środa, 14 listopada 2012

25. My goldfish is dead!

    Fajnie jest wyjeżdżać, ale niestety potem czas wracać do pracy! Kiedy robiłam śniadanie, Zay podszedł do mnie od tyłu i zaczął całować w szyję. Następnie przypatrywał się jak robię kanapki z serem i ketchupem.
-Ale zajebiste kanapki!-jarał dupę, kiedy zobaczył, że napisałam na nich 1D.
-Al zawsze tak robi!-pojawiła się nagle Chris.
-Jezu, jak ja ciebie kocham! Co dziś robimy?-pytał mulat.
-Chcę poświęcić trochę czasu dzieciom z fundacji...
-Świetnie! Idę z tobą!
I tak oto po chwili znaleźliśmy się w Manchesterze. Jej, jak dawno nie byłam u tych dzieciaków!
-Pośpiewasz nam?-błagały mnie na wejściu.
-Ja już mam zjechany głos, ale Zayn z przyjemnością to zrobi!
Najpierw śpiewaliśmy, potem bawiliśmy się w dom i jeszcze malowaliśmy, najpierw na kartkach, a potem po twarzy mojego boya. Na jego szczęście, zaraz dzieci miały obiad.
-Na co one wszystkie są chore?-zapytał zdumiony.
-Np. Maya ma dziecięce porażenie mózgowe. Josh nie wydolność nerek, Mark stwardnienie rozsiane... No a Melanie... ona ma raka... Uwielbiam tu przychodzić i spędzać z nimi czas. Oprócz opieki medycznej mają tu wiele fajnych zajęć, żeby nie myśleć o tym wszystkim... Czasami też pocieszam ich matki. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czują...
-Matki? A ojcowie?
-Najczęściej widzę tu matki. Większość dzieci 'nie ma' ojców. Faceci to zwykłe świnie!
-Huh, jaka feministka...
-Mój dziadek zostawił moją babcię, mój tata mamę, Matt zostawił mnie...
-Ale ja cię nie zostawię. Nigdy.
-Chodź, chyba już skończyli jeść.
-Dlaczego mi nie wierzysz?-pociągnął mnie za rękę.
-Co?
-No nie wierzysz, że nigdy cię nie zostawię!
-Nie obiecuj mi czegoś, czego nie jesteś pewien...-spojrzałam mu prosto w oczy.-Jeju, nie bierz tego do siebie...-dodałam widząc jego minę.
Bez słowa opuściliśmy budynek. Bez słowa też wróciliśmy do domu.
-O której będziesz?-odezwałam się w końcu.
-Lepiej na mnie nie czekaj. Harry i Loui dziś mają dzień wolny, więc nie będziesz sama...
-Mhm, okej...
Pozostała trójka opuściła dom.
-To co robimy?-pytał Hazz.
-Ja też jadę nagrywać. Mój pierwszy singiel, czujesz to?-uśmiechnęłam się do swoich myśli.-No, a więc teraz nacieszcie się sobą, a jak wrócę, oglądamy film!
    Jestem taka podekscytowana tą piosenką! Ona musi być mega zajebista, żebym się wybiła i mogę nagrywać płytę! To trochę nierealne... Nie wiem czy będę miała jakiś fanów, na razie mam kochanych hejterów... 'Zrobiła karierę, bo jest dziewczyną Malika.'-będę miała zapewne taką łatkę do końca życia... Smutne...
    Kiedy wróciłam 'dostałam orgazmu'. Harry miał na sobie fioletową bluzę z Jacka Willsa!
-Wszystko ok?-pytali, dziwnie się na mnie gapiąc.
-Styles, kocham cię!
-Ja też cię kocham, ale co?
-Ty... Czy ty widzisz co ty masz na sobie? Nie znając was, marzyłam, żeby jej dotknąć bardziej niż innej waszej rzeczy!
-Kocham nasze fanki!-Lou uroczo uśmiechnął się do Loczka.
-Wiesz... Może, chcesz ją założyć? Poprzytulać się?-zaśmiał się Hazz, a ja ją z niego praktycznie zdarłam.
-No to możemy oglądać!-wyszczerzyłam się.
-Nie, nie, nie... Popcorn, kochanie!-wydarł się Tommo, biegnąc do kuchni.
Kiedy tylko się zrobił zaczęliśmy się nim rzucać. Właściwie ja zaczęłam, Hazz mi oddawał, a trzeci zepsuł telewizor i próbował go naprawić.
-Mam popcorn w cyckach i bluzie z Jacka Willsa, pizdo! Już nie żyjesz!-rzuciłam się na niego, tym razem z pasztetem.
-Louuuis! Ona we mnie rzuca sobą!
-Louuuis! On mnie właśnie nazwał pasztetem!
-Spokój dzieci!-krzyknął.-Co ja pieprze...-stwierdził i dołączył się do bitwy na żarcie.
*15 minutes later*
-Ej, dobra! Zobaczcie jak ja wyglądam!-próbowałam to jakoś przerwać.
-No, jakby Zay wcześniej wrócił, na pewno by się wystraszył... Masz rację, nie chcę być winny rozpadu związku!-chciał jeszcze bardziej zdenerwować mnie Styles.
I udało mu się... Rzuciłam w niego dżemem porzeczkowym.
-Ty ancymonie! Zaraz pójdę po Paula to pożałujesz!-piszczałam na nich.
-Bo co? Sama się nie umiesz bronić?-śmiał się Lou.
-Chcesz zobaczyć jak się umiem bronić?
Pobiegłam do ogrodu i wskoczyłam przez okno z wężem oblewając ich od stóp do głów wodą.
-Okej! Przepraszam, koniec bitwy!-krzyknął Tomlinson, próbując się otrząsnąć po kąpieli.
Spojrzałam na Harrego, który też wybąkał przeprosiny.
-Odwróćcie się, lepiej zostawię te ciuchy tutaj, żeby nie brudzić góry...
-Co, boisz się, że nawet na geja podziałasz?-zaczepiał mnie znowu Harold.
-Nie radze ci zaczynać, bo możesz skończyć jak moja złota rybka...
-A jak skończyła twoja złota rybka?-pytał roześmiany.
-No wiesz, kilka tortur z XVIII w. i my goldfish is dead!...-spojrzałam na nich wzrokiem grozy.-No, a teraz lecę się pochwalić na TT, że z wami wygrałam! Haha!
Wtedy dalej zaczęli mnie ganiać po całym domu, ja nie wiem po co chwyciłam łyżkę i biegałam z nią próbując się obronić. Warto też dodać, że po zdjęciu ubrań byłam w samej bieliźnie... Niestety, chłopcy skończyli nagrywać i kiedy Li otworzył drzwi usłyszałam pisk i zatrzasnął drzwi.
-Odłożyć łyżki! W tej chwili!-darł się, aby móc wejść.
-Okej, już, już...-daliśmy mu znać, że już może wchodzić.
-Matko! Co się tu stało?!
-Liam!-zapłakałam.-Wiesz co oni mi tu robili?! Nie zostawiajcie mnie z nimi nigdy więcej, błagam!
-Chłopcy, moglibyście się trochę opanować...-pouczał ich Daddy.
-Al-Ale...-próbowali coś dukać jednak przerwał im krzyk Niallera.
-Co wyście zrobili z moim żarciem?!-zaszlochał, sprawdzając, czy nuttela jest cała.
-Yym, sorry, że zapytam, ale dlaczego ty latasz goła po tym domu?-zaśmiał się Liaś.
-Dobra, nie będę was okłamywać, zrujnowałam wam chatę, ale nie mam zamiaru tu sprzątać. A do rozebrania się zmusiły mnie okoliczności. Dziękuję, do widzenia!-pobiegłam do góry.
    W końcu się umyłam i poszłam do sypialni szukać czegoś do ubrania.
-Kocham cię najbardziej na świecie.-odwróciłam się i zobaczyłam Malika.
-Jeszcze mamę kochasz.
-Tak.
-I siostry. No i braci, tych gwałcicieli...
-Ale tylko dla ciebie mam to...-wtedy wyciągnął piękny wisiorek-serduszko z wygrawerowanym słowem 'forever'.-Może nie będziemy razem do końca życia, bo może mnie zostawisz, ale ja zawszę będę cię kochał i pamiętał o tobie. Póki mnie ty będziesz kochać-miej go przy sobie...
    Kiedy Zayn brał prysznic, ja wyciągnęłam test ciążowy i zaczęłam się nim bawić. Trzeba to w końcu zrobić. Wtedy niespodziewanie drzwi naszej sypialni się otworzyły. Ledwo zdołałam ukryć go za sobą.
-Co tam chowasz?
-Nie nic...
-Dobra, nie chcesz mówić to nie...-wyszedł z powrotem, a ja odetchnęłam z ulgą.
Niestety podszedł mnie i wbił znów wyrywając mi to z ręki.
-Czemu mi nic nie powiedziałaś?-stał się o wiele bardziej poważny.
Może to nie było za mądre, ale wbiegłam do łazienki i zamknęłam się tam.
-Otwórz te drzwi! Kochanie, proszę...
Nie przejmowałam się jego krzykami i zrobiłam test. Długo nie chciałam na niego spojrzeć, a on coraz mocniej się dobijał. W końcu przestał i usłyszałam głos Louiego.
-Wszystko ok?
-Tak, nie martw się.
-Bo Zayn poszedł po narzędzia, żeby otworzyć te drzwi...
Jezu, dobra otworze mu. Usiadł obok mnie na podłodze.
-To co? Sprawdzamy?-pytał 'pocieszającym' głosem.
Skinęłam i zacisnęłam oczy, a on wstał po niego.
-Ee... A jak to właściwie działa?
-Ile jest kresek?
-No tak jakby... Zero.
-Cholera!
-Ale co to znaczy?
-Że coś źle zrobiłam, albo, że jest jakiś popsuty...
Usiadł na wannie i posadził mnie u siebie na kolanach.
-A skąd ci się wziął pomysł na ten test?
-A zabezpieczałeś się na Jamajce geniuszu?
Mina mu trochę zrzedła...
-Spokojnie, nie martw się, pójdziemy jutro do lekarza...
-Chce spać, zanieś mnie do łóżka...
___________________________________________________________

Sorry trochę, długi wyszedł... No to przyjmuję zakłady: będzie w ciąży czy nie? ;) Ja sama się zastanawiałam którą z opcji wybrać...
Wgl nwm kiedy będzie następny, bo się okazało, że mój dziadek jest poważnie chory, więc jadę do niego na drugi koniec Polski. Mama mówi, że jedziemy się pożegnać, ale mimo, że jest lekarzem i tak jej nie wierze... wiara czyni cuda, prawda?

18 komentarzy:

  1. "-Ale zajebiste kanapki!-jarał dupę" - może i w języku potocznym tak się mówi, ale nie pisze! Radzę uważać na j.polskim.
    "zjechany głos" - kolejny przykład.
    "Najpierw śpiewaliśmy, potem bawiliśmy się w dom i jeszcze malowaliśmy, najpierw na kartkach, a potem po twarzy mojego boya." - powtórzenie "najpierw" oraz "po twarzy boya" ? Co to za "sweet" zwrot?
    "-Nie obiecuj mi czegoś, czego nie jesteś pewien...-spojrzałam mu prosto w oczy." - to bardzo ładne ;)
    "Ona musi być mega zajebista, żebym się wybiła i mogę nagrywać płytę!" - po pierwsze - mogła. Jeśli publikujesz tekst, czytaj jeszcze raz i sprawdzaj czy nie ma błędów, po drugie "mega zajebista"? Powiedzieć można, nie napisać. Jak już pisałam wyżej.
    "-Mam popcorn w cyckach i bluzie z Jacka Willsa, pizdo! Już nie żyjesz!-rzuciłam się na niego, tym razem z pasztetem." - wylgaryzmów tutaj od "cholery". Może i lubisz ich używać, ale jeśli piszesz jakiś tekst nie możesz co trzecie słowo wtrącać "pizdo". "popcorn w cyckach" - niezbyt to brzmi. Lepiej piersiach lub biuście.
    "Wtedy dalej zaczęli mnie ganiać po całym domu, ja nie wiem po co chwyciłam łyżkę i biegałam z nią próbując się obronić." - no ja też nie wiem. "ja nie wiem" psuje całe zdanie.
    "Póki mnie ty będziesz kochać-miej go przy sobie..." - Póki ty mnie będziesz kochać - źle złożone zdanie. Fail. Twoja bohaterka wygląda mi na straszną dziunię. No cóż, twój pomysł. Próbuj dalej i zwracaj uwagę na błędy, także interpunkcyjne. [only-one-love-one-life.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz i za troskę, ale mam na tyle oleju w głowie, że nie napisze na polaku 'zajebiście'. Właściwie mam z tego przedmiotu piątki, rzadziej czwórki. Czytam zawsze przed opublikowaniem i tam miało być 'mogę'. Chociaż może według Ciebie, byłoby to niepoprawne zdanie. Co do 'najpierw' i 'Póki ty mnie...' to masz racje, przeoczyłam to. Nie mam teraz za bardzo głowy do każdego szczegółu... Tam gdzie jest 'ja nie wiem' miał być przecinek, też przeoczyłam. Co do wulgaryzmów to słowo 'pizdo' wystąpiło raz. No i raz cycki. Nie wiem czy moim czytelnikom to przeszkadza. Zapytam ich. Dzięki, jeszcze raz. xx

      Usuń
    2. Ojj Tyśka nie przesadzaj. Jak Ci się nie podoba styl pisania Juli to nie czytaj - proste. Nam, jako czytelnikom, podoba się i daje jej on też trochę oryginalności, bo jak ma się 20 blogów w Obserwowanych, to nie łatwo zgadnąć o co każdemu chodzi a tutaj wystarczy jedno charakterystyczne słowo i wiadomo, że chodzi o tego ,nie innego, bloga. :) Pozdrawiam :D

      Usuń
  2. Bitwa na żarcie!!!! ;D Też tak chce! <3
    No ciekawe czy Lenka będzie w ciąży. Malik tatuś ;D W sumie fajnie by było xD
    Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje że z twoim dziadkiem będzie wszystko okej niech wraca do zdrowa *.*
    a co do rozdziału to boski. ;D
    kocham go.
    i niech będzie w ciąży.;p
    http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawaj żeby była w ciąży ! .

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi odpowiada że są długie rozdziały :P
    Już się nie mogę doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. długość rozdziału dla mnie jak najbardziej odpowiednia! :)
    rozdział świetny! *_*
    co do Malika, mógłby zostać tatą ^_^ na pewno będzie się cieszyć :D
    biedny Niallerek, tyle jedzenia się zmarnowało.. a on mógł to spokojnie zjeść :D
    czekam na następny genialny rozdział! ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. mi to w sumie obojętne czy będzie w ciąży czy nie ;) pisz jak ci pasuje ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój styl pisania jest spoko. Przecież nie piszesz eseju na j.polski, tylko tekst, który ma trafić do młodzieży, więc nie rozumiem po co ktoś się produkuje i robi analizę stylistyczną Twoich tekstów. Życz dziadkowi powrotu do zdrowia! Niech Malik zostanie ojcem, ale nie uśmiercaj tego dziecko jak w poprzednim blogu XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś pisze = nie używa języka potocznego. Mimo, że to nie jest "esej" to i tak pewne zasady obowiązują. Poczytaj inne blogi i zobacz jak inni piszą. Jeśli uważasz, że to powyżej jest zupełnie ok w takim razie mało znasz się na literaturze i tekstach.

      Usuń
  9. Świetny.
    Też przeżyłam śmierć dziadka,więc wiem jak to jest.
    Ale wiara to połowa sukcesu

    OdpowiedzUsuń
  10. [SPAM]
    Madison dziewczyna, która przez życie przechodzi z poważnymi problemami. Pierwsza chwila euforii potem druga, a kolejna to wciąganie się w bagno. Uzależnienie, z którego nie ma wyjścia. A może jednak jest ? Jeśli choć trochę cię zainteresowałam to wpadnij do mnie. Dopiero dodałam bohaterów i liczę, że skomentujesz i dodasz się do obserwujących :)
    http://life-is-a-slut.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. biczys :D
    do domu z wężem ogrodowym o.O
    haha.
    genialnee <3

    P.S. pozdrowienia dla dziadka :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha świetny rozdział, do kabaretu z tobą kochana i tyle !
    Tymczasem zapraszam cię tutaj: http://one-direction-only-moments.blogspot.com/2012/11/liebster-award.html zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Award. Zajrzyj koniecznie!
    Kocham
    Emily<3

    OdpowiedzUsuń
  13. Zostałaś nominowana przeze mnie Liebster Award Więcej informacji u mnie na blogu: http://twinkle-in-eye.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej. Zostałaś nominowana przeze mnie do Libster Award. ;D
    http://look-i-love-you.blogspot.com/2012/11/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedy nastepny??
    już się nie mogę doczekać

    OdpowiedzUsuń