sobota, 31 sierpnia 2013

61. Will u marry me?

*Liam*
    Jak zwykle samotny wieczór przed telewizorem i laptopem. Mogłem nie wyganiać tych fotoreporterów, przynajmniej wtedy miałbym towarzystwo. Oczywiście, mógłbym umówić się z jakimś kumplem lub chociażby fanką! Mam do wyboru kilka milionów. Jednak jest tylko jedna osoba z którą rzeczywiście chce spędzić ten czas. Dzwonić, nie dzwonić, dzwonić, nie dzwonić… Chyba nawet nikt by się nie dowiedział. Rozumiem, że Niall zostanie na noc u Chris, Zayna znów gdzieś wcięło to śledztwo, a Larry… Oni chodzą swoją drogą. Gdy się zdecydowałem, wziąłem do ręki telefon, który ku mojemu zdziwieniu nagle zaczął dzwonić. Bardziej szokujący był napis widniejący na ekranie. To ona. To Diana! Nie mogę odebrać tak od razu, będzie, że wyczekiwałem na ten telefon cały dzień. Zaśmiałem się sam z siebie. Robię się jak jakaś baba… Nacisnąłem zieloną słuchawkę.

-Halo?-zacząłem jak gdyby nigdy nic.
-Hej, Liam. Co u ciebie?
-Och, wszystko dobrze, oprócz… Sama zapewne wiesz najlepiej.
-Tak, tak paparazzi nie dają mi spokoju.
-Przykro mi. Może w takim razie masz ochotę obejrzeć jakiś film, lub przyjść po prostu pogadać?
-Masz wolny wieczór? Właśnie dzwonię w tej sprawie. Tyle, że ostatnio już byliśmy u ciebie. Wpadnij.
-Jasne, chętnie. Wyślij mi adres sms-em, będę za jakąś godzinkę.
-Okej, w takim razie do zobaczenia.-pożegnała się ze mną radośnie.

    W dalszym ciągu w osłupieniu wpatrywałem się w najnowszy wymysł apple. Ona… Jej głos… Sama rozmowa sprawia, że miękną mi nogi. Co ta dziewczyna ze mną robi! Nie powinna! Bardzo cieszy mnie fakt, że zadzwoniła. To znaczy, że jednak mnie lubi. Codziennie od naszego ostatniego spotkania myślałem tylko o tym, czy nie wydałem jej się zbyt nudny, głupi i po prostu niefajny. Nie mogę się jednak za bardzo nakręcać, tylko gadaliśmy…
    Orientując się, że mam bardzo mało czasu, wstałem jak poparzony i pobiegłem pod prysznic. Po pięciu minutach wyskoczyłem z łazienki nago i biegałem po domu w poszukiwaniu jakiś ubrań. Miałem już na sobie bluzkę, jednak dalej byłem bez bokserek. Otworzyłem szufladę, gdzie widniała cała kolekcja. Które wybrać? Klasyczne, białe lub czarne, czy może z Batmanem? Albo z jakimś śmiesznym napisem… Och, proszę cię Payne! Serio myślisz, że dojdzie do tego, że zobaczy je ktoś poza tobą?! Zakpiłem z mojej głupoty sięgając po pierwsze lepsze majtki. Teraz jeszcze spodnie. Do koszuli w czerwoną kratę najbardziej będą pasowały klasyczne jeansy. Miałem już na sobie komplet i przejrzałem się w lustrze. Coś było nie tak… Ta koszula… Wyglądam jak debil. Ugh, rozpiąłem ją, a pod nią nałożyłem biały podkoszulek. O wiele lepiej. Nie. Jednak nie. Jak najszybciej starałem się ściągnąć jasne spodnie, ale oczywiście nie złapałem równowagi i kończyłem przebieranie na podłodze. Zamieniłem je na ciemne z częściowo skórzanym, czarnym materiałem. Teraz było dobrze. Oczywiście pod względem ubioru. Najgorzej będzie z fryzurą. Może mógłbym zadzwonić do stylistki, żeby się tym zajęła? Włosy nie są jakieś bardzo długie. Są idealne dla mnie pod względem wyglądu, jednak pod względem praktycznym chciałbym być łysy. Po prostu nałożyłem gumę na ręce i palcami ‘wczesałem’ ją w brązową czuprynę. Wyszło w miarę ok. Może nie jak na jakąś galę, ale mam nadzieje, że jej to wystarczy. Zaraz, na co ja liczę? I tak nie spojrzy na mnie jak na kogoś więcej niż przyjaciela…
    Jak się okazało Diana na szczęście mieszka 15 minut drogi od nas. Pod mieszkaniem nie było już żadnych ludzi, więc zdołała się ich pozbyć. Ona musi czuć się naprawdę dziwnie. Chłopak rzucił ją dla innego faceta, a 2 lata później zaczął jej płacić za to, żeby udawała jego dziewczynę. Cała sytuacja jest chora, naprawdę chora.
-Cześć, wchodź!-powitała mnie z uśmiechem i niepewnie złożyła pocałunek na policzku, co zaczęło doprowadzać mnie do szału.-Mam kilka filmów, możesz coś wybrać. Jednak jeśli chcesz horror chyba będziesz musiał zostać tu do rana, bo po ostatnim nie mogłam spać trzy noce.
Czy ona właśnie powiedziała coś o zostawaniu na noc? Nie przesłyszałem się? Jeśli teraz powiem „W takim razie horror.” zabrzmi chamsko. Szkoda, jednak nic na siłę.
-Może masz ochotę na jakąś komedie romantyczną?-starałem się podlizać, przeglądając płyty dvd.
-Mam lepszy pomysł. Wylosuj coś, tak będzie sprawiedliwie.
Poszedłem za jej radą i włożyłem do odtwarzacza płytę. Oboje usiedliśmy na sofie blisko siebie. Naprawdę niebezpiecznie blisko. Czułem, że dziś nie za bardzo zwrócę uwagę na seans…
    Minęła już mniej więcej godzina, a ja nie wysłuchałem ani jednego dialogu. Gadaliśmy bez przerwy nie zważając uwagi na telewizor. Czy wspominałem, że ona jest świetna? Czuje się jakbym spotkał kogoś, któremu mogę powiedzieć kompletnie o wszystkim. Oczywiście oprócz moich uczuć względem niej.
-Przyznaj, że kiedyś mnie nie lubiłeś.
-Byłaś inna, zmieniłaś się.
-Inna znaczy plastikowa, głupia i zachowywałam się jak księżniczka?
-Ty to powiedziałaś.
-Ale ty tak pomyślałeś!-zaśmiała się prowokująco.
-Nie prawda…
-Oj, przestań, wiem jaka byłam. Zdałam sobie sprawę, że przez to straciłam Louisa i postarałam się zmienić.
-Dalej ci na nim zależy?-spytałem zdezorientowany i pełen obaw.
-Nie, coś ty. To znaczy zależy, ale jako na przyjacielu.
-Wole nie myśleć co będzie działo się teraz z fandomem…
-Co masz na myśli?
-Afera z Larrym, Zayn cały czas prowadzi swoje prywatne śledztwo, a ja…-ugryzłem się w język i miałem nadzieję, że tego nie usłyszała.
-Ty… co?
Co odpowiedzieć? Zakochałem się? Nie jestem jeszcze na tyle głupi, aby skazywać naszą znajomość na straty. Szukałem odpowiedniego kłamstwa, aby wybrnąć z tej sytuacji.
-Ja się z tobą zaprzyjaźniłem. A to już naprawdę śmierdzi patologią.-zaśmialiśmy się oboje.
-Uh huh masz racje. Wiesz co? Zrobiłam się głodna. Masz na coś ochotę?-zręcznie zmieniła temat. Najchętniej odpowiedziałbym ‘na ciebie’, co byłoby tutaj bardzo nie na miejscu.
-A co masz?
-Dużo warzyw, z których możemy zrobić sałatkę zostawiając na chwilę ten jakże interesujący seans.
Przytaknąłem z entuzjazmem. Od razu do głowy wpadło mi moje gotowanie z Danielle, lecz starałem się natychmiast przestać o tym wspominać. Diana to nie Danni i muszę się do tego przyzwyczaić…
-Więc… Zacznijmy od siekania tej kapusty pekińskiej. Ja się tym zajmę, a ty zabierz się za paprykę.
Trochę się zestresowałem, gdy ona prawie już kończyła a ja ledwo wydłubywałem ziarenka ze środka.
-Oh, Liam, nie tak… Daj, pomogę ci!
Wyciągnęła rękę po produkt, ale nie zdążyła, gdyż ja uniosłem swoją najwyżej jak potrafię, żeby się z nią troszkę podroczyć.
-Dawaj to.
-Weź, jeśli chcesz.-zaśmiałem się cicho.
Krzyczała jak mała dziewczynka, której ktoś zabrać cukierka i stawała na palcach lekko podskakując. Wyglądała tak niewinnie… Chciałem jej już ustąpić, lecz coś w środku mi zabroniło.
-Dobra, trzymaj tą paprykę.
Wyciągnąłem rękę, żeby moje słowa miały poparcie w czynach. Lekko zdziwiona zamierzała ją chwycić, lecz wtedy natychmiast odskoczyłem, biegnąc za kanapę.
-Oh, Payne, ile ty masz lat?-jęknęła.
Nie zwlekała długo. Najpierw sprytnie się zbliżyła, a następnie wskoczyła na nią piszcząc przez śmiech. Wtedy przebiegłem do „jadalni” stając na krześle i wystawiając do niej język. Oczywiście musiała być lepsza, wdrapując się na stół. Zawadziła lekko głową o żyrandol, ale to nie ważne. Korzystając z chwili jej nieuwagi skuliłem się i wcisnąłem pod mebel.
-Wiem, że tam jesteś!-odezwała się na co wypełzłem i ponownie stanąłem na końcu sofy, wyczekując na jej reakcję. Diana po prostu podeszła i stanęła tuż obok mnie. Byliśmy niesamowicie blisko siebie, mogłem poczuć jej oddech na swojej twarzy. Nie uciekałem, już nie. Zastanawiałem się co teraz się stanie. Czy to ten moment w którym chłopak całuję dziewczynę? Chciałbym ją pocałować, lecz bałem się jej reakcji. Na krok z jej strony nie trzeba było długo czekać. Po prostu mnie popchnęła! Poleciałem jak długi na ten miękki materac. Ona również straciła równowagę i runęła prosto na mnie. Jedyne co pamiętam to nasz  niepohamowany śmiech. Jeśli minutę wcześniej byliśmy blisko siebie, to teraz niemal nasze ciała wtapiają się w siebie.
-A teraz z ciebie nie zejdę! To kara za kradzież jedzenia!
-Wszystko w porządku z twoją głową?
-Zapytaj żyrandol, czy z nim okej!-zachichotała, uginając nogę w kolanie, tym samym trafiając w moje czułe miejsce.
-Ou, nieźle traktujesz swoich gości.-zażartowałem, żeby nie wyszło na jaw, jak bardzo mnie boli.
-O mój boże! Przepraszam, to było niechcący! Bardzo cię boli? Cholera, niezręczna sytuacja.
-Okej, mam nadzieje, że zdołam chodzić, bo jutro dajemy koncert…
-Zostań na noc!
-Czy ja aby nie przeszkadzam?-usłyszałem męski, skądś znajomy mi głos.
Starałem się w miarę możliwości podnieść głowę i rozejrzeć się po pomieszczeniu. Nikogo nie zauważyłem, a moja towarzyszka bała się wykonać najmniejszy ruch. Leżała w osłupieniu. Po chwili zobaczyłem nad sobą pochylającego się 50 latka. Z tego nie mogło wyjść nic dobrego…

*Alice*
-Wyjdziesz za mnie?-padł na kolana i zakłócił ciszę nocną. Widać, że był bardzo, ale to bardzo wstawiony…
Zamurowało mnie. Tak długo czekałam na ten moment… Nie miałam obsesji na punkcie zaręczyn, ale czasem wyobrażałam sobie jak on przede mną klęka i prosi mnie o rękę. Jednak nie mogłam się zgodzić. Po pierwsze już nawet nie jesteśmy razem, a po drugie on jutro i tak nie będzie tego pamiętał.
-Idź stąd.-warknęłam.
Nic nie poskutkowało, bo tylko przeczworakował do mnie i objął moje nogi. Zadrżałam pod wpływem jego dotyku. Wydawało mi się, że milion lat mnie nie przytulał, a w głębi duszy pragnęłam tego, niż czegokolwiek innego. Ciągle powtarzał pytanie. Wyrwałam się mu i zamknęłam drzwi, aby sąsiedzi nie musieli tego słuchać.
-Nie! Mam zadzwonić po policję?
-Czemu taka jesteś, przecież wiesz, że cię kocham…-mamrotał pod nosem. Było widać, że ledwo się trzymał.
-Jak zwykle najebałeś się jak świnia i jutro będziesz się tłumaczył, że nie chciałeś, że to przez alkohol… Idź do burdelu i poruchaj jakieś panny, jak to masz w zwyczaju.
Usiadłam na fotelu wpatrując się w niego. Siedział na tej wycieraczce jakieś 5 minut i wyraźnie posępniał. Tak bardzo miałam ochotę go pocałować, ale po chwili przypominałam sobie co mi zrobił i chciałam cisnąć w niego lodówką.
-Dlaczego to zrobiłaś…-westchnął smutno.
-Co znowu?
-Zdradziłaś mnie, znalazłaś sobie innego.
Co? Czy chodziło mu o Briana? Nie miałam pojęcia. W pierwszej chwili chciałam zacząć gorąco zaprzeczać, ale nie zrobiłam tego…
-Nie jesteśmy już razem, więc opuść moje mieszkanie.
-Larry się ujawnił.-bąknął po krótkiej chwili.
-Co? Co powiedziałeś?
-Dobrze usłyszałaś…
    Natychmiast wbiegłam do swojej sypialni. Nie mogłam w to uwierzyć. Chciałam krzyczeć i piszczeć i wszystko naraz. Zaczęłam śmiać się sama do siebie i wykręcałam numer do Louiego, aby to potwierdzić. Usłyszałam jego głos, lecz była to sekretarka.

„Cześć tu Louis. Jeśli nachodzą cię dziennikarze z powodu ujawnienia Larrego, jest mi bardzo przykro. Możesz zadzwonić pod numer *** w celu uzyskania pomocy od ochroniarzy. Obecnie ukrywam się za miastem, więc jeśli chcesz się ze mną skontaktować, musisz poczekać kilka dni, a ja oddzwonię.”

    Siedziałam na łóżku z szoku nie mogąc się ruszyć. Oni naprawdę to zrobili. Odważyli się. Zaczęłam płakać ze wzruszenia. Tak bardzo się kochają i zasługują na szacunek ze strony innych, a jeśli tylko zobaczę jednego małego hejta to znajdę tych ludzi i powieszę za jaja, nawet jeśli ich nie mają.
    Odpaliłam laptopa  i włączyłam Twittera. Łzy ciągle spływały mi po twarzy i skapywały na klawiaturę. Byłam nastawiona bardzo bojowo, ale gdy zobaczyłam wszystkie obraźliwe teksty załamałam się… Stwierdziłam, że to bezsensu walczyć z tyloma idiotami. Więc tweetnęłam tylko:

„Oni po prostu umieją kochać jak mało kto. Zazdrościcie, chcielibyście, aby ktoś kochał was tak mocno, że przez tyle lat czekałby na pozwolenie na miłość.”

oraz


„Płaczę, bo oni nie muszą już milczeć.”.
________________________________________________

W tej chwili jest 23 a ja padam ze zmęczenia, nieźle co? Wszystko przez to że w piątek z racji że jechałam na This is Us musiałam wstać o 8.30. Jak po filmie? Może rozpisze się w przyszłym tygodniu, bo nie chcę spoilerować tym, którzy jeszcze nie widzieli tego genialnego. Byłam jedną z nielicznych osób, które zaczęły płakać już w pierwszych pięciu minutach, chociaż jestem mało wrażliwa na takie rzeczy. Przed filmem oczywiście odbyłam "zlot" z ekipą ze Szczecina! A jak tam u was? *nie napiszę o końcu wakacji, nie napiszę o końcu wakacji, nie napiszę o końcu wakacji*

3 komentarze:

  1. jak zwykle wspaniały rozdział :) choć może minęło parę dni od poprzedniego wydaje mi się jakbym na ten czekała wieczność :( pisz dalej jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, super, super. A co w tym czasie robił Zayn, jak Alice była w sypialni??? Kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) xx
    http://we-will-always-be-together-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń