niedziela, 13 stycznia 2013

33. Święta, święta i sylwester!


Święta, święta i po...! Na sylwestra wróciliśmy wszyscy do Londynu, ponieważ w tym roku chłopcy wzięli na siebie odpowiedzialność urządzenia dżamprezy. Co prawda mieliśmy się spotkać w dość małym gronie, ale to tym lepiej. Razem z Niallerem robiła zakupy, więc kupiliśmy wiele ciekawych rzeczy... Typu paluszki rybne z którymi mieliśmy odbyć kąpiel lub granat którego chcieliśmy wysadzić, by odbyć prywatny koniec świata, w 2012.

Goście zaczęli się schodzić, a impreza nieźle rozkręcać! Zaczęły się tańce na stole, a nawet na suficie, w wykonaniu Daddego. O mało się nie zabił, ale pokazał, że Liam Payne z One Direction może wszystko…

Podczas zabawy, Niall nagle zgarnął mnie do kąta. Loui musiał oczywiście poleźć za nami…
-Napuszczam już wody do jacuzzi, a ty idź po zwierzęta.-przekazał i z powrotem zakładając całkiem czarne okulary, pobiegł na górę.
-Ej… Mogę mogę mogę?! Proszeeeeeee!-zaczął krzyczeć Tomlinson.
-Ok…-jęknęłam.
Od razu wskoczyłam do naszego akwarium. Niezła faza…
-Nie rozbierasz się?-spytał zaczepnie BooBear.
-Niee. Ale ty chyba też nie będziesz. Tak całkiem. C’nie?
-Haha jakie przerażenie w oczach!
-Wcale nie!
-To co byś zrobiła gdybym teraz się jednak rozebrał?
-Zatweetowała o tym, dodając zdjęcie.
-Oj, uwierz mi, nie myślałabyś wtedy o zdjęciach…
-Może to sprawdzicie?-śmiał się blondynek, który miał z nas niezłą polewkę.
-Ok, no to zmieniam temat! Ładne bokserki, Niall…
-Coś nie jesteś w tym dobra!
Dalej się ze mnie nabijali, ja za to zanurkowałam, chcąc sobie oszczędzić dalszej, przyjemnej konwersacji…

Po kąpieli, jak gdyby nigdy nic, zeszliśmy cali mokrzy na dół. Nie wzbudziliśmy większych podejrzeń, ponieważ towarzystwo ledwo kojarzyło gdzie jest. Stwierdziliśmy, że przyszedł czas na wysadzenie granatu. Zastanawialiśmy się jak to zrobić. Wpadliśmy na pomysł, że Zayn dokona zniszczenia ludzkości. Ktoś podał mu, z dupy wzięty, megafon, aby zawiadomić wszystkich.
-Obywatele! Rodacy! Więc… Miss mokrego podkoszulka wygrywa… Niall Horan!-krzyknął i rzucił się z pocałunkami na zwycięzcę.
-Okej, Harry. Ty wysadzisz ziemie.-podałam mu owoc.
Nie wiem jak to zrobił, ale roztrzaskał go w drobny mak… Bardziej wstawieni, w tym ja, zaczęli straszliwie piszczeć…

Minutę przed północą wszyscy zeszliśmy się do ogrodu, by podziwiać fajerwerki. Zaczęliśmy odliczanie. 3… 2… Na 1 Zay mnie pocałował! Awww!
-Wszystkiego najlepszego w nowym roku, kochanie!-krzyknął kiedy się ode mnie odkleił.
-Najlepiej rozpoczęty rok w moim życiu!-przyznałam, a kontem oka zauważyłam całującego się Larrego. Na wszelki wypadek postanowiłam odwrócić uwagę wszystkich, zaciągając ich do domu.

Po kilku godzinach zabawy w nowym roku, niektórzy zaczęli się zwijać, a reszta traciła siły więc rozwiązaniem była gra w butelkę.
-Soł. Ja kręcę pierwszy ponieważ jestem liderem zespołu...-tłumaczył Loui.
-Tak. Bo wszystkie inne funkcje są zajęte!-dodała Chris.
Padło na mnie. Zaśmiał się szyderczo.
-Mam idealne zadanie dla ciebie!
-Słucham, kotku?-krzyknęłam za nim, bo oddalił się do kuchni.
-To chyba oczywiste, że ogórek ma pozostać czysty.
Popatrzyłam na niego znacząco, ale on tylko się uśmiechnął podając mi ogórka, którego posmarował masłem. Ponieważ wszyscy czekali w napięciu, zrobiłam to.
-Oh, naprawdę? To takie dziecinne...-skomentował Malik.
-Proszę cię, nie komentuj, bo znając życie, jesteś już tak wstawiony, że nie pamiętasz jak mam na imię.-starałam się zachować twarz.
Zakręciłam i wypadło na niego.
-To co? Sprawdzamy poziom twojego upojenia? Więc na 15 minut wypadasz z gry i udajesz psa. Możesz robić dowolne psie rzeczy...
Padł na czworaka, ale się wywrócił. Kiedy Li go pozbierał, ruszył obwąchiwać różne rzeczy. W takim wypadku kazaliśmy kręcić Joshowi. Wypadło na Stana. Devine poleciał na górę, a po chwili wrócił z całkiem rozmoczonym, paluszkiem rybnym!
-No, Stan… Smacznego!
-Fuuuuuu!-komentował każdy po kolei.
-Zaraz, zaraz… Skąd wiedziałeś, że tam jest akwarium?-rozkminiał Horan.
-Tomlinson dodał filmik na TT…
I w tym momencie, wiedziałam, że zemsta będzie słodka… Kiedy Stan zjadł paluszka, wymyślał zadanie dla Harrego. Nagle zadzwonił telefon.
-Odbiore!-wydarł się zbyt głośno Payne.
-Kto to?
-Ym. Sąsiadka. Mówiła, że Zay tarza się po ulicy i zaraz będziemy musieli go zeskrobywać…
Li poleciał po niego, a Stan polecił Hazzie, że ma zlizywać wódkę z brzucha Chris.
-Co?!-zareagowali oboje.
-2 kieliszki. Nie bójcie się, będziemy lać powoli…
-Halo! Nikt nie zauważył, że mam sukienkę?!-wkurzyła się moja BFF.
-Przykro mi. Podwijaj ją! Nie ma czasu!-odpowiedział jej kumpel Louisa ze śmiechem. Po chwili Christina miała już czysty brzuszek, ale do tego śmierdzący alkoholem...

Harold zakręcił i znowu ja!
-Buhaha.
-Już się boję…-przyznałam.
Okazało się, że mam pocałować kilka razy Seana, przyjaciela Irlandczyka, prawie że w jaja, podczas gdy on miał ściągnąć spodnie.
-Ej to już nie jest gra tylko jakaś pieprzona orgia!-nakrzyczałam na nich.
-Dobrze. Niech zachowa spodnie…
Wykonałam zadanie, mimo, że było bardzo dziwnie… Na szczęście Malik, aktualnie wył do księżyca i tego nie widział.

Zadanie dla Tommego… Dobrze. On ze strachu aż zbladł. Jeszcze lepiej!
-No to teraz zobaczymy jaki z ciebie Masta From Doncasta…
Podałam mu mój cienki, ale za to długi sweterek.
-Więc musisz przejechać skuterem po naszej ulicy, TYLKO w sweterku. Aha, pośpiesz się, bo przecież nie chcemy, żebyś zmarzł…!
Schował twarz w dłoniach i westchnął.
-Ołkej.-próbował stanowczo powiedzieć, z pokerową twarzą.
Odwrócił się do nas tyłem i tym samym przodem do drzwi. Jego ubrania spadały na podłogę i… ZOBACZYŁAM TOMLINSONOWĄ DUPĘ! Mniejsza z tym, nałożył sweter i pobiegł do garażu. Po chwili zobaczyliśmy skuter mulata (jak dobrze, że teraz jadł jakieś mięso w galarecie z podłogi i tego nie widział).
-Jakie to uczucie?-darła się Dani z zasłoniętymi przez Liama oczami.
-Pierwszy raz w życiu, czuję się kompletnie wolny!
-Słońce, kończ to, bo się boję, że zobacze coś złego!-śmiałam się.
-To w najmniejszym stopniu nie jest złe, nie lękaj się!
Okazało się, że Zorro skończył zadanie i podbiegł do nas.
-Choć już lepiej do środka!-zareagował mimo procentów i pociągnął mnie za rękę.

Zaraz wróciła też reszta oraz Loui, z rękami na „czymś co nie jest złe”. Teraz wypadło na Niallera. Skubany, wyszeptał mu zadanie. Przeczworakował do mnie i odgarnął moje włosy.
-Tylko nie rób nic, o co będę mogła się pokłócić z najlepszą przyjaciółką!-ostrzegłam go w ostatnim momencie.
Przelizał moje ucho od góry i przygryzł opuszek. Następnie pocałował w szyję. Wow. To wyglądało trochę jak zaproszenie do seksu, w wykonaniu blondyna…

Cała rozbawiona wróciłam do domu, odprowadzona przez Justina. Myślałam, że już nikogo nie zastanę, tymczasem Zayn siedział wytrwale na sofie.
-Dlaczego tak długo?-zaczął czepliwym tonem.
-Daj spokój. To, że nie miałeś ochoty iść, nie znaczy, że ja nie mogłam się dobrze bawić. Przestań być taki zazdrosny!
-Że niby ja jestem zazdrosny?! I co jeszcze?
-I zachowujesz się jakbyś był nie wiadomo kim! Nie jestem małym dzieckiem, nie trzeba mnie pilnować na każdym kroku!-uh. Zaczyna się naprawdę ostra kłótnia...
-Jakbym był kim? Twoim chłopakiem?
-Na pewno nie tak, jak powinieneś. Przestań mi robić o wszystko awantury!
-Niby ja ci robię awantury?!
-Tak! I podejmujesz za mnie decyzje i w ogóle nie czuję się wolna tylko stale kontrolowana!
-No tak, bo to w końcu ja zdecydowałem, żebyś poszła na tą imprezę...
-Zrobiłam ci to na złość! I ciesze się z tego.
-Skoro aż tak się ze mną męczysz, to po co ze mną jesteś? Wyjeżdżasz w trasę, będziesz decydować sama o sobie i o swoich imprezach i wreszcie poczujesz się wolna!
-Świetny pomysł! Tak zrobię! Żegnaj! Idź już spać, nie musisz nikogo pilnować! Trzaskanie drzwi naszej... nie! Jego sypialni i potem głucha cisza. Możliwe, że próbowało się przez nią przebić moje ciche szlochanie. To ze złości na tego idiotę! Z którym właśnie zerwałam...

Noc spędziłam na kanapie. Po południu byliśmy na lotnisku. Ja się poryczałam jak to ja...
-Nie martw się, niedługo się spotkamy...-uspokajał mnie Harreh.
On jako pierwszy podszedł i mnie przytulił. Następnie Loui, Liam, Niall... Malikowi rzuciłam tylko przelotne 'cześć' i oddaliłyśmy się z Chris na odprawę. Na szczęście będę miała ją przy sobie...

Lot był niby tylko do Norwegi, ale ciągnął mi się niesamowicie długo. Nagle dostałam SMS-a od Niallera.
"To jak? Dużo wypiłaś na tej imprezie?"
"Nie poszło o picie. Chyba. Nie drążcie tego tematu, zerwaliśmy i tak będzie najlepiej..."
-Nie ściągnęłaś wisiorka...-rzuciła Christina, jakby od niechcenia.
-Przecież nigdy go nie ścią...-zawiesiłam głos, orientując się o co chodzi. Wisiorek, który ma pozostać na mojej szyi, póki będę go kochać.-Wyleciało mi to z głowy.-odpowiedziałam głośniej.
-Jasne. Do twarzy ci z nim. Zostaw go sobie.
-Skoro tak uważasz...

___________________________________________________________________
Sorry, że czekaliście tak długo. Ja nie miałam zbyt wesołego sylwka, chociaż część zadań w grze, zaczerpnęłam z mojej imprezy. A wy jak się bawiliście? PS Wczoraj (sobota) leciał na TVN film. 2 facetów, którzy musieli udawać gejów. Dodam, że jeden miał na imię Larry... No to ciekawe jak się skończył c;

6 komentarzy:

  1. Oglądałam film xD Świetny !

    A rozdział no... KURDE ja chce te twoje dzikie seksy Malika z niA a ty mi ich rozdzielasz...
    JU AR FAKIN BICZ !

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahaha boże kocham to ! ♥ jak zwykle napisane z humorem, i to mi się podoba, oby tak dalej ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha, kocham twoje opowiadanie bo jest śmieszne, ale czemu oni zerwali 0_o
    czekam na następny
    zapraszam do mnie:http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurwa, czemu wczoraj mi nie powiedziałaś o tym filmie?! XD
    hahahah, a rozdział zajebisty :D
    czekam na nn :)
    p.s. Niezłą miałaś imprezę xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Suuuper!!! :D Szkoda, że zerwali... Zapraszam w wolnej chwili do siebie! :* never-ending-story-of-me-and-1D.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham to <3
    zapraszam do siebie
    http://neversayneveruntilyoutry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń