niedziela, 16 czerwca 2013

53. I'm Yours...

*Chris*
    Obudziłam się obok spitego jak świnia blondyna, słysząc jakieś krzyki. O-oł. „Spierdalaj, chuju!”. No to chyba nie jest dobrze… Nie wiele myśląc, momentalnie wyskoczyłam z łóżka kierując się w stronę ich sypialni.
-O co ci chodzi? Nie denerwuj się, bo dzieci. Chodźmy spać, rano pogadamy.
-Już jest rano. I jak ja mam się kurwa nie denerwować? Gdzie byłeś?
-Na gali… Spokojnie.-pogładził ją po ramieniu, na co dostał siarczystego policzka.
-Nie dotykaj! Ja pierdole i czemu kłamiesz? Po gali poszedłeś do baru gdzie zerżnąłeś jakąś laskę, czyż nie?
-Co?! Nie!
-To gdzie byłeś?
-No na imprezie…-ściszył głos, wiedząc, że już po nim.
-Czyli po prostu nic nie pamiętasz… Pewnie nie pamiętasz też, czy wyruchałeś jakąś inną, czy akurat nie. Ups.
-Raczej nie zrobiłbym tego, mając w domu dziewczynę, która ma urodzić mi dwójkę dzieci!-wyciągnął do niej ręce, ale odpowiednio wcześnie je cofnął.
-Miło mi. A tak poza tym, kto ci w ogóle powiedział, że one są twoje?-nie no, teraz już przegina.
-Co?-gdyby nie to, że kompletnie go zamurowało, pewnie wygłosił by coś bardziej skomplikowanego.
-Mówiłam tylko, że jestem w ciąży, nie wspominałam z kim…-rzekła sucho, odchylając głowę. Będzie płakać.
-Alice, przestań, proszę.
-Możesz mi nie wierzyć skoro nie chcesz, ale chyba robie fair, mówiąc ci o tym.
-Ale uspokój się…-rzekł cicho widząc jak się trzęsie płacząc. Nawet bał się podejść bliżej.
Usiadła na łóżku. Chyba coś zaczęło ją boleć, ale nie odezwała się słowem.
-Nie spałam całą noc mając świadomość, że właśnie pieprzysz jakąś dziwkę. Wiesz jakie to uczucie?
-Ale…
-Kurwa, wiesz co ty zrobiłeś? Wychowując się praktycznie bez rodziców, przysięgłam sobie, że będę mieć idealną rodzinę. Że facet nie zostawi mnie z dziećmi jak moją babcię czy mamę. Z wiekiem jednak traciłam nadzieje i coraz bardziej się bałam. W końcu trafiłam na ciebie i zastanawiałam się czym zasłużyłam na takie szczęście. Czym zasłużyłam na człowieka, który potrafi tak kochać, by być ze mną bez względu na wszystko. Jednak nie ma takich. I ty też okazałeś się skurwielem.
-Kocham cię…-czyżby Malik miał szklanki w oczach? W każdym razie jego głos był inny.
-A najbardziej to mnie wczoraj kochałeś.
-To da się wyjaśnić…
-Nie chcę! Nie chcę nic wyjaśniać i nie chcę cię już widzieć!
-Nie płacz, nie denerwuj się…-widać, że bał się o jej stan. Nawet już trzęsły mu się ręce.
-Jeb się.
-Mam wyjść?
-Nie ja wyjdę. To twoja sypialnia, możesz zapraszać do niej swoje nowe koleżanki.
-Dobrze się czujesz?-spytał, gdy ostrożnie wstała.
-Chujowo. Pamiętasz jak obiecałeś po naszej ostatniej kłótni, że nigdy więcej nie będę przez ciebie płakać?
Na te słowa zamilkł, a moja przyjaciółka stanęła obok mnie, Liama, Nialla i Larrego, przed drzwiami.
-Zabieramy ją do szpitala czy do ciebie?-szepnął mi Payne. On najmniej wypił, reszta nawet nie wiedziała gdzie jest.
Odpowiedź sama przyszła, gdy Alice nagle zemdlała, padając w ramiona Harrego.
-Wezwijcie pogotowie!-krzyknął.
-Pojedziemy autem, będzie szybciej.-Daddy wziął ją na ręce, niosąc do samochodu.
-Jadę z wami.-zdecydował pospiesznie Malik.
-Nigdzie nie jedziesz! Radze ci się do niej nie zbliżać.-wycedziłam przez zęby, siadając za kierownicę.
    Na szczęście to nic poważnego. Odzyskała przytomność lecz od razu usnęła. Lekarze tylko powiedzieli, że przetrzymają ją tu dobę, dla bezpieczeństwa. Kazałam Liamowi wrócić do domu, a sama siedziałam przy jej łóżku, czekając aż się obudzi. Zaczęłam wpatrywać się tępo w okno zastanawiając się co teraz będzie.
-Zayn?-jej głos wyrwał mnie z zamyśleń.
-Ym, nie. To ja, Chris.
Otworzyła szerzej oczy. Chyba zaczęła sobie przypominać co zaszło.

*Alice*
    Chwilę po pobudce, gdy zorientowałam się dlaczego się tu znalazłam, od razu złapałam się za brzuch.
-Wszystko ok.?-spytałam zestresowana.
-Tak. Poleżysz tu do jutra i wrócimy do domu.
-Ja nie mam domu.
Mówiąc to, dopiero to sobie uświadomiłam. Gdy mama żyła często jeździłam do Manchesteru. Można było powiedzieć, że to był mój dom. Teraz Alex mieszka osobno, tata osobno, a ja nie mieszkam. Uzależniłam się od Niego…
-Do mnie, do moich rodziców…-zaczęła tłumaczyć.
-Przestań, Christina. Przydałoby się wynająć jakąś kawalerkę. Po proszę menedżerkę, żeby to załatwiła… A teraz wracaj do domu. Chcę pobyć trochę sama.
Moja przyjaciółka wyszła, a ja ogarnęłam, że teraz już zawsze będę sama. Będę miała tylko dzieci. Więc to o nie musze dbać teraz najbardziej…
    Spojrzałam na dłoń. Czegoś mi na niej brakowało… Tak, to pamiątkowy pierścionek, którego nigdy nie ściągałam. Tam był tatuaż. Miałam tatuaż, o którym nikomu nie mówiłam, był tylko dla mnie. I’m Yours, Zay. Doprowadziło mnie to do płaczu. Przypomniał mi się dzień, w którym go zrobiłam… Spacerowałam zatłoczoną ulicą Miami, starając się poprawić humor. Nie widziałam Go już 2 miesiące! Myślałam, że tęsknota wyżre mnie od środka. Zawiesiłam wzrok na zakochanej parze, wchodzącej do jakiegoś dziwnego miejsca. Spojrzałam na szyld. To studio tatuażu. Wtedy stwierdziłam, że muszę to zrobić. Że jeśli to zrobię, poczuję się bliżej jego. Oddam mu całą swoją miłość, siebie… Postanowiłam nie pokazywać mu tego. Pół roku czekam, aż sam go odkryje. Może właściwie czekam na to, by ściągnął ten drogocenny pierścień, zastępując go innym? Teraz to już nie ma dla mnie znaczenia. Ludzie mówią, żeby nie robić sobie tatuaży dla swoich partnerów. Ale ja byłam pewna, że zawsze będę go kochać. Że zawsze będę jego…
    Następnego dnia nadszedł czas powrotu do ‘domu’. Nawet nie wiedziałam, gdzie mnie wywiozą. Kawalerka okazała się apartamentem. Dość mały, ale ładny. I taki pusty… Było mi nudno, smutno i źle. Teraz pragnęłam poczuć ciepło jego ramion, oplatających mnie. Poczuć jego zapach. Usłyszeć jego miękki głos, szepczący, że jestem dla niego najważniejsza i nigdy mnie nie opuści… Brzmi jak z bajki, lecz dla mnie niegdyś była to rzeczywistość.
    Zastanawiałam się jakie są sposoby na odkochanie. Nie chcę kochać takiego człowieka. Chciałabym o nim zapomnieć. A właściwie to sobie wmawiam. Miałam kompletny mętlik w głowie. Ciekawe kiedy skończę się łudzić, że to tylko koszmar. Że on zaraz zabierze mnie z tego okropnego mieszkania do przytulnego domu. Że zaopiekuje się mną i dziećmi. Kto się nami zaopiekuję?

*Louis*
    Po całej aferze z kłótnią padliśmy ponownie. Obudziłem się ok. 13, odruchowo odwiedziłem sypialnie Zayna.
-Co ty w ogóle odwalasz?-wydarłem się, starając się go wybudzić.
-Śpię.
-Człowieku, musisz ją przekonać, że to wszystko nieprawda, zanim będzie za późno na cokolwiek!
Spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
-Bo to nieprawda, prawda?-spytałem zmieszany.
-Chodzi o to… Ja… Ja po prostu nie pamiętam.
-Nic?
-Ostatnie moje wspomnienie to chyba jak piłem z kimś przy barze… Potem już tylko ta kłótnia. Nawet nie wiem jak znalazłem się w domu…
-Nie zrobiłbyś tego.
-Nie zrobiłbym tego świadomie. Nie wiem co wczoraj robiłem, co miałem jej powiedzieć? Pewnie szperała w Internecie i coś tam zobaczyła.
Rozmowę przerwało mocne walenie do drzwi. Nie wiele myśląc, otworzyłem. Rzecznik prasowy i ‘król’ Modest!. Kurwa… Nie wyglądali jakby chcieli pogawędzić przy herbatce.
-Wszyscy do salonu. W tej chwili.
Cała nasza piątka usiadła na kanapie w oczekiwaniu na ostry krzyk.
-Pamiętacie wczorajszą noc, czy może coś wam opowiedzieć?
-Co zrobiliśmy?-szepnął przerażony Nialler.
-Więc Liam. Ty nie wypiłeś zbyt dużo. Zaciągnąłeś Nicki Minaj do łóżka i grzecznie wróciłeś do domu. Nialler również nie rozrabiał. Tylko podarł sukienkę Katy Perry. Zadzwoń i przeproś.
-Serio? Ja i Nicki Minaj? Niemożliwe, nie pamiętam tego.
-Ona za pewne pamięta. Radzę się skontaktować.-westchnął jeden z nich.-Zayn… Masz szczęście, że miałeś taką dziewczynę…
-Co?
-Dla dobra twojej reputacji, powiedziała, że przekona prasę, że na imprezie zachowywałeś się tak, bo już zerwaliście. I mam nadzieje, że nikt się nie dowie, że ją zdradziłeś…
-Kto w ogóle powiedział, że ją zdradziłem?!
-Miej jaja i się przyznaj. Jakaś dziewczyna przesłała nam e-mailem wasze zdjęcia, grożąc, że jeśli nie zapłacimy, trafią do jakiejś gazety. Mniejsza z tym, potem ci je pokażemy.
-Louis i Harry…-zaczął drugi ostrym tonem. Wzdrygnąłem się, a ręce zaczęły mi się pocić.-Całowaliście się, już po nas.
-A tak serio?-zareagowałem niemalże natychmiastowo.
-LouLou, to prawda…-usłyszałem głos mojego męża.
Schowałem twarz w dłoniach. Wstałem, przechodząc 3 kroki. Usiadłem z powrotem. Wstałem ponownie… Kończyny zaczęły mnie mrowić, nie mogłem zapanować nad swoim ciałem. Serce podeszło mi do gardła. Wydusiłem z siebie tylko „Co?”.
-Musimy się zorientować jak to rozegrać. Kto ile widział, kto uchwycił was na zdjęciach lub nagraniach… Na szczęście telewizja złapała końcówkę, więc wyglądało to dwuznacznie. Trzeba popytać wszystkich obecnych… Wtedy zobaczymy co powiemy, a do tego czasu nie wychodźcie z domu. Nie ma was. Zasłońcie najlepiej rolety i zamknijcie drzwi na klucz.
-A może to czas wyjawić prawdę…?-słowa Irlandczyka zawisły w gęstym powietrzu. Na samą myśl o takiej opcji, czułem, że mdleje.
_______________________________________________________________

Zgadnijcie ile było komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Tuturutututuuuu... 0. Tak gołe i okrąglutkie zero. Fainie co nje? Cały tydzień czekałam na jeden mały komentarz. Jeden... No nic i tak zaraz koniec bloga więc adios. xx

6 komentarzy:

  1. Naprawdę 0? Ojej... Wiem jakie to uczucie, bo sama prowadzę bloga, tylko, że mojego mało osób czyta... Teraz pod każdym dostaniesz coś ode mnie, ok? Hahaha... Nie masz wyjścia...
    No to, żeś porobiła... Nie wiem co powiedzieć... Szkoda mi Zayna i Alice... Dziwnie mi z Li który, zachowuje się jak nie Li... Ale, wiesz co? Kocham twego bloga więc, mi to nie przeszkadza, aż tak bardzo...
    Kocham Cię ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ♥ 1 komentarz a potrafi tak ucieszyć ;D ale nie rozumiem tego jak moge miec np 500 wyswietlen rozdzialu i ani jednego komentarza. Magic. + daj link do bloga c;

      Usuń
    2. Wiesz, ja zawsze wierzyłam w magię... Co prawda nie w taką, ale... ;D Nie wiem po co Ci link do moich wypocin (bo z czytaniem tego będzie ciężko, i nie mów, że tak nie jest ;D ) http://vicadntrisia-onedirections.blogspot.com/
      Pisz... Bo mnie ciekawość wręcz zżera...

      Usuń
  2. Nie wiem jak można nie zostawiać komentarzy -.- (choć moje lenistwo i to, że przez jakiś czas sama nie wiedziałam jak je dodać -głupia ja- doprowadza do tego, że tez tego nie robię ;d) Ale pamiętaj Twój blog jest świetny i czytam go od samego początku i nawet nie chce wiedzie, że kiedyś go skończysz ! A co do rozdziału : kurde tak bardzo chcę żeby Alice i Zayn się pogodzili i jeszcze Liam przecież to do niego wogóle nie jest podobne ! on musi wrócić do Danielle !! ;d ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarąbiste opowiadanie !!! Tak się wciągnęłam,ze teraz nie mogę przestać czytać.. Czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny!!!!!! Opowiadanie -epickie!!! Jedne z najlepszych które czytam :D Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń