sobota, 29 czerwca 2013

55. Where is my luck?

*Zayn*
    8 rano. Dzień pierwszy. Wszystko straciłem, więc teraz wszystko odzyskam. Całą noc układałem w głowie plan. Zdecydowałem, że najpierw zabiorę się za sprawdzenie mediów. Zobaczę co piszą w Internecie, możliwe, że to pomoże. Ogarnąłem wzrokiem sypialnie. Jest tu taki bałagan, ale zarazem taka pustka. Szafa nie jest już zagracona ciuchami mojej dziewczyny, na półce w łazience znajduje się jedynie płyn po goleniu i jakieś perfumy. Przegrzebałem wszystko w poszukiwaniu mojej ulubionej koszulki. Nadaje się do tajnych misji, bo w niej byłem na castingu w x factor… Zarąbała mi koszulkę! Może stwierdziła, że będzie za bardzo tęsknić albo… Kogo ja oszukuje? Zrobiła to przez przypadek i tyle. Westchnąłem, naciągając na siebie przypadkową bluzkę.
    Nie zawracając sobie głowy śniadaniem, szybko odpaliłem laptopa. Wystarczyło wpisać „Zayn Malik i Alice Collins”, aby wyskoczyły najświeższe newsy. Nie robię tego zbyt często, to tylko potrafi zdenerwować. Oni nic o mnie nie wiedzą, a piszą, że w wieku 10 lat, Jake, kolega z klasy mnie zdenerwował, a ja go pobiłem. Na potwierdzenie mojego czarnego charakteru, wklejają zdjęcia tatuaży, które niekiedy nie należą do mnie. Mniejsza z tym…

„Zayn Malik z One Direction jest prawdziwym łamaczem serc! Poznaliśmy się już na nim podczas trwania x factor gdy kręcił z 2 dziewczynami na raz. Jednak teraz wszyscy byli przekonani, że do związku z popową piosenkarką Alice, podchodzi bardzo poważnie. Niestety podczas trwania after party po gali wręczania nagród Brit, Zaynowi nie były w głowie jego jeszcze nienarodzone dzieci… Doskonale bawił się w towarzystwie ślicznych trzech kobiet! Gdy impreza dobiegała końca zdecydowali się pojechać do klubu, a następnie hotelu. Nie trzeba domyślać się co tam facet może robić z trzema dwudziestoparolatkami… Czy wam też szkoda tego związku?”

Były jakieś trzy. Z tego co widziałem na zdjęciach co chwile siadały u mnie na kolanach. Każda miała inny kolor włosów, były nawet ładne. Od kilku dni z całej siły staram się wytężać pamięć, by przypomnieć sobie cokolwiek z tamtej nocy. Nic. Kompletnie nic mi nie świtało, aż do teraz.

Siedzę przy jakimś barze, w głowie dudni mi tylko muzyka, zagłuszająca rozmowę dziewczyn. Ciągle tylko się śmiały, a ja chyba też…
-Więc macie ochotę na jeszcze jedną kolejkę?-niespodziewanie spytałem moich towarzyszek.
-Jasne, ale już nie tutaj…-szepnęła mi seksownym głosem jedna z nich i złapała pod rękę.

Fakt, wychodziliśmy gdzieś. Jestem pewien w 99,99%, że opuściłem z tymi dziewczynami after party. I wiem mniej więcej jak wyglądają. Może warto byłoby przejść się do organizatorów i zapytać kim one są? Nagle w pokoju rozbrzmiała stara piosenka Coldplay i wibracje telefonu.
-Wstałeś już?-w słuchawce usłyszałem głos niedoszłego szwagra.
-Uh tak pamiętam, dziesięć dni. Coś jeszcze?
-Być może mam coś co mogłoby ci trochę pomóc. Spotkajmy się jutro rano, przyjadę do Londynu.
-Dobrze, będę czekać w domu.
Ten telefon ośmielił mnie do pospiesznego założenia butów. Zastanawianie się nic mi nie da, a spacer odświeży umysł.
    Gdy kroczyłem dość szybko chodnikami miasta, poczułem się jak prawdziwy detektyw. Agent, który musi wykonać tajną misję, w jak najszybszym czasie. Do tego starałem się, aby nikt mnie nie zauważył. Nie potrzebowałem tłumu i zamieszania wokół mojej osoby. Starając się prędko dotrzeć do celu, nie zwracałem szczególnej uwagi na przechodniów. Jednak sposób chodzenia, postura, włosy lub chociażby ubrania pewnej dziewczyny, otworzyły szerzej moje oczy. To musiała być ona. Nie sądziłem, że jest w mieście. Zwykle gdy się kłóciliśmy, zaszywała się gdzieś w Manchesterze. Chyba jesteśmy przy jej tymczasowym mieszkaniu, gdyż zaczęła już grzebać za kluczami w torebce. Gwałtownie zatrzymałem się i odwróciłem, aby mnie nie poznała. Gdy weszła w jakąś uliczkę, ruszyłem za nią. Mieliśmy przed sobą apartamentowce. Zapewne to tu się ukrywa.
-Hej, mały!-zawołałem chłopca, który zmierzał w tym samym kierunku.
-Tak?
-Mam prośbę… Mógłbyś pójść za tą panią i sprawdzić gdzie mieszka? W zamian dostaniesz pieniądze na lody czy lizaka…
-Zgoda.
Na szczęście nie trafiłem na cwaniaczka, który zażądałby PSP lub najnowszego iPhone. Nawet miły dzieciak. Obserwowałem jego poczynania zza rogu, bezpiecznie ukryty. Po chwili podszedł do mnie i wyjaśnił gdzie mam się skierować. Dałem mu jakieś 20 funtów i biegiem ruszyłem do mojej dziewczyny. Stanąłem przed drzwiami i… Po co ja tu właściwie przyszedłem? Nie mam pojęcia co mógłbym jej powiedzieć. Nie, to jednak nie był zbyt dobry pomysł. Kiedy już miałem odejść, usłyszałem dźwięk zamka. Na mój widok podskoczyła ze strachu.
-Przepraszam, ja…
-Czego?
-Jak się czujesz?
-Nijak. Przyszedłeś urządzać sobie pogaduszki?
-Nie. Chcę żebyś wiedziała, że was kocham i udowodnię, że jestem niewinny. Tyle.
-Skoro skończyłeś, nie zbliżaj się więcej do tego miejsca. Nie wnikam już jak mnie znalazłeś, ale zapomnij o tym. Cześć.
Hmm, chyba nie poszło dobrze… Ale odezwała się do mnie! Jej widok jakoś tak podniósł mnie na duchu, dał pełno motywacji do działania i po prostu poprawił humor.
    Nieśmiało wkroczyłem do budynku gdzie odbywała się ta koszmarna impreza. Spytałem przypadkowego człowieka, gdzie mogę znaleźć kelnera.
-Musi pan zaczekać jakąś godzinę. Kelnerzy z tamtego wieczoru są aktualnie na jakiejś konferencji na 2 piętrze i…
-Dziękuje.
Nie zawracając sobie głowy jego gadaniem, czym prędzej ruszyłem na górę. Otworzyłem pierwsze lepsze, dość duże drzwi. Na Sali zapadła cisza, a oczy wszystkich były zwrócone na mnie. Wygląda na to, że trwały jakieś obrady ludzi z branży muzycznej. Zauważyłem, że gość z naszej wytwórni był przy głosie.
-Dzień dobry. Przepraszam, że przeszkadzam, ale…
-Coś się stało Zayn?
-Nie. A właściwie tak. Chodzi o to, że nie odbierał pan dziś komórki, a mam ważną wiadomość…
-Słucham.
-Mianowicie… Bo chodzi o to… Ja nie chcę rozmawiać przy tych panach.-wskazałem na mój główny cel.
Zostali wyproszeni. Tak to było chamskie, ale jedyne co mi wpadło do głowy.
-Chciałbym wręczyć panu tekst piosenki, którą niedawno napisałem.-podszedłem do niego śmiało, wyciągając karteczkę z kieszeni.-Śpieszy mi się, do widzenia!
Tak szczerze, nie mam pojęcia co to była za kartka. Przypuszczam, że jakaś lista zakupów. Czym prędzej wymknąłem się zamykając drzwi i zatrzymałem chłopaków starszych ode mnie o parę lat, ubranych w nieskazitelnie białe koszule i czarne kamizelki. Tak, to ci sami, którzy tam byli i zapewne widzieli najwięcej…

*Liam*
    Kolejny wieczór, który miałem spędzić samotnie… Wcześniej, gdy nie byłem singlem wszystko wyglądało inaczej. Podczas gdy ja wybierałem film, Danielle zwykle się przebierała w coś wygodnego i ciepłego, jak mój rozciągnięty sweter. Rozkładaliśmy się na łóżku zapominając o wszystkim… Wszystkich problemach, codziennych sprawach, oddychaniu… Przy niej czasem brakowało mi tchu… Była tylko ona, nic poza tym. Film to oczywiście tylko przykrywka…
    Ja… byłem szczęśliwy. Brakuje mi tego. Jednak wiem, że musieliśmy to skończyć. To nie miało sensu, gdy w ostatnich tygodniach coś wygasło. Nie chcieliśmy rozmawiać, zamknęliśmy się przed sobą. Przeszliśmy na etap dobrych kolegów. Nie przyjaciół, kolegów. Znamy się, przepadamy za sobą, wysyłamy sobie SMS-y na święta, niekiedy spotkamy się na ulicy, zamieniając kilka słów… To nie równało się z naszymi przegadanymi nocami, chwilami namiętności, otworzenia serca i wyznaniami wiecznej miłości… Nigdy wcześniej nie obiecywałem żadnej dziewczynie, że będę kochał ją do śmierci. Była jedyna. Teraz z przykrością stwierdzam, że to był ogromny błąd…
    Zastanawiałem się czy zapić, czy pogrążyć się w smutku i rozmyślaniach… Zauważyłem, że pioruny rozrywają niebo z którego wydostają się kropelki wody. Pogrążony w smutku Londyn dziś również postanowił wylać miliony łez… Wtedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Byłem sam i nie spodziewałem się gości. Śmiało otworzyłem. To Diana, przemoknięta do suchej nitki!
-Cześć. Co ty tu robisz?
-Ja… Moknę.
-Wybacz, wchodź.-zaprosiłem ją gestem do salonu.-Jeśli jesteś umówiona z Louisem to zmartwię cię-gdzieś się zmył…
-Co? K*rwa, przebijam się przez całe miasto w taką ulewę, bo chciał się ze mną spotkać, a on gdzie sobie poszedł?!
-Na to wygląda.-westchnąłem spoglądając za okno.-Jeżeli masz ochotę na film, możesz zostać…
-Jaki film?
-Thriller. W sam raz na taką pogodę…
-Skoro tak… Tylko… Masz może coś na przebranie?
Zacząłem myśleć co mógłbym jej zaoferować. Wszystkie rzeczy Alice, Chris i Dan zniknęły, więc chyba będzie musiała założyć coś mojego… Wyciągnąłem z szafy sweter. Gdy jej go dawałem zorientowałem się, że to ten sam, który zawsze nosiła moja eks-dziewczyna…
-Dzięki, zaraz zejdę na dół.-ruszyła do łazienki, a ja zacząłem włączać telewizor.
    Po jakimś czasie oboje siedzieliśmy na sofie wpatrzeni w ekran. Trochę niezręczna sytuacja. Może przydałoby się coś odezwać? Nawet jakbym znalazł temat, nie wiem czy nie przeszkadzałbym jej w oglądaniu… Rozmyślając naglę zauważyłem, że zaczęła płakać.
-Co… co się stało?
-Nic, przepraszam…
-Powiedz.
-Nie, przestań. I tak siedzę już z tobą jak jakiś wrzód na dupie, a miałbyś wolną chatę…-uśmiechnęła się przez łzy.-Chyba jednak wezwę taksówkę i…
-Ale ja po prostu nie chcę mieć ‘wolnej chaty’…-odezwałem się szeptem. Chyba ją to zdziwiło.
-Ciebie też coś gryzie?
-Już nie gryzie, a zżera w całości. Ta dziwka samotność…-zaśmiałem się krótko i trochę przez smutek.
-Uh, też ją znam. Ludzie myślą, że będąc z Lou jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie biorą pod uwagę, że ja wcale z nim nie jestem, robię tylko za jakąś k*rwę, której płaci się za towarzystwo. Do tego nie mam prawa spojrzeć nawet na mojego kuzyna, bo to zdrada, a Directioners mi jej nie przebaczą…
-Jest aż tak źle?
-Gorzej. Czuję jakby los mnie wydymał, a szczęście nie znało do mnie drogi. Czemu? Czemu nie może skorzystać z google maps?
-Być może kiedyś go niedoceniałaś i teraz stara ci się pokazać jego wartość. Może szuka odpowiedniego momentu?

-A może już znalazło…?

_______________________________________________________________________

*Dziki taniec szczęścia* wakacje. wakacje. wakacje. Łuuuhuuu! No to teraz chwalcie się świadectwem i powiedźcie jak spędziliście pierwszy dzień wakacji! Mój się skończył na skakaniu do jeziora z mola. To był moment. Ostatnie co pamiętam to odliczanie przyjaciółki. Potem jak wpadłam do wody i nie mogłam wyjść na powierzchnie. Udało się jakoś i zaczęłam się rozglądać z której strony mam wyjść i znów zaczęło mnie podtapiać xd (pewnie dlatego że zamiast jakoś pływać poprawiałam włosy bo stwierdziłam że wyglądam jak debil haha). W końcu podpłynęłam do barierki i jakoś żyję ;)
Macie może jakieś postanowienia na wakacje? Zapewne namber łan to schudnąć #haha #dorobotylenieśmierdące

8 komentarzy:

  1. jeju jak dobrze,że on działa,on musi ją odzyskać!
    muszę być razem,ale Liam i ta dziewczyna,ciekawe kim ona była.
    czekam na nowy,pisz szybko :3
    ZAPRASZAM DO MNIE: http://life-is-not-that-easy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech...
    Malik ruszył w końcu swoją dupę ;D
    Payne się chyba ogarnął ;)
    I co ja Ci więcej mam napisać? że na miejscu Alice przywaliłabym mu z liścia i zatrzasnęła drzwi?
    Co do wakacji, to swój pierwszy dzień, cóż... Przespałam ;D
    Już 15 wyjeżdżam na kolonie, a potem bd w domu siedziała...
    A ty gdzieś wyjeżdżasz?
    Na poprawianie włosów zawsze jest pora ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. No dupa w ruch i trzeba działać :D
    No liczmy, że wszystko się poukłada ! :) pisz szybko kolejny rozdział ;d
    Pierwszy dzień przesiedziałam u przyjaciółki i leniłyśmy się więc jest okey xd
    Szalonych wakacji życzę ! ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział ! Mam nadzieję,że Zayn znowu będzie z Alice a Lima z Dan :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jej genialny rozdział! :D serio :D mam nadzieję że wszystko się poukłada... :D pierwszy dzień wakacji spędziłam na spaniu do 12 i myciu okien w samochodzie taty.. (trzeba jakoś zarobić) xD a co do świadectwa to mam z czerwonym paskiem!! :D a jak tam twoje świadectwo?? :) przez resztę wakacji będę siedziała i uczyła się w koncu grać na gitarze xD pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój pierwszy dzień?? Bardzo nudny :)
    Rozdział mega :)

    OdpowiedzUsuń
  7. OOO zmieniłaś wygląd bloga :) Bardzo fajnie wygląda i przyjemnie się czyta :)
    Rozdział jak zwykle świetny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejciu rozdział jest epicki :) Tak samo jak nowy wygląd bloga. Czekam na następny z niecierpliwością :) Albo nie..... CHCE GO W TRYBIE NAŁ! XD Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    http://shesnotafraidbecouseonedirection.blogspot.com/ oraz
    http://storyaboutsupernaturalandonediection.blogspot.com/
    RIDA

    OdpowiedzUsuń