sobota, 1 grudnia 2012

28. Zrobię kawę i wszystko mi opowiesz!

    Jakoś niewyraźnie się poczułam, wiec położyłam się spać po południu. Kiedy wstałam było jeszcze gorzej. Ołkej, dam radę... Po co im taka wielka chata? Teraz muszę w niej siedzieć sama bo Chris pracuje, a Dani nie ma w kraju. Chciałam wstać i zejść na dół, żeby sobie zaparzyć mięty. Nie zdołałam dojść, bo zaczęło kręcić mi się w głowie i zatrzymałam się w połowie schodów. Czy już tu umrę?
-Hejho, Alice. Spisz?-uff, nie umrę. Christina wróciła!
-Chora jestem chyba...
Zaraz się mną zajęła.
-Prawie 39'!-przeraziła się po zmierzeniu temperatury.
-Ostatni raz tak źle się czułam, wtedy w wakacje, jak moja matka poszła sobie na jakąś randkę olewając mnie, musiałam sobie sama radzić, a ona się mną zainteresowała następnego dnia, jak mieliśmy jechać na wakacje...
-I w końcu pojechaliście...
-Taa. Chyba najgorsze wakacje w moim życiu! Pewnych rzeczy jej nie wybaczę... Ale chyba jutro w południe mi przejdzie, bo usłyszę LWWY!
    Tak też się stało. Kiedy pierwszy raz miałyśmy to zobaczyć, połączyłyśmy się z chłopakami na skype. Najpierw się nade mną użalali, a potem śmiali jak densiłam i się darłam 'cycki' zamiast 'crazy'. Ona jest genialna!
-Malik, przyznaj się, że coś ćpałeś przed teledyskiem!
-Yxbedwsnzknjwxo! Nie, coś ty!
-Aaaa, jak Loui słodko wpadł do wody!-wiele podobnych komentarzy padało z naszej strony.
Musieliśmy się rozłączyć, bo dziś nagrywam mój pierwszy singiel Call me mayby! Jestem tym nieźle podjarana, aż wszyscy z ekipy się ze mnie śmieją!
    Wieczorem znów zadzwoniłam do Zayna i nie mogłam spać, wiec on zaczął śpiewać mi kołysankę. Jego głos był coraz bardziej nieprzytomny, aż w końcu chyba sam usnął.
-Zayek-gejek! Śpisz? Dobra, to se śpij. Kocham cię, wiesz? I nigdy nie ściągnę wisiorka... Nie dzwoń jutro. Napisz SMS-a, ale nie dzwoń. Jak słyszę twój głos to bardziej tęsknie i chce mi się ryczeć... Ołkej, nie będę ci już pieprzyć nad uchem. Dobranoc!
    W środę byłam już zupełnie zdrowa. Wieczorem moja BFF znów poszła do pracować, a ja postanowiłam wyjść do spożywczaka za rogiem. Nie brałam ochroniarza, którego już miałam po dziurki w dupie. Nagle ktoś się na mnie rzucił! Zaczęłam piszczeć, a on mnie uspokajać. W końcu zaciągnął mnie do sklepu.
-Co ty odwalasz człowieku?!-wydarłam się na niego.
-Celowali do ciebie.
-Że co?
-No miałaś taką czerwoną kropeczkę jak na filmach. Teraz rozumiesz?
-Jakoś dalej nie... Chodź do mnie, zrobię kawę i wszystko mi opowiesz!
Byłam w szoku. Jednak chciałam aby wszystko się wyjaśniło. To był ten chłopak! Ten sam, który mnie wtedy obronił!
-No, a więc...-zaczął kiedy już dotarliśmy.-Co chcesz wiedzieć?
-Jak masz na imię, skąd się zawsze bierzesz jak coś mi grozi, czemu mnie w ogóle ratujesz?
-Jestem Taylor. Biorę się przypadkiem i niby czemu mam nie ratować komuś życia?
-Aha.
-No.
-Czy ty mnie skądś znasz?
-Tylko z prasy.
-Aha.
-No.
Niezła jazda. Ktoś chce mnie zabić. A ten kolo wie o co chodzi, ale mi nie chce powiedzieć. Ups, to moje życie, a nie jakiś pieprzony film! Po za tym tyle zawdzięczam Taylorowi... No tak jakby 2 życia... Mówić Zayowi? Lepiej nie. Ale nigdzie bez ochrony się już nie ruszam!
-Dobra ta kawa.-rzekł, aby przerwać ciszę.
-Dorzucę ci ciastka Christiny, jak mi powiesz wszystko co wiesz. I nie kłam, że nic, bo widać po tobie!
-Nie mogę ci powiedzieć, zrozum proszę! Ale bądź pewna, że przez następne 2 tyg. nic ci nie grozi...
-Na jakiej podstawie mam ci niby ufać?
-Czy te oczy mogą kłamać, bejb?-zapytał ze śmiechem.
-Awww... Jakie niebieskie! Dobra, załóżmy, że ci zaufam.
-Muszę już iść.
-Czekaj! Numer telefonu!
Wymieniliśmy się numerami i wyszedł.
    No to teraz trza się zwierzyć. Dzwonie do Louisa.
-Hej.-zaczął wesoło.
-Ktoś za wszelką cenę chce mnie zabić...
-Co?-spytał, myśląc, że to coś w rodzaju żartu.
-Dzisiaj chcieli mnie zastrzelić. Zajebiście, nie? Tylko Malikowi nic nie mów.
-Jak mam nic nie mówić?!
-On zwariuje w tej Szwecji. Kiedy lecicie do Ameryki...?
Próbowałam zmienić temat, ale wciąż słyszałam jego drżący głos. Opowiedziałam mu o Taylorze.
-I tak po prostu go do domu wpuściłaś? Dzwonie do Alexa, nie możesz się plątać samopas, dzieciuchu!
-Ugh.
    Cały wieczór pisałam SMS-y z Taylorem. Fajny jest. Cały czas wydaje mi się, że go znam. Ze sto lat. W życiu nie byłam w takiej dziwnej sytuacji...
    Caalutki czwartek nagrywałam, połowę piątku też. Czas się chyba wyluzować. Taylor powiedział, że zna fajny klub. Kiedy się szykowałam, braciszek już był na miejscu, bo w końcu musi mnie ratować...
-To sobie wylukam tego chłopaka...-stwierdził.-Aha i najwięcej jeden drink!
-Tak, wiem, Zayn mi mówił, że idę bez niego, więc mnie upiją i zgwałcą...
Wtedy Tay przyszedł.
-Bolo? Siema!-podszedł do niego brat i przywitali się.
-Znacie się?-byłam w szczerym szoku.
-Bolo chodził ze mną do szkoły. Z BradfordBadBoyem też.
-Ale jak to?
-Najpierw przez pół roku chodziłem w Bradford, a potem przeniosłem się do Manchesteru.-wyjaśnił.-Idziemy?
Poszliśmy spacerem.
-Klub już niedaleko, Lena.
-Mówiłeś, że mnie nie znasz, a nie mówiłam ci, że tak na mnie mówią...
-Yyy, bo cię nie znam. Tylko twojego brata i chłopaka trochę.
-Boję się ciebie...
Mimo wszystko, żeby się wyluzować, bawiłam się świetnie. Przeraża mnie to wszystko. Nie zdaje sobie nawet do końca sprawy co się dzieje...
    Następnego dnia rano, Malik mnie obudził dzwoniąc.
-Kaca masz?-spytał na wstępie ze śmiechem.
-Nie.
-To dobrze. A Chris?
-Chris?
-No przecież z nią byłaś...-o fuck! Ja mu tak serio powiedziałam?!
-Nie. Nie mogła pójść. Ze znajomym byłam.-no, czyli go właściwie nie okłamałam. Bo pytałam się jej czy idzie, ale pracowała...
-Znajomym?
-Tak. Pewnie będą gadać, że cię zdradzam, ale nie wierz w to.-teraz to chyba przesadziłam. Nieźle się wkurzył!
-A dlaczego mają mówić, że mnie zdradzasz?
-Dobra, skończ! Przecież mi ufasz, tak?
-Tak. W każdym razie dzwonię, żeby ci powiedzieć, że dziś jest taka gala rozdania nagród w Leeds i zaśpiewasz tam cover.
Zaczęłam skakać po łóżku drąc się 'jej jej jej jej jej'.
-Ale jak to?
-Szukali kogoś takiego i twoja nowa menagerka ci to załatwiła tylko, że nie mogła się do ciebie w ogóle dodzwonić wczoraj, wiec zadzwoniła do mnie. Idź się szykować. Kocham cię.-wyjaśnił i rozłączył się, a ja się zajarałam jak pochodnia.
________________________________________________________________

Co ja wgl odpier...dzielam, żeby nie powiedzieć brzydko. xd próbuje wam wmówić, że to Call me maybe to piosenka Alice, robię z tego bloga jakiś pieprzony kryminał haha. nudny ten rozdział trochę. sorry. I wgl nie wiem czy ogarniecie, bo sama się trochę gubię.
PS ciągle robie EDIT w Libster Awards żeby nie było, że nie odpowiadam na wasze pytania. ;3

6 komentarzy:

  1. Dziś zaczęłam czytać twojego bloga i jestem oczarowana.
    Czekam na następny rozdział.
    Zapraszam do siebie.
    http://let-me-kiss-you-1d.blogspot.com/
    http://world-of-magic-hogwart.blogspot.com/
    http://because-life-is-a-surprises.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. haha. nie ogarniam troszki xd czyli jak zawsze
    kryminał it's grejt xd

    OdpowiedzUsuń
  3. boski *.*
    strasznie mi się podoba <3
    czekam na następny rozdział i zazdroszczę talentu. ciekawe co będzie dalej, jak to ktoś chce ją zabić ?!
    zapraszam do mnie: http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny ten rozdział :D choć trochę zastanawiam się nad osobą Taylora.. czyżby Malik go wynajął, że pilnował Alice??
    czekam na kolejny rewelacyjny rozdział! ;**

    u mnie nowy, zapraszam :)
    http://dream-of-another-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. przepraszam za spam :) na blogu http://beautiful-famous-and-rich.blogspot.com/ pojawił się nowy rozdział z perspektywy Jenny. Rozpacz to normalne uczucie gdy tracisz bliską ci osobę. Jak Jenny poradzi sobie z tym problemem? Czu zachowa się jak większość nastolatków i sięgnie po alkohol lub narkotyki, a może spróbuje innego sposobu? Jeśli chcesz się dowiedzieć jak potoczą się w tym rozdziale losy siostry Zayna wejdź na mojego bloga ♥ zachęcam do przeczytania i skomentowania.

    OdpowiedzUsuń