niedziela, 10 marca 2013

39. "But We're making all the same mistakes..."


*Zayn*
    Nareszcie koniec trasy! Nie licząc kilku koncertów które damy za jakieś dwa miesiące… Postanowiłem zrobić niespodziankę Lenie, bo nie wiedziała dokładnie kiedy wracamy. Drzwi otworzyła mi jej mama i pokierowała na górę. Zapukałem, ale było zero odzewu, bo zwyczajnie jeszcze spała. Mógłbym być romantycznym chłopakiem i obudzić ją pocałunkiem, lub coś, ale nie... Po prostu zacząłem skakać po łóżku. Kiedy ogarnęła co się dzieje, zaczęła piszczeć i płakać.
-Spokojnie, kochanie.
-Ale nie zostawisz mnie już na pewno? I możemy wrócić do domu? I mogę zjeść z tobą śniadanie w łóżku?
-Tak.-zaśmiałem się krótko.-Chcesz jechać od razu?
-Najpierw coś zjedzcie.-do pokoju weszła teściowa.
-Dobrze. Puścisz mnie kochanie?
-Nie.-kręciła głową, wtulona w mój tors i mocząc mój t-shirt.-Boję się…
-Ale naprawdę, jeśli mnie puścisz, nie ucieknę do Ameryki…-próbowałem ją przekonać.
-Dobrze, mamo. Zaraz zejdziemy…
Zjedliśmy śniadanie w dość rodzinnej atmosferze. Na pierwszy rzut oka widać, że jej rodzice są dla siebie stworzeni. Doskonale się dopełniają.
    Kiedy tylko weszliśmy do samochodu, wybranka mojego serca zaczęła się śmiać.
-Co znowu?
-Śmieszne jest to, że to ja cię muszę wozić moim autem, bo nawet nie masz prawa jazdy!
-Mam inne rzeczy na głowie.-starałem się jakoś usprawiedliwić.
-Jasne… Ciota.-dodała ciszej.
-Jak mnie nazwałaś?
-O i nawet słuch ci siada, przez tą trasę.
-Jak mi taki dzieciuch jak ty piszczy nad uchem to co poradzić… Ruszaj i nie pyskuj!
-Wiesz co? Prowadzenie auta, lekcja numer 1.
-Co?
-Siadaj za kółko. Jak chcę mieć prawdziwego faceta to musze go sobie wyszkolić…
-Jeszcze jedno słowo…
-I co?
-I pożałujesz.-posłałem jej spojrzenie pełne grozy i przygryzłem wargę.-Dobrze, poprowadzę.
Niepewnie usiadłem na miejscu kierowcy i zapiąłem pasy. Okej, co teraz? Pedał gazu.
-Który to?
-Ten podobny do ciebie.-wybuchnęła śmiechem.-Przepraszam, Zay, ale wiesz, że już dawno cię nie wkurzałam. Wysiadaj, takie francuskie pieski nadają się tylko na zatrudnienie kierowcy…
-Za karę robisz mi coś do jedzenia. A nie, przepraszam, takie rozpuszczone nastolatki umieją tylko zamówić cheeseburgera w Mcdonaldzie.
-Tak bo według takich jak…-zatkałem jej usta pocałunkiem.
-Ruszaj.
Przyglądałem jej się dłuższą chwilę. Jej gesty, to jak się skupia, jak się śmieje i śpiewa nasze ulubione piosenki. Zawsze kiedy się denerwuje poprawie włosy. Niesamowita… Podwinęła rękaw i wtedy to zobaczyłem. Nowe blizny.
-Na co się umawialiśmy?
-Że jak coś się dzieje to mam do ciebie dzwonić, zamiast się ciąć. A ty znajdziesz rozwiązanie.
-No właśnie. Kochanie…
-Nie jesteś Bogiem i pewne sprawy są kompletnie niezależne od ciebie.
-Jakie sprawy?
-Moja mama jest chora.
-Co? Jak to?
-Życie jest kruche, Zayn.
-Czemu mówisz mi o tym dopiero teraz?
-Nie zauważyłeś, że jak byłeś na trasie, rozmawialiśmy 5 razy mniej?
-Dobrze wiesz, że to moja praca.
-Tak, ale to nie zmienia faktu, że zamknęłam się w sobie. Nie kłóć się.-westchnęła.
-Jest bardzo… źle?
-Nie wiem. Nie daje już sobie z tym rady. Z tą cholernie realną rzeczywistością…
-Damy radę, nie martw się…
-Kiedy wreszcie zrozumiesz, że nic z tym nie zrobisz?
-W takim razie co chciałabyś usłyszeć?
-Nie ma odpowiednich słów.
Milczeliśmy dłuższy czas. Byliśmy już na obrzeżach Londynu. Ona dalej trwała z kamienną twarzą. Nie jest wystarczająco mocna psychicznie. Żaden samotny człowiek by nie był. A ja nie mogłem być przy niej…
*Alice*
    Kiedy tylko weszłam i przywitałam się z chłopcami, Chris zaciągnęła mnie na górę.
-Co się dzieję?
-Mam problem, musisz mi pomóc.
-Słucham…
-Niall nie może się dowiedzieć, rozumiesz? On nie może o tym wiedzieć…-zaczęła płakać, a ja już kompletnie nie wiedziałam co się dzieję.
-O czym?
-Nie mogę nic zjeść.
-Jak to?
-Nie potrafię zatrzymać czegoś w żołądku przez 15 minut…
-Chcesz mi powiedzieć, że… jesteś chora?-podniosłam jej bluzkę i sama miałam łzy w oczach. Zostały z niej same kości…
-Pomożesz mi?
-Czy ty kompletnie oszalałaś? Czemu nie powiedziałaś mi o tym wcześniej? Czemu w ogóle to zrobiłaś?!
-Nie wiesz jak to jest dostawać po miliony hejtów dziennie porównujących cię do świni. Pewnie ty też to widziałaś, ale milczałaś z grzeczności…
Rozkleiłam się na dobre. Moja przyjaciółka jest poważnie chora w dodatku tylko i wyłącznie przeze mnie. Przecież to się zaczęło kiedy pojechałyśmy na trasę, a ja wtedy się nią nie interesowałam. Nie wystarczająco…
-Christina, powiedz, że to wszystko to głupi żart…
-On nie może o tym wiedzieć, rozumiesz? Zrób coś!
-Oczywiście, że coś zrobię. Powiem mu. Chyba że ty zrobisz to pierwsza…
-Całe życie myślałam, że jesteś moją przyjaciółką. Ba! Siostrą, która zawsze mi pomoże, mogę jej powierzyć każdą tajemnicę…
-Potrzebujesz pomocy, ale specjalisty! Po za tym, to twój chłopak. Sądzisz, że sam nie zauważy? Zobacz jak wyglądasz! Jesteś z tego zadowolona?
-Wiesz co ja sądzę? Że po kilkunastu latach okazałaś się wredną zołzą…-podniosła głos i wybiegła z domu, trzaskając drzwiami.
    Nic nie potrafi opisać co wtedy poczułam… Okropne ukłucie w sercu, zakręciło mi się w głowie… Położyłam się na łóżku i nawet z szoku nie mogłam się rozpłakać. Co ja teraz zrobię? Chyba mniej bym się martwiła, gdybym to ja była chora. Nie mogę jej do niczego zmusić, szczególnie kiedy… Kiedy nie uważa mnie już za przyjaciółkę tylko za zwykłą dziwkę… Z drugiej strony, ma rację. Przez całą trasę nic nie zauważyłam. A kiedy się żegnaliśmy, Nialler prosił żebym się nią zajęła. Zawiodłam przyjaciela, przyjaciółkę, zawiodłam cały świat! A przede wszystkim siebie…
    Wtedy Malik zapukał do pokoju i podszedł do mnie.
-To o co znowu poszło?
-O nic.
-Kochanie…-pogłaskał mnie po ramieniu.
-Nie dotykaj mnie!-krzyknęłam.
Na pewno nie tego się spodziewał, po powrocie z prawie półrocznej trasy. Zawiodłam nawet mojego chłopaka... Wyszedł bez słowa, ale nie trzasnął drzwiami jak ona. To dobrze czy źle?
    Nie wiem ile tam leżałam, ale w końcu zdecydowałam się zejść na dół. Blondynek jak zawsze radośnie coś jadł, Liam, Louis i Harry oglądali jakiś program, przy czym Larry chyba nie szczególnie się nim interesował… A Zayn? Siedział na parapecie, przyglądając się widoku za oknem. Też tak zawsze robię kiedy się pokłócimy. A czy teraz się pokłóciliśmy? Nie wydaje mi się, ale wole już to niż takie milczenie...
Usiadłam obok Payne’a.
-Gdzie Danielle?-zagaiłam, bez większego entuzjazmu.
-Teraz w Barcelonie. Wraca jutro.
-I jak ty wytrzymasz?-uśmiechnęłam się.
-Co, naśmiewasz się ze mnie, bo ty już masz przy sobie Zorro? Spokojnie, dam radę.-mina mi trochę zrzedła. Może i mam go przy sobie, ale jednocześnie jest tak daleko…
-Lena, jedziesz ze mną na zakupy? Jutro jest ta impreza-niespodzianka dla Chris.
-Jasne. A jak to zaplanowałeś?
-Ok. 12 wyciągniesz ją na zakupy, my wszystko przygotujemy. No i potem wrócicie do domu…
    Wróciliśmy z TESCO i poszłam się umyć. Cały czas myślałam co jutro zrobię. Przecież wiadomo, że nie pójdziemy na te zakupy… Kiedy weszłam do sypialni mulat już tam leżał. Popatrzyłam na niego smutno, chwyciłam koc i pobiegłam na dół, na kanapę…
 ______________________________________________________

Chyba niedługo zakończę tą historie. Dlaczego? Wydaje mi się, że ludzie przestali to czytać. Prawie w ogóle nie ma komentarzy... Ankieta z boku.

9 komentarzy:

  1. Dziecko drogie.... Czytelnicy są, ale nie chce im się komentować. W sumie to mi tez sie nie chce często, no ale jestem leniwa i to wiem :)

    Rozdział fajny i niespodziewane rzeczy się dzieją w nim... Mhm dodawaj częściej wariatko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja to czytam tylko ogólnie bardzo rzadko komentuję jakieś blogi. Pisz dalej! :) A rozdział fajny :)
    Zapraszam:
    http://let-them-criticize.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja to ciąąągle czytam!!! tylko że nie chce mi się komentować.. XD (leniwa ja xd) ale tak ci powiem że masz talent ... świetne rozdziały piszesz!! i wo gule... no brak mi słów... <3 :D się zakochałam w tym blogu i tyle!! *____* <3 ~Pozdrawiam Nata

    OdpowiedzUsuń
  4. czytamy czytamy tylko tego nie widać :P

    OdpowiedzUsuń
  5. <3 Co tu dużo pisać.. Rozdział świetny choć mógł by być dłuższy! Dobra już się zamykam. Kocham go i chcę więcej!!!
    A ja tam lubię komentować inne blogi o wiem, ze to dużo pomaga i daje satysfakcje, ze jednak ktoś czyta naszego bloga ;)

    Pozdrawiam ;*
    http://just-us-and-this-sick-world.blogspot.com/2013/03/rozdzia-jedenasty.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej nominowałam cię do Versatile Blogger Award
    więcej informacji na moim blogu : http://bloonedir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, chciałam już ostatnio skomentować, ale nie wiedziałam jak (moja mądrość). To tak: Bardzo mi się podoba twój blog. Czytam go już od pewnego czasu, ale jak wspominałam, nie wiedziałam jak skomentować :P Mam nadzieję, że Zayn zejdzie do niej, przytuli i będzie świetnie !
    [justinbieber-clare.blog.onet.pl]

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie próbuj kończyć tej historii ! (grożę Ci!;d) Lenistwo przekracza wszelkie granice dlatego ja również rzadko komentuję (proszę nie bij!;d) Blog jest świetny! Kocham Twojego bloga ! ;* (postaram się za każdym razem komentować ;)) M.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja czytam cały czas, tylko że nie zawsze mam czas i nie zawsze chce mi się komentować. Nie kończ tej historii.. jest świetna. naprawdę. ! pzdr. Weronika ;**

    OdpowiedzUsuń