sobota, 15 grudnia 2012

30. Będę prezydentem.

-Nikt nie chce cie zabić!-krzyknął.
-Huh. Zajebiście. Więc po co robisz te szopki?
-To złożona sprawa. Próbuję cię obronić.
-Przed czym? Czemu niby miałam czekać na Zayna żebyś ze mną pogadał?
-Bo ty sobie nie zdajesz sprawy z niczego! Dorośnij, albo wracaj do matki!
-O co w tym wszystkim chodzi?-przerwał naszą kłótnie Zay.-Może mi ktoś wreszcie powie?!
-Dobra. Od początku. Ale powtórzę to tylko raz... Należę do takiej pseudo mafii... Na początku spotykaliśmy się, żeby pogadać. Potem zaczęliśmy mieć wspólnych wrogów... Nie chcemy... Tzn. Nie chcą cię zabić. Na pewno oszpecić, stąd ten nóż...
-Przecież wtedy do niej celowali...-odezwał się Lou.
-Kłamałem. Chciałem jakoś uświadomić jej w jak poważnej jest sytuacji i, że chcę jej pomóc. Jeszcze jakieś pytania?
-Dlaczego nic miało mi nie grozić przez 2 tyg., dlaczego ostrzegałeś mnie przed tymi występami i dlaczego w ogóle chcesz mi pomagać chociaż należysz do tej twojej mafii?
-Nic nie planowali przez następne 2 tygodnie. Ostrzegałem cię, bo stwierdziłem, że muszę coś robić, przecież to się zrobiło psychiczne. Nie odejdę od nich na razie, przynajmniej wiem co planują...
-Jeszcze jedno. Kto mnie tak nienawidzi?
-Fanki. Ale poza tym jest tam jeszcze...-zawiesił głos.-Twoja... siostra. Sorry, muszę lecieć. Jakby co, jesteśmy w kontakcie.-powiedział pospiesznie i odbiegł.
Co teraz? Zrobiło się niezręcznie...
-Dlaczego Louis wiedział, a ja nie?! Kur.wa, czemu mi nic nie powiedziałaś?!-naskoczył na mnie mój chłopak.
-Nie chciałam żebyś się martwił. Potrafię jeszcze dać sobie rade sama przez kilka tygodni!
-Jak widać nie! Nawet on tak stwierdził! Chodź do domu.
-Nie rozkazuj mi! Może ja nie chcę nigdzie iść! Nie jestem małym dzieckiem!
-W takim razie cześć. Sama zadecyduj czy pojechać autem czy pójść na piechotę. I czy zjeść w McDonaldzie czy w Nando's! I tak zawsze ty decydujesz, więc prawie nic się nie zmieni!-krzyknął i odszedł wkurzony.
Krzyczałam za nim, ale nie zabardzo zwracał na to uwagę.
*Chris*
Nie wierze w to wszystko... Kiedy Zayn sobie poszedł, Lena za nim spojrzała, krzyczała, aż w końcu padła! Na szczęście w ostatniej chwili Loui ją złapał. Ja ryczałam, a on bezradnie trzymał ją na rękach i wyglądał jakby też był bliski płaczu. Tylko Daddy zachował zimną krew i zadzwonił od razu na pogotowie... Niall jeszcze wołał za Malikiem, ale już nawet go straciliśmy z oczu. Po chwili przyjechała karetka i zaczęli ją wybudzać.
-Proszę nie krzyczeć...-kiedy otworzyła oczy, zaczęła ustawiać ich do pionu.-Gdzie mnie zabieracie?!
-Jedziemy do szpitala.
-Ale mi nic nie jest. Ja już sobie idę.
-Takie są procedury.
-Cóż. Dobra nie będę wam robić kłopotów, pojadę tam na chwilę, ale jak tylko mnie puścicie idę je zmienić. Zostanę prezydentem i je zmienię. I nie będzie głupich procedur.-zdecydowała.
-Uh, chyba zaczyna majaczyć...-powiedział jeden ratownik do drugiego.
-O Chris! Ty tutaj!-zauważyła mnie po chwili.
-Wiesz kto powinien tu być.
-Obraził się. Co zrobić. No chyba, że zostanę prezydentem.
*Alice*
Droga do szpitala mi się trochę ciągnęła, więc zaczęłam śpiewać hakuna matata. Czułam się normalnie, tylko chciałam zobaczyć ich reakcję. Zaczęli mierzyć mi temperaturę. Nagle zaczęłam być senna.
    Kiedy się obudziłam, Nris (Chris & Niall) kłócili się nad moim łóżkiem.
-Jak zostanę prezydentem to karzę was zakneblować...-odezwałam się.
-Sorry... Jak się czujesz?-spytał troskliwie Nialler.
Wtedy wszedł lekarz, żeby mnie poinformować, że mam sobie iść.
-Myślicie ze Zayn jest dalej taki zły?-pytałam wychodząc z sali.
Nie zdążyli odpowiedzieć, a mnie zamurowało. Zay stał przed szpitalem! Pobiegłam do niego, a Nris wzięli mój wypis.
-Co tu robisz?-zapytałam.
-Wyrzucili mnie. Za niestosowne zachowanie. Nic ci nie jest?
-Niby nie. Ale strzelali do mnie. To dlatego zrobiło mi się słabo...
-Jak strzelali?
-No normalnie. Patrzyłam za tobą i zauważyłam gościa z pistoletem.
-Ale jesteś pewna?
-No tak. Przepraszam tak w ogóle. Strasznie się boję... Zabierz mnie stąd.
Stało się to czego najbardziej potrzebowałam-przytulił mnie. Następnie wziął za rękę i poprowadził do samochodu.
    Kiedy odpoczęliśmy w domu, przyszedł czas na rozkminy.
-Trzeba coś z tym zrobić.-Zayn zmienił głos na poważny.
-Będę prezydentem. Spoko.
-Ty naprawdę nic nie rozumiesz...
-Nie zaczynaj się idioto! Wiem, ale co niby chcesz zrobić?
-Ten Taylor mi jakoś śmierdzi...-wtrącił się do rozmowy Payne.-Zay, podobno go znasz...?
-Zamieniłem z nim ze dwa zdania... Alex go bardziej zna. Jednak słyszałem o nim coś. Same złe rzeczy właściwie...
-No to...-odezwał się Loui.-Trzeba go śledzić! Harry! Idziesz ze mną! Jesteś świetnym ninja!
-Jasne! Jutro zaczynamy z samego rana!
-W takim razie, idziemy już do sypialni, obudź ktoś nas ok. 13. Branoc! Papatki prezydencie!
-Papatki słiciaki-obywatele!-pożegnałam się z nimi.
*Harry*
    Kiedy z Louisem wyszliśmy z domu, trochę nam zajęło znalezienie "Bola". Jednak udało nam się. Ale to nuuuudny człowiek! Najpierw siedział chwilę w domu, potem polazł do kawiarni, w której prawie wpadliśmy. Taylor przyglądał nam się przez dłuższą chwilę, ale Lou nas wybronił.
-To wy chłopaki?-zagadał wychodząc.
-Ale o kim pan mówi? Może pomylił mnie pan z Louisem Tomlinsonem. Wie pan, to ten z One Direction... Ludzie często nas mylą. Tłumy fanek się na mnie rzucają. Ciężkie życie. Właściwie to ciesze się, że wygląda jak on. Bo przecież on jest taki przystojny.
-Ale niestety zajęty.-przerwałem mu, śmiejąc się skrycie.
-To Lou ma dziewczynę?-zapytał, a nas zatkało.-Dobra nieważne, nie mam czasu, lecę.
I poleciał. A my za nim. Nareszcie zaczęło się coś dziać! Najpierw krzyczał przez telefon, a potem szalenie biegł przez park. A my za nim. Przystanął, a Tommo rzucił się na mnie i polecieliśmy w krzaki.
-Oszalałeś?
-Nie. Nie wiesz jak to jest na filmach jak ktoś kogoś śledzi? Człowiek biegnie, zatrzymuje się i odwraca! Zdążyłem w samą porę!
-Nie nakręcaj się BooBear!
-Te spadające liście są niczym moja miłość do ciebie.
-Twoja miłość spada, prawda?
-Ona leci. Niesie ją wiatr uczucia...
-Oh. Ah. Też cię kocham latającą miłością.
-Jestę poetę.
Wyszliśmy wreszcie z krzaków i poszliśmy za nim do jakiejś meliny w jednej z kamienic.
-Znowu się spóźniłeś...-powiedziała do niego jakaś dziewczyna.-Taylor, proszę cię, nie rób tego!
-O co ci chodzi? Sama mnie o to prosiłaś!
-Niby tak, ale tak nie można. Zayn mnie znienawidzi...
-Dziewczyno, on cię nawet nie zna!
-Nic nie rozumiesz... Masz ją zostawić w spokoju! Nastraszyliśmy ją i dobrze tak suce, ale zabijanie to chyba przesada... A wy, co o tym sądzicie?
-Nie sądzisz, że zasługuje na większą karę?-odezwał się inny damski głos.
-Nie wiem już sama... Ale nie zabijaj jej może...
-Co boisz się tatusia?! Że jak zabijesz jego córkę to może nie kupić ci najnowszego Iphona? Mógł ci od razu kupić cały ten zasrany zespół gejów!
Następnie po odgłosie dało się domyśleć, że Tay dostał siarczysty policzek...
-Następnym razem zastanowisz się 69 razy zanim coś powiesz!-krzyknęła i zbliżała się do wyjścia. Nie zdążyliśmy uciec. Zauważyła nas.
-Co wy tu robicie?-ujrzeliśmy drobną blond nastolatkę. Wyglądała na mega pustą i wyszpachlowaną na ryju.
-Yyy, no... To my już pójdziemy...
-Ile słyszeliście?
-Przez przypadek usłyszeliśmy, że ten zespół to geje... Masz coś przeciwko gejom?-palnąłem co przyszło mi do głowy.
-Nie, ale oni nie są gejami.
-Też lubię One Direction.-rzekł Louis.
-Macie nawet podobne głosy do nich... Zaraz. Skąd wiecie o kogo chodziło?
Uciekliśmy stamtąd biegiem.
-Kur.wa! Ale z tego Taylora dupek!-krzyknąłem, kiedy byliśmy wystarczająco daleko.
-Zastanów się jak jej to powiemy...
________________________________________________________________

Sorry że długo musicie czekać na rozdziały, ale ostatnio kiepsko ze mną fizycznie a psychicznie jeszcze gorzej. Na szczęście już się w miarę ogarnęłam. Teraz wszystko zależy od tego ile będę miała nauki. Co chcecie na gwiazdkę? Ja się właśnie zastanawiam, podsuńcie mi pomysły ;D
PS All I want for Christmas is Loooouuuu! (pozostała czwórka też może być c;)

6 komentarzy:

  1. Hahaha Jestę poetę xD
    Co za palant z tego Taylora! Wiedziałam że coś jest z nim kurwa nie tak!
    Dobrze że Lou i Hazz go śledzili, przynajmniej Lena się o wszystkim dowie.
    Czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahahaha ja jebie co za rozdział xd

    OdpowiedzUsuń
  3. ahahahahahaha kocham te tw poronania i akcje. Boze to jest takie pojebane!! kocham kocham kocham.

    na swieta mozesz chciec.... hmmmmmmmmmmmm
    http://www.img.loveit.pl/obrazki/20120206/fotomin/eae7085d1ba6b6a516202b6.jpeg
    sama bym sobie kupila tylko nwm gdzie, tak przy okazji jak kopts wie to napiszcie (kiwciam@poczta.onet.pl)inne bluzy lub koszulki z 1d tez moga byc.

    No to na dzisiaj tyle :)

    czekam na nastepny!!
    Iwona :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ale polewka z tego prezydenta! :D hahahahahahahahahahaha :D:D
    czekam na next! ;**

    zapraszam do siebie na nowy :)
    http://dream-of-another-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny!!! <333 Przeczytalam dzisiaj wszystkie rozdzialy i dopiero teraz komentuje. Taylor to dupek!!! :D Zreszta jak wszyscy, ktorzy nazywaja sie Taylor!!! xd

    OdpowiedzUsuń