku sekundach.-Gratulację.-podeszła do nas, przytulając i całując.
-Um, dzięki.-czemu on tak słodko się zawstydza?
-Czyli Diana to była przykrywka?
-Tak, zgodziła się nas kryć, z wiadomych dla każdego przyczyn.
-O mój boże, 3 lata…-wyszeptała, zakrywając usta dłonią.
-Chcieliśmy naprawdę bardzo przeprosić naszych fanów. Nie zdajecie sobie sprawy jak ciężko było was okłamywać, ale zrozumcie, że nie mieliśmy innego wyjścia.-spuściłem głowę.
-Mamy nadzieje, że wybaczycie i zostaniecie z nami. My po prostu baliśmy się waszej reakcji…-westchnął Liam, który też włączył się do rozmowy.
-Oczywiście nie wińcie nikogo za to, że od razu wam tego nie powiedzieliście. Właściwie tutaj winna jest tylko miłość. Naprawdę, przepraszam, że jestem inny…-dodałem, kończąc ciszej. Nie chcę się już odzywać, powiedziałem dużo.
-Chłopcy, wiedzieliście o tym?-zagaiła, za co byłem jej naprawdę wdzięczny. Niech teraz oni się pomęczą.
-Ja dowiedziałem się pierwszy.-zaśmiał się Niall.
-Powiedzieli ci?
-Nieee, co ty. Ja po prostu chciałem zawołać Louisa na śniadanie i gdy wszedłem do jego pokoju oni się całowali…
-Jak zareagowałeś?
-Traumatyczne przeżycie! Serio, to było dziwne. Na początku myślałem, że oni robią sobie jaja… Grają w coś?
-Przyznali się?
-Zwołaliśmy naradę rodzinną.-odparł Payne.
-Taak, to było zabawne.-przyznał Zay, który dotychczas chyba w ogóle się nie odzywał.-Louis schował twarz w dłonie, a Harry zaczął mówić coś w stylu „Hmm, no ja i uhm Lou ehh no my ten. No wiecie hmm, my, ja i on eghh i właśnie chodzi o to…”-na jego słowa wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Faktycznie tak było!
-Tak, jąkałem się, póki Lou tego nie wykrzyczał.-przyznał Hazz.
    Spojrzałem na niego, pierwszy raz od dłuższego czasu. Nie mogłem ukryć uśmiechu, gdy widziałem jak bardzo jest szczęśliwy. Zaczął opowiadać różne nasze historie, a wszyscy słuchali go z zaciekawieniem. Pozwolili mu mówić i teraz już się nie zamknie, ha! Zaczął żywo gestykulować, mówiąc chyba o tym jak podczas podróży poślubnej łysy i bezzębny murzyn chciał nagrać z nami piosenkę w zamian za pomoc w naprawie łodzi, którą popłynęliśmy na sąsiadującą wyspę.
Serce chciało wyskoczyć mi z piersi gdy widziałem go takiego. Jednocześnie łzy cisnęły mi się do oczu. Ostatnio zachowywał się tak podczas X Factora. Co ten człowiek musiał przeżyć przez te wszystkie lata? Tak jak ja czułem się z tym okropnie, on czuł się milion razy gorzej, niewyobrażalne. On właśnie narodził się na nowo, zaczął życie jako Harry Styles-mężaty gej. Nawet jeśli bardzo na tym ucierpimy, zobaczenie prawdziwej radości na jego twarzy było tego warte. Zdecydowanie…
    Po wykańczającym wywiadzie wreszcie wracaliśmy do domu. Emocję z nas kipiały, a najbardziej z zespołowego dzieciaka. Nie byliśmy w stanie wykrztusić słowa, a nawet jeśli, to co powiedzieć w takiej sytuacji? Pozostał mi tylko ten głupkowaty wyraz twarzy. Ehh. Styles siedział przy oknie, bacznie wypatrując coś na zewnątrz, a pozostała trójka się na mnie gapiła.
-Hazz, czy ty płaczesz?-Nialler cichym głosem przerwał ciszę.
Wszyscy spojrzeliśmy na niego, a on dalej się ‘ukrywał’. Jednak po kilku sekundach obrócił się do mnie i ze słabym uśmiechem szepnął ‘dziękuję’, po czym wpadł mi w ramiona.

*Zayn, dzień później*
    Ugh, wolność! Po kilku godzinach nagrywania albumu naprawdę nie chciało mi się nic! Najchętniej walnąłbym się na łóżko, ale nie. Nie w mojej sytuacji. To 6 dzień. Ja już kurwa nie mam pomysłu i najchętniej bym się poddał, ale będę walczyć dopóki nie umrę. Nawet jeśli będziemy mieć po 80 lat, a ona nadal będzie obrażona, ja będę walczył. Tak, to przerażająca wizja. Nasze dzieci już będą dziadkami, a ja dopiero się z nią pogodzę. Bo mam nadzieje, że mimo wszystko nie będzie mi utrudniała kontaktu z nimi… Muszę też wziąć pod uwagę to, że jej rodzice pogodzili się po 20 latach. Och, co ja bredzę, przecież za kilka dni wszystko będzie okej! Tak myślę…
    Nie mając kompletnie pomysłu po prostu pojechałem na cmentarz. Lekko kropiło, to w końcu Anglia… Westchnąłem wysiadając z auta i zakładając czarny płaszcz. Nie wiem po co idę na ten grób, ale jak pamiętam rozmowę z jej matką jakby to było wczoraj. „Jesteście dla siebie stworzeni” „Opiekuj się nią” „Nie spieprz tego”. Jak mam to teraz naprawić? Nie miałem już pomysłów. Usiadłem na ławeczce, tępo wpatrując się w nagrobek. Rozmowy na nią nie działają. Ale może kiedyś zmięknie? Na pewno zmięknie, znam ją, to Lena. Ale jeśli nie udowodnię przede wszystkim sobie, że nic nie zrobiłem tamtego wieczoru, nigdy nie będę szczęśliwy.
    Co w tej chwili powiedziała by mi jej mama? Walcz. To jedyne co przychodzi mi do głowy. Nie wrzeszczała by na mnie jak bardzo ją zraniłem, tylko kazała to naprawić. Muszę więc wziąć się w garść… Sądzę, że powinienem wykorzystać fakt posiadania adresu rudej i tego klubu. Jeśli po prostu tam zapukam, nie wpuści mnie… Trzeba wymyślić coś bardziej złożonego.
    Cały czas wpatrując się w czarną płytę ozdobioną kwiatami nie zwracałem uwagi na ludzi przechodzących obok. Jednak w pewnym momencie coś mnie tknęło i rozejrzałem się. Przy sklepie ze zniczami stał nie kto inny tylko Alice! Instynktownie poderwałem się, chowając za drzewo. Jak ona dziś pięknie wygląda… Upięła włosy w koka i wyprostowała opadające na twarz pasemka. Chyba gdzieś idzie. Może na randkę. Pójdą do jakiejś prestiżowej restauracji, zjedzą najdroższe dania… Albo kino. Wejdą do sali kinowej, obojętnie na jaki film i będą się obściskiwać. Następnie wrócą razem do domu, w końcu są sąsiadami. Ona zaprosi go ‘na herbatę’ i gdy tylko wejdą on przyciśnie ją do ściany całując namiętnie. Jego ręce zaczną błądzić po jej ciele, obnażając go. Kurwa. Nie. Nie będzie tak. Ona jest w ciąży, podejrzewam, że nawet by nie mogła… No ten… Nie myśl o tym idioto!          
    Jeszcze niedawno była moja. I to my szliśmy do kina na najgorszy film żeby pobyć prawie samemu. Kiedyś nas nawet wyrzucili, gdy zacząłem ją łaskotać, a ona piszczała na scenie śmierci głównego bohatera. Potem dostałem ‘opieprz’, że nigdy więcej nigdzie ze mną nie wyjdzie, a już w domu dosłownie się na mnie rzuciła. Nigdy nie byłem tak szczęśliwy jak z nią.
    Gdy usłyszałem stukot jej szpilek, otrząsnąłem się z rozmyślań. Szpilek? Ugh, powinna nosić niższe buty! Gdybym tylko mógł, zdjąłbym je z niej. Pokusa podejścia, przywitania się, była tak ogromna… Jednak wiedziałem, że nie mogę tego zrobić. Jak najszybciej muszę wymknąć się nie zauważony. Kiedy już się do tego przymierzałem, głośno zadźwięczał mój telefon. Schowałem się z powrotem w prędkości światła. Usłyszała to. Niemalże czułem, że wpatruje się w moją stronę. To sms od Alexa! Kilka dni temu napisał, że będzie w Londynie, ale nie przyjechał. Martwiłem się, ale tłumaczyłem to jego charakterem. Wolny artysta, który nic nie planuje. Potrafi w jednej chwili znaleźć się na plaży w Miami, a w drugiej już zaczynać rysować obraz, podczas gdy ma 5 innych do skończenia. Czasem zastanawiam się, jaki musiał być jako dzieciak, to aż przerażające. Ciekawe czy wreszcie zszedł na ziemie i znajdzie trochę czasu…

„Przepraszam, że kazałeś czekać, ale zabronili wyjeżdżać mi z Manchesteru. Właśnie wysiadłem z pociągu, jestem w Londynie. Za pół godziny pod Harrodsem, od tego zależy twoje życie.”

Z każdym czytanym słowem moje usta otwierały się coraz bardziej. Kto mu zabronił? Co się tu dzieje?! Zasłaniając twarz, jak najszybciej opuściłem cmentarz, ostatni raz spoglądając na moją miłość. Siedziała na moim miejscu i zastanawiała się co ma zrobić. Wiem to. Podejrzewam, że on naprawdę zaprosił ją gdzieś, ale ona nie jest przekonana czy to dobry pomysł. Oby jej mama słusznie jej poradziła…
    Wiedziałem, że się spóźni. To w końcu Collins… Krocząc w kółko pod wejściem do galerii zauważyłem malutką kwiaciarnie na wprost mnie. Ochroniarz i tak patrzył na mnie spod byka więc postanowiłem przejść na drugą stronę ulicy. ‘Only roses’.


Te róże miały być chyba tylko dopełnieniem do mega drogiego pierścionka zaręczynowego, który można było kupić w Harrodsie. Jednakże taki gest też byłby mile widziany. Objąłem spojrzeniem wszystkie piękne kwiaty, nie mogąc się zdecydować. Przemiła brunetka utrudniała mi troszkę sprawę, opowiadając o każdym kolorze coś innego. Słuchałem z zainteresowaniem. Chyba najbardziej pasował tu niebieski. Niebieska róża to symbol wierności, o czym dowiedziałem się przed sekundą. Ciekawe czy ona wie… Mimo wszystko są prześliczne. Już miałem kupować gdy poczułem, że ktoś puka mnie w ramie.
-Zay, nie mamy czasu. Kwiatki niczego nie naprawią, zrozum!
-Zobacz jakie są piękne. Przepraszam, można z dostawą do domu?
-Oczywiście.-uśmiechnęła się grzecznie kwiaciarka.
-W takim razie pod ten adres 166 błękitnych.-odparłem, dając jej małą karteczkę i kartę.
-Czemu akurat tyle?
-To 166 godzin bez jej uśmiechu.
-Boże, ty naprawdę zwariowałeś…-jęknął pod nosem, jakby do siebie, na co zaśmiałem się krótko.
    Odeszliśmy od stoiska, kierując się bez słowa w jakiś ciemny zaułek. Okej, to normalne, tak. W końcu przystanęliśmy. Wokół nie było nikogo. O to mu chodziło. Chciał mi chyba wyjaśnić o co mu chodzi.
-Dowiem się czegoś wreszcie?
-Zayn, dziś w nocy wszystko się wyjaśni, rozumiesz to?
-Nie bardzo…
-Nie mówię, że to będzie legalne, ale to co oni robią z nami, również nie jest zbyt grzeczne…
-Co kto robi?-wydukałem na maksa zdezorientowany.
-Nie wiem czy kiedyś uczestniczyłeś w czymś na kształt akcji jakie prowadzą mafie, lub gliny. Ale tu nie chodzi o zwykłą kradzież, schwytanie mordercy. Ty zawalczysz o swoje życie…
___________________________________________________

Sorry, że tak długo czekaliście, ale to straszny tydzień. Najpierw moja siostra się wyprowadzała, potem musiałam odespać cały tydzień, a następnie spałam u przyjaciółki i też nic nie napisałam. No ale macie. Kosztem mojej oceny z chemii i fizyki ale jest xd
Opisałam tu tą kwiaciarnie bo trochę mnie zaintrygowała, nie mam pojęcia czym. A co do Harrodsa to najdroższe miejsce w jakimkolwiek byłam! Same markowe ciuchy, biżuteria i w ogóle wszystko! Moi koledzy znaleźli najdroższą rzecz tam-stół. Złoty stół wysadzany diamentami. Taki tam milion funtów (5mln pln)...
PS Jak będą błędy to poprawie jutro po szkole, teraz nie mam już czasu. Love ya xx

3 komentarze:

  1. Zapomniałam Ci podziękować za kartkę ;) Dostałam ją w czwartek ;D Teraz tylko muszę ją odszyfrować, tak ja i mój angielski...
    Rozdział cudny i niech Zay w końcu się ruszy, nawet najpilniejsze róże nie pomogą ;)
    Kocham
    Pataxxon

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! Wreszcie jest!!!!!!! Kocham, kocham, kocham. Kiedy next????

    OdpowiedzUsuń
  3. O co tu chodzi?! Czemu od czegoś zależy życie Zayna? Już powoli się gubię. xD
    A tak poza tym... To rozdział super jak zawsze. Nareszcie znowu coś o Alice i Zayn'ie. ^.^
    Czekam na next'a kochana i mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej. Love ya! ;*

    OdpowiedzUsuń