sobota, 23 marca 2013

41. Wóz na kredyt.

     Uciekałam przed Zaynem na górę, ale złapał mnie na schodach.
-Au! Schodek wbija mi się w plecy!-marudziłam
-Kara.
-W tej chwili masz mnie zanieść kulturalnie do łóżka!
Spełnił moją prośbę, a właściwie rozkaz. Kontynuował rozbieranie mnie. Kiedy oboje byliśmy już w samych majtkach, usłyszeliśmy na dole straszny huk.
-Idź to sprawdzić!
-Nie.
-No to nie. Wracam do Londynu.
-Matko, dobra już idę...
Wrócił zanim zdążyłam mrugnąć.
-I?
-Pies zrzucił kilka rzeczy…-znów się na mnie rzucił i byłam już naga.
-Posprzątałeś?
-Siedź cicho, kobieto!
-A pamiętasz co mówiła twoja mama? Że jest za młoda na babcie.-kolejny raz przytrzymałam go ręką, nie mogąc wytrzymać ze śmiechu.
-Skoro masz zamiar nabijać się ze mnie całą noc, to idę spać.-odburknął.
Położył się obok wyrywając mi całą kołdrę. Leżeliśmy chwilę w ciszy.
-Więc teraz oczekujesz, że cię przeproszę.
-Tak.
-Przepraszam.
-Ładniej.
-Może mam jeszcze paść przed tobą na kolana?
-Hm…
-Nie mówiłam tego!
Zaśmiał się i zaczął pokładać na moim ciele mnóstwo pocałunków. Minęło pięć miesięcy odkąd się ostatnio kochaliśmy. Tak bardzo za nim tęskniłam…
    Kiedy tylko się obudziłam poczułam zapach spalenizny i Zaya nie było obok mnie. To oznacza tylko jedno… Naciągnęłam jego koszulę i wbiegłam do zadymionej kuchni. Mojego chłopaka za to nie było… Otworzyłam okna i poszłam go szukać. Siedział spokojnie na kanapie i wpatrywał się w laptopa.
-Co robisz?
-Wywiad.
-Aha, czyli palisz swój dom rodzinny, w imię gapienia się na siebie? Świetnie.
-W imię oglądania mojej dziewczyny.
-O naprawdę? Który to?
-„D-Wiele osób mówi, że jesteś z Zaynem dla sławy i pieniędzy.
A-Pan też?
D-A tak nie jest?
A-Jest tylko jedna osoba, która może wiedzieć co przeżywam gdy na niego patrzę; ja! Kiedy tylko budzę się rano i spoglądam na jego idealne rysy twarzy, nie mogę uwierzyć, że jest mój. Wtedy on się otwiera oczy, mówi, że mnie kocha, ale znów usypia. Tak jakby wstawał tylko po to, prawda? Schodzę do kuchni, staram się coś dla niego przygotować, mimo, że dla nikogo innego tego nie robię, bo jestem śmierdzącym leniem! Po chwili on też jest na dole i całuje mnie delikatnie. Pierwszy pocałunek dnia, jest najlepszy, mimo, że zawsze jestem podrapana, przez ten głupi zarost.
D- Ale jeśli by go zgolił, to nie byłoby to samo…
A-Dokładnie!... W tej miłości najpiękniejsze jest to, że codziennie zakochuję się na nowo, rozpyla się ta mgiełka troszkę wstydliwego, ale silnego uczucia. Nie patrzę w przeszłość, ani przyszłość. Po prostu żyję tu i teraz w magicznym świecie, niczym księżniczka.”-wyczytał i popatrzył na mnie wzrokiem ‘Awww’. Zaraz po tym złożył na moich ustach pierwszy pocałunek dnia.
-Teraz ja chciałem się poświęcić, robiąc śniadanie, ale się zagapiłem… Ale wiesz? To właściwie jeszcze nie wszystko.
-A co tam jeszcze masz?
-„D-Potrafisz jeszcze znaleźć czas na pomoc mamie w fundacji?
A-Oczywiście. Mało tego; robie krok do przodu, uczestnicząc w ciekawej sesji, przeciw nowotworom.
D-Ciekawej?
A-Tak, będą to nagie fotografie, w trochę innej scenerii.”
-Miałam ci powiedzieć, ale zapomniałam.
-Mogłaś chociaż zapytać.
-Skoro to dla ciebie takie ważne… Mogę?
-Nie.
-O nie! Co ja teraz zrobię?! Idę się pociąć wodą w proszku!
-To nie jest śmieszne.
-Dla mnie wręcz przeciwnie. Pogódź się z tym i chodź na śniadanie.
    Po jedzeniu rozsiadłam się z filiżanką kawy na fotelu.
-Co dzisiaj robimy?
-Nie wiem…-jego gest, jakim był namiętny całus, więcej mi ‘powiedział’.
-Nie mam zamiaru siedzieć 3 dni w łóżku.
-Bo?
-No dobra, to idź po viagrę do sklepu.-zaśmiałam się, przesiadając się na kanapę.
-Czemu ty jesteś taka wredna, do cholery?! I tak w ogóle to cię nie lubię! Potrafisz wszystko zepsuć!
-Mam po prostu poczucie humoru, gburze!
-Tak, ale przecież…
-Zamknij mordę, kapciu, Danielle dzwoni!-krzyknęłam, odbierając.-Halo?
-Mamy mały problem.
-Coś z Chris?
-Nie… Z Larrym…-wyszeptała.
-Czyżby… Coś się wydało?
-Nie, coś ty. Pokłócili się.
-Co? O co?
-Nie mam pojęcia, ale ciesz się, że cię tu nie było, bo atmosfera nie była zbyt przyjemna. Chociaż właściwie oni się nawet słodko kłócą i to byłby dobry materiał na piosenkę…
-Mam przyjechać?
-Nie. Damy im czas do twojego przyjazdu… Pa.
    Po 15 minutach ciszy, usiadłam mu na kolanach.
-Kocham cię.-próbowałam go zmiękczyć słodkim głosikiem.
-Skąd mam wiedzieć, że tym razem nie żartujesz.
-Bo to powiedziało moje serce. Posłuchaj.
-Serce to tylko pompa.
-Wykształcone pompy mówią…!
-I znowu to…-zamknęłam mu usta pocałunkiem.
Odwzajemnił go i się zaśmiał.
-Wiedziałam, że tylko żartowałeś obrażonego, żebym cię przepraszała!
-Oh, zamknij się.
Zdarł ze mnie swoją koszulę, więc miałam na sobie tylko figi. Sam po chwili był nagi. Nie przerywając pocałunków, wziął mnie na ręce i chyba chciał wejść po schodach. Właśnie wtedy w drzwiach wejściowych ukazał się Loui. Kiedy tylko nas zobaczył cofnął się.
-Nie mówiłaś, że ktoś tu przyjdzie!-szepnął nerwowo.
-Skąd miałam wiedzieć!
Nie mam nic do gejów, ale w takiej sytuacji nie wiedziałam, czy ja się powinnam bardziej zakryć czy mój chłopak… W każdym razie, zasłoniłam piersi jakimś materiałem i otworzyłam mu.
-Właź.
-Przepraszam…
-Siadaj na kanapie, a my się może troszkę ubierzemy…-zaproponował Zorro.
On postanowił wziąć prysznic, więc sama zeszłam do BooBeara.
-O co poszło?
-Jestem egoistyczną i chamską świnią, a on zwykłym bezmózgiem…
-Czyli chciał gdzieś wyjść, ale bałeś się, że ludzie zaczną coś podejrzewać i odmówiłeś?
-Skąd wiedziałaś?
-Oh, Loui… Idziemy na lody? Taki zimny deser…
Zaśmialiśmy się oboje i wyszliśmy, zostawiając Zayna na pastwę samego siebie.
    Próbowałam się go jakoś pocieszyć, ale zaraz od razu przypominał sobie o Harrym. Najgorsze było to, że nie wiedziałam jak im po móc, bo to oczywiste, że długo tak nie pociągną… Wóz albo przewóz… Czy jest trzecie rozwiązanie? Coś typu: wóz na kredyt, a przewóz tylko od poniedziałku do piątku, o określonych godzinach, z wyjątkiem świąt, oczywiście…
-Uh, co o tym wszystkim myślisz?-pytał, grzebiąc w Banana Split.
-A może… ‘Broda’?
-Słucham?-wyrwałam go z zamyślenia.
-Nie, nic.
-Jak zaczęłaś, to skończ.
-Fajna bluzka. O kelner! Można rachunek?
Cudem się wywinęłam. To chyba niezbyt dobry pomysł…
    Po powrocie, Tommo stwierdził, że kładzie się spać, bo jest wykończony tą kłótnią. Faktycznie, po 10 minutach spał jak zabity. My z Malikiem, oglądaliśmy jakiś beznadziejny film.
-Chyba idę spać.-ziewnęłam, spoglądając na zegarek.
-Już?
-A co?
-A na czym skończyliśmy?
-Mam dobrą pamięć, ale krótką…-zaśmiałam się i wstałam.
Jednak on posadził mnie z powrotem.
-Chętnie ci przypomnę…
-Nie!
Zaczęłam zanim uciekać na schody, tak jak w nocy i tak samo też się skończyło.
-Moje plecy!
-Marudzisz!-stwierdził, nie przerywając sobie.
W tym momencie mignęła mi przed oczami twarz Hazzy…
_______________________________________________________________

Mam nadzieje, że nie będą wam przeszkadzać wątki z Larrym? Zresztą jakby komuś przeszkadzały to chyba do tej pory skończył by to czytać ;p
Co do Larry Shippers: http://www.twitlonger.com/show/ksl1mj napisany już dawno ale możecie przeczytać c; + aktualnie pracuje nad drugą częścią tego.

3 komentarze:

  1. Absolutnie mi nie przeszkadzają takie wątki - to swoją drogą bardzo słodkie : ) Bardzo podoba mi się rozdział, ale co tam robił Harry ?! Dodawaj nowy szybko !
    [justinbieber-clare.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym chciała żeby w drugiej części było dużo Niall'a i Chris.Albo zrób że jeden rozdział Zayn'a i Leny,następny Niall'a i Chris.Bo najwięcej jest Zayna i Alicji.Czekam na kolejny x

    OdpowiedzUsuń
  3. Wątki z Larrym to dobry pomysł. Świetny blog!

    OdpowiedzUsuń