sobota, 14 września 2013

64. The Ellen Show.

*Harry*   
    Obudziło mnie dziwne uczucie. Bardzo dziwne. Tak jakby… ktoś szczypał mnie w tyłek. Niechętnie otworzyłem jedno oko i usłyszałem śmiech Lou. Naciągnąłem kołdrę wyżej i udawałem, że nic się nie dzieje.
-Kochanie, do szkoły.-szepnął mi do ucha.
-Ugh, za jakie grzechy jesteś moim mężem!-jęknąłem, podnosząc się na łokciach i wpatrując w niego.
-Mogę liczyć na buziaka na dzień dobry?-zamiałczał na co uśmiechnąłem się lekko.
-W policzek.-rzekłem cmokając go szybko
-Proszę…
-Dobra, w czółko też.
-I w nosek!-zarządał, zabawnie go marszcząc.
-Nie boisz się?
-Jasne, że tak.
-Ale na pewno tego chcesz?
-Hazz, kocham cię najbardziej na świecie i to moje marzenie odkąd pierwszy raz mnie pocałowałeś.
-Huh, mam wrażenie, jakby to było wieki temu… To było takie… dziwne. Pocałować swojego kumpla. Swojego, jeszcze niedawno, braciszka.
-Tak, to było jak kazirodztwo.-zakpił.
-Nie wiedziałem co mam zrobić! Nigdy wcześniej nie byłem gejem!
-Od lat męczy mnie jedno pytanie…-rzekł, na co rzuciłem mu pytające spojrzenie.-Sądzisz, że… gdybyśmy nie byli razem, nie zakochali się w sobie, nigdy nie poznali… Czy wtedy też stalibyśmy się homoseksualni?
-Loui, nie jestem homo, po prostu zakochałem się w tobie, nie myśląc o mojej orientacji.-wyznałem, ciężko wypowiadając ostatnie słowa, gdyż coś ścisnęło mnie w gardle.
-Aww, Harreh! A ty jak się czujesz?
Po co pytał. On wiedział. On wiedział jakie to dla mnie ważne. Czasem boję się, czy aby nie robi tego dla mnie. Chciałbym, aby sam tego pragnął. Wolałem to przemilczeć, skoro odpowiedź była zbędna. Wtuliłem się w niego, opierając mu brodę na ramieniu.
    Dotarliśmy na miejsce. Jak bardzo się bałem? Czułem, że to najważniejszy moment w moim życiu, pomijając przysięgę małżeńską. Całą drogę Louis trzymał mnie za rękę. Wiem, że był bardziej zdenerwowany niż ja, więc bardzo mu współczułem. Nawet chłopcy mieli stracha. Już przy śniadaniu wymieniali się wymownymi spojrzeniami. Szeptali sobie coś, odkładając talerze do zmywarki. Nie chciałbym, żeby mocno ucierpieli. Tego boje się chyba najbardziej…
-Chłopcy, pamiętajcie, że co by się nie działo, zawsze będziemy z wami. Jestem naprawdę dumny, że mam takich przyjaciół jak wy.-powiedział do nas Horan.
Dzisiejsza atmosfera wciąż wciska kolejne łzy do moich oczu. To naprawdę wyjątkowy wywiad. U wyjątkowej kobiety i o wyjątkowej sprawie.
    Ellen przywitała nas uściskiem. Miałem ciarki na całym ciele, gdyż wyszeptała do nas „od zawsze wiedziałam”. Mieliśmy wejść piosenką, WMYB. Staliśmy już za kulisami, wyczekując aż stylistka skończy rozprawiać się z fryzurą Zayna. Gdy tam pójdę, już nie będzie odwrotu. Zero kłamstw, zero niedomówień, zero cierpienia oraz milczenia. Trochę ciekawi mnie reakcja ludzi. Co się stanie, kiedy wyznamy światu prawdę?
-Hazz, chcesz wody?-jak gdyby nigdy nic zapytał Liam.
-Nie, dziękuję.-zrezygnowałem, a on już obrócił się do mnie plecami.-Ale wiesz… mógłbym skorzystać z Twittera w twoim telefonie?
-Przykro mi, ale nie.-odpowiedział stanowczo, na co spojrzałem na niego wrogo.-Nie będziesz sprawdzał co piszą ludzie, nie teraz.
-Chłopcy, na miejsca! Za minutę jesteśmy na wizji!-krzyknął ktoś z reżyserki, a moja twarz przybrała kolor ściany.
    Stanąłem pomiędzy Malikiem a Joshem i spojrzałem na dziennikarkę. Posłała mi radosne spojrzenie, co dodało mi trochę otuchy. Modliłem się aby tylko chłopcy nie powtórzyli numeru z wczoraj! Nie, chyba nie są na tyle głupi…
-You’re insecure don’t know what for. You turning head when you walk to the to-oilet. Don’t need make up to cover up. Being the Lou and loves Harry is eno-o-ough.-jednak są.
Więc co ja mam teraz zaśpiewać? Również powtórzyłem moją wersję, na co wszyscy zaczęli chichotać. Przed solówką Zorra podszedłem do niego bliżej i wyszeptałem błagalnym tonem, aby tylko był normalny i zachował powagę. Wiedział jak bardzo trzęsły mi się nogi i na szczęście się opamiętał.
    Piosenka się skończyła, nadszedł ten czas… Ellen obiecała, że nie zapyta o to w pierwszych 5 sekundach, ale poruszy ten temat. Właściwie to główny powód wywiadu. Cały przerażony szukałem oczami wzroku Lou. Udawał, że nic się nie dzieje. Tak, najlepiej, może jeszcze stąd pójdziesz? Przeczesałem włosy palcami, tak aby półgodzinna praca fryzjera nie poszła na marne. Styles, to wymarzona chwila twojego życia, nie spieprz tego!
-Dobry wieczór państwu! Dzisiejszy program jest w specjalnym miejscu, gdyż mam specjalnych gości. Wielkie brawa dla One Direction!-rozpoczęła, a ja uśmiechnąłem się przyjaźnie do widzów.
Wszystko jest okej, nic się nie dzieje…
-Jestem naprawdę zadowolona, że mieliśmy okazję się dziś spotkać! Ostatnio bardzo wiele dzieje się wokół was. Między innymi nagrywacie nową płytę.
-Tak, mamy nadzieje, że odniesie sukces jak wszystkie poprzednie. Poruszamy w tych piosenkach różne tematy, których boi się każdy artysta. My również martwimy się, jak odbiorą to nasi fani, ale czujemy, że musimy to zrobić.
-Rozumiem, że te tematy pozostają tajemnicą… Nie mogę się doczekać!
-Premiera będzie już 22 września!
-Wracając do zamieszania w waszym otoczeniu… Mam tyle pytań!
-Zawsze dużo się dzieje, ale ostatnie wydarzenia, to już chyba przesada…
-Na przykład Louis i Harry. Ostatnio zostaliście przyłapani na całowaniu… Mamy rozumieć, że jesteście razem?
-Wydaje mi się, że…-Lou zawachał się w swojej wypowiedzi. Starał się brzmieć bardzo profesjonalnie, widziałem jak bardzo się trzęsł.-Nadszedł czas na prawdę.

*Diana*
    Rano obudził mnie gwizd czajnika. Ugh, nienawidzę tego odgłosu! Ojciec zrobił to specjalnie… Niechętnie otworzyłam oczy i przeczesałam włosy ręką. Był w moim pokoju i odsłonił rolety, żeby światło mnie raziło. Czemu on jest tak złośliwy? Spojrzałam w lustro przed wyjściem z pokoju. Tak, wyglądam jak gówno, ale to nic… Wkroczyłam do kuchni i wskoczyłam na blat, gdzie mój tata przygotowywał posiłek.
-Nie możesz wstawać tak późno.-zagaił nieprzyjemnym głosem.
-Tato, skończ. Jest 9.
-Bo cię obudziłem.
-Widzę, że masz jakiś problem od wczoraj.
-Nie podoba mi się, że leżałaś na Liamie Paynie w naszym salonie.-powiedział bardzo poważnie, ale zabrzmiało to śmiesznie, więc ledwo zatrzymałam pokerową twarz.
-A mi się nie podoba, że wyrzuciłeś mojego gościa! Mogę leżeć na kim chcę i to nawet publicznie, bo za parę godzin Louis ogłosi, że nie jesteśmy razem!
-Dziewczyno, myśl trochę! W ciągu niecałego roku on przeleciał pół damskiej części świata!
-Nawet nie zapytasz jak się czuję!-fuknęłam niemalże na całe osiedle.-Może też bym kiedyś chciała żeby ktoś mnie kochał, skoro nawet ty tego nie potrafisz.-dokończyłam ciszej.
Spojrzałam mu prosto w oczy. Trochę go to poruszyło, widać, że nad czymś się zastanawiał. Miałam już kompletnie dość mojego życia. Chciałam umrzeć. Tak, są takie momenty w których myślę o samobójstwie. Ale chyba każdy tak ma, prawda? Prawda? Po takiej wymianie zdań powinnam wyjść i się rozpłakać, ale nie zrobiłam tego. Dalej siedziałam niewzruszona. Wtedy niespodziewanie zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otwórz.-polecił ojciec.
-Sam sobie otwieraj.
-Robię ci śniadanie, Diana. Otwieraj to.
Jęknęłam i poszłam do holu. Gwałtownie nacisnęłam klamkę. O nie, tylko nie to! Zatrzasnęłam je z powrotem. W prędkości światła zdjęłam z włosów gumkę, ułożyłam je i poprawiłam „piżamę”. Odetchnęłam głęboko, otwierając ponownie.
-Cześć Liam.
-Yym, cześć.
-Wejdź. Zjesz coś?
-Nie, jestem po śniadaniu. Właściwie to chciałem cię przeprosić, że wczoraj tak uciekłem.-wyszeptał.-No i zabrać cię na wywiad, ale widzę, że dopiero wstałaś…-uśmiechnął się pod nosem. Miałam wrażenie, że się ze mnie nabija. Właściwie nic dziwnego, biorąc pod uwagę mój wygląd. Stara bluzka taty która zawsze była taka długa, momentalnie zrobiła się króciutka. Najchętniej uciekłabym stamtąd, lecz dalej stałam skamieniała. Co teraz zrobić? Zaraz, ale o czym rozmawialiśmy?
-Czyli nie chcesz jeść?-upewniałam się, gdyż nie skupiłam się na jego odpowiedzi.
-Nie, nie chcę.-zaśmiał się nieśmiało.
-To w takim razie… Uhm… Wejdź.
-Po co?
-No ja ten… Ja się ubiorę.-palnęłam, co już naprawdę go rozbawiło.-I pójdę z tobą, gdzie tam sobie chcesz.-bąknęłam i odsunęłam się, robiąc mu przejście.
Starał się dumnie wkroczyć do środka, jakby w ogóle nie robiła na nim wrażenia obecność mojego ojca. Usiadł na kanapie w salonie, który jest połączony z kuchnią, ówcześnie witając się grzecznie.

-Więc masz jakieś poważne zamiary co do mojej córki?-usłyszałam głos taty, gdy wchodziłam do łazienki. Tak, oczywiście, jutro bierzemy ślub. Ugh, przecież my tylko… No właśnie, co tylko? Spotykamy się czasem, ja jestem dla niego zwykłą znajomą. On jest kimś więcej.

6 komentarzy:

  1. Ech... I mój odwieczny dylemat, co ja mam napisać? Wiesz co, czasem myślę, że te okienko utworzono po to by mnie torturować i ono na mnie krzyczy 'Napisz coś sensownego, a nie ciągle te swoje wymiociny!!!!!!!!' A mój mózg 'Coś sensownego? O nie kurwa, teraz i na jakiś 826487852 bilionów lat nie będziesz widziała co napisać! O tak użalaj się nad sobą...'
    Wiem, jestem beznadziejna...

    Rozdział jest cudny tylko trochę boję się o Harrego ' Przed solówką Zorra podszedłem do niego bliżej i wyszeptałem błagalnym tonem, aby tylko był normalny i zachował powagę.'
    Błagam Cie Styles w One Direction możesz szukać wszystkiego, ale na 100% nie normalności i powagi.
    Czekam na kolejny i co mi się wydaję, że zamierzasz to skończyć, bo tak jakoś wszytko się wyjaśnia i wg...
    Ojjjjjj... Lepiej by tak nie było, bo ja się bardzo przywiązałam, a ze zmianami mi coraz trudniej (nawet wyglądu profilu nie chce zmieniać, bo się przywiązałam ale, Ciiii...) i nie chodzi tylko o moje przywiązanie, ale też o to, że bardzo lubię jak piszesz, i szkoda by było jak byś zniknęła ;)
    Pataxxon
    P.S.: Pjosie pisz notki pod rozdziałami bo to tak jakoś, milej i wg ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde kocham tego bloga, naprawdę. Bardzo ciężko będzie go skończyć, ale wiesz, że kiedyś muszę to zrobić... Zapraszam cię na nowo powstałego theblackcup.blogspot.com może też ci się spodoba, choć jest troszkę inny ;) Co do notki pisałam ją pod tym rozdziałem, nie wiem czemu się nie pojawiła... ;c

      Usuń
    2. Ty ciołku jeden daj obserwatorów na drugim blogu, co?
      Wiem, kiedyś będziesz musiała skończyć, ale oby nie za szybko ;)
      No ja właśnie tez nie wiem czemu notki nie ma ;D

      Usuń
  2. Jesteś świetna! To pierwszy blog, z tych które czytałam, w którym jest napisane o związku Harrego z Louisem . Szczerze cię troszkę podziwiam ja nie umiałabym napisać o gejach (sorry za wrażenie) bo nie wiem jak to jest. Moja wyobraźnia nie sięga do takiego poziomu. A tak z innej beczki skąd pomysł na wątek z Larrym?
    Kocham cię Pingwinku
    pszczolka

    P.S.: Pisz notki pod rozdziałem, Pataxxon też o tym mówiła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątek o Larrym... Można powiedzieć, że jestem Larry Shipper. Nie lubię jak biorą ich za stale napalonych, pieprzących się gejusów. Jeśli ta miłość istnieje, jest dla mnie najidealniejsza na całym świecie. Dla mnie romantyzm sytuacji sięga szczytu, naprawdę. Pisanie o Larrym wychodzi mi chyba najlepiej, bo najbardziej oddaje te uczucia na "papier". To ciekawe, bo nie jestem gejem ani lesbijką, ani nawet bi :) Co do notki to pisałam ją pod tym rozdziałem ale coś się nie dodała ;c

      Usuń
  3. Super. :D Ale no nie mogę się doczekać kolejnego wątku o Zaynie i Alice. ^.^ Mam nadzieję, że w najbliższych rozdziałach się pogodzą. Czekam na next'a. Love ya! ;*

    OdpowiedzUsuń