sobota, 10 listopada 2012

24. Irlandzki akt miłości.

    Po śniadaniu poszliśmy na plaże. Nudziło mi się trochę...
-Idzie ktoś ze mną na spacer? Taki romantyczny, brzegiem morza...?-pytałam wszystkich leniów, którzy nawet nie raczyli otworzyć oczu.
-Ja idę.-zaoferował się Daddy i ruszyliśmy.
-Jak tu jest... cudownie... Tak... inaczej...
-Jarałaś coś?-zaśmiał się.-Boję się...-zmienił ton na o wiele poważniejszy.
-Co? Czego?-zmartwiłam się. Liam niecodziennie wyznaje takie rzeczy...
-Ostatnio kłócimy się z Danielle... Boję się, że przez tą trasę...
-Ty się boisz? Ja przez głupią trasę straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Pojechała do pieprzonej Ameryki i nie wróciła. Niby dużo się zmieniło, na lepsze... Ale mam uraz... Jeśli on też tam zostanie?
-No chyba oszalałaś! Nawet gdyby chciał, nie pozwolimy mu...
-Wiesz... Chyba musimy się wyluzować. Zadzwoń po resztę.
    Po chwili dotarli w umówione miejsce.
-Ołkej, Nialler, u kogo kupowałeś... to coś co paliliśmy?
-Chodźcie za mną...-uśmiechnął się szeroko.
Jakiś stary, siwiejący murzyn, mieszkający w czymś na kształt baraku. Fajnie, dokładnie tak to sobie wyobrażałam. Zapaliliśmy u niego na chacie. Gorzej będzie jak ktoś nam zrobi zdjęcie i ono dostanie się do internetu... Jednak po chwili przestaliśmy się martwić o wszystko. Wyszliśmy i dostaliśmy nawet jointy na drogę. Jak miło. Ktoś mi robił zdjęcie! Uśmiechnęłam się szeroko i zaczęłam pozować. Jednak ktoś mnie pociągnął już do hotelu.
-To jaki jest plan?-pytał Liam kiedy dotarliśmy do czyjegoś pokoju.
-Jak Alice i Harremu przejdzie i się wyszykujemy to idziemy na imprezę. A teraz się oddalcie, bo muszę zająć się tym ćpunem...-westchnął Lou i zamknął za nami drzwi.
    Zayn przerzucił mnie przez ramie, a kiedy już doszliśmy do pokoju, rzucił na łóżku.
-Oj Lenka, Lenka... Przynajmniej dzisiaj nie pij...
-Ha, ha, ha... A co ja takiego zrobiłam?
-Miałaś zajarać, żeby się wyluzować, przynajmniej tak twierdziłaś...
-Ale czy ty widziałeś tego murzyna? Nie to żebym była rasistką czy coś, ale on był jakiś podejrzany i próbował mi tyle tego wcisnąć...-rozkminiałam.-Aaa!-krzyknęłam-Zayn, boję się! Bo jeśli...-przerwał mi pocałunkiem.
-Nie bój się... Ty po prostu się... naćpałaś, najarałaś czy jak to nazwać...-zaśmiał się.
*kiedy już Alice zaczęła ogarniać*
    Jeszcze nieco zamulona poszłam się przebrać. Już w kompletnej kreacji, usiadłam na łóżku. Malik usiadł obok i położył mi rękę na udzie. Ja ją zdjęłam. On położył. Ja zdjęłam. On położył. Jednak ja znów ją zdjęłam.
-No chyba nie!-oburzyłam się.
-Czemu?
-Musimy zaraz wyjść!-spojrzałam na zegarek.-Albo nie...-'rzuciłam się' na niego.
W zasadzie miał tylko bokserki,więc szybko się ich pozbyłam. I nagle 'puk puk'. Nie, do cholery! Malik naciągnął gacie i otworzył. Wszedł Nialler.
-Jesteście już gotowi?
-Co? Przecież jeszcze nie wychodzimy!
-Znowu spojrzałaś na ten popsuty zegarek? Mieliśmy wyjść 15 minut temu.-przyjrzał się nam ze swym zwyczajowym smajlem.-Tzn. jeśli wam w czymś przeszkodziłem, to... no możecie dojść później...-zaśmiał się tym razem.-Dojść w sensie do nas dołączyć...
-Nie, nie będziemy dochodzić, idziemy już. Zay, ubieraj się!
    Na dyskotece było zajebiście! Bardzo fajni ludzie! Oprócz jednego który zaczął mnie łapać za dupę... Byłam taka... chyba upita, że tylko się od niego odsunęłam i dostał z liścia. Taa, normalnie miał by już po jajach... Z tego co kojarzę to chyba Liam mu poprawił, bo akurat stał obok. Ostatnia noc tutaj... Trzeba to dobrze wykorzystać. Oj, chyba właśnie tańczę na stole!
    Kiedy wyszliśmy z klubu coś skierowało nas na plażę. Zaczęłam tarzać się w piasku, potem poczułam wodę i ktoś mnie wziął na ręce... Ktoś się darł... W mojej głowie III wojna światowa... Więcej nie pije.
     Au. Muszę się pakować. Au. I tą ciotę też, bo sam tego nie zrobi. Au. Jak zwykle ja muszę wszystko robić! Au!
-Malik, pakuj nas. Ja zgonuję.
-Idź do łazienki się ogarnąć, mamy pół godziny do śniadania, a po śniadaniu do Londynu, bejb.
Papa, Jamajko!
*Niall, Londyn*
    Po męczącym nagrywaniu pojechałem do domu Chris. Dlaczego ona jeszcze nie mieszka z nami? Zapukałem. Nic. Zadzwoniłem na kom. i też nic. Zacząłem się trochę martwić, a drzwi były otwarte... Usłyszałem jakiś cichy płacz na górze. Drzwi jej pokoju były uchylone i już mogłem zobaczyć, że to ona.
-Kochanie, co się stało?-zapytałem bardzo przejęty.
Cisza. Mhm, laptop. Zerknąłem. Taaa, Twitter, hejty... Ostre hejty. Teraz zaczęła się gadka o wakacjach. Że ona nie ma kasy i mnie naciąga na to wszystko. 'Przecież to tylko kucharka'. Mi też łzy stanęły w oczach i tak sobie razem płakaliśmy.
-Nie płacz proszę...-odezwała się i spojrzała na mnie.-Pamiętam jak jeszcze się nie znaliśmy i cię hejtowali, to na widok twoich łez, też ryczałam...
-No to widzisz, ja też teraz płaczę... Przestań, to tylko jakieś brednie.
-Ale ty nic nie rozumiesz! To chodzi o to, że to jest prawda! Alice śpiewa, Dann tańczy, a ja? Gotuje. Jak jakaś kura domowa, kurna. Zawsze będę gorzej postrzegana. Nie nadaje się na dziewczynę, takiego kogoś jak ty!
-Co? Co ty do mnie rozmawiasz?-zrobiło mi się jeszcze bardziej przykro.-Nawet nie wiesz jak ja cię kocham, a ty mi mówisz takie rzeczy! Zamieszkaj z nami!
-Słucham?
-Skoro słuchasz to chyba usłyszałaś; zamieszkaj z nami.-pocałowałem ją namiętnie.
Zaraz jednak się od niej odkleiłem i podbiegłem do półki na której byłą irlandzka czapka.
-No co? Jara mnie Irlandia.-uśmiechnęła się i wskoczyła na mnie.
-A twoi rodzice?-pytałem rozpinając jej bluzkę i całując przy okazji.
-Mieli być później...
-A jak wrócą wcześniej?
-To mamy przesrane.-zaśmiała się.-Auu! Masz zimne ręce!
-Kocham cię. I skoro tak jara cię Irlandia, to siedź cicho i się ciesz!
-Z czego?
-Z irlandzkiego aktu miłości!
[...]
Christina poszła wziąć prysznic, a ja, już w bokserkach, wymknąłem się do kuchni po żarcie. Mmm, na patelni było chyba coś dobrego... W lodówce za to sałatka grecka...
-Ekhem.-męski głos. Już nie żyję...
-Dzień dobry...-usłyszałem jej mamę.
-Dzień dobry... Może ja...
-Tak, idź się najpierw ubrać...-rzekł poważnym głosem 'teść'.
Za sobą usłyszałem śmiech 'teściowej'. Żenująca sytuacja, ale może nie będzie tak źle... Ubrałem się w minutę i zbiegłem na dół. Pan Cruise pokazał mi żebym usiadł, a jego żona podała mi talerz z tym czymś z patelni.
-Dziękuje...-odpowiedziałem nieśmiało.
-Chris dużo nam o tobie opowiadała...-zaczęła grzecznie jej rodzicielka.-Miło wreszcie cię poznać.
-Tak, mnie również. Mam nadzieje, że mówiła same dobre rzeczy.-obdarowałem ich uśmiechem.
-Tak, bo tych złych można dowiedzieć się z prasy... Jeśli ją skrzywdzisz, to wiedz, że...
-Tato, ja cię słyszę!-odetchnąłem z ulgą, kiedy wbiła moja dziewczyna.-Jedz to szybciej żarłoku, musimy iść!
-Kiedy będziesz? Mam nadzieje, że przed 23. I masz mi ją odprowadzić pod sam dom!-znów odezwał się głos grozy.
    Szybko dokończyłem jeść i poszliśmy do parku.
-Kogo miałaś przede mną?
-Co?
-No z kim kiedyś byłaś? Tak bardziej na poważnie...
Jej mina była... na maksa zdziwiona. Oczy zrobiły się ogromne, ale po chwili je zamknęła.
-Tak całkiem 'na poważnie' byłam z... Alexem...
-Co? Tym Alexem?
-Taa... Od dziecka się w nim podkochiwałam, a Al się ze mnie śmiała i uważała to za niedorzeczne... Jednak kiedy byliśmy razem, cieszyła się z naszego szczęścia...
-Było wam dobrze razem?
-Zajebiście w cholerę. Wiadomo, że każdy ma wady, ale on był prawie ideałem... Byliśmy razem jakiś rok... Zerwaliśmy, właściwie, przez Lenę. Robiłyśmy razem mnóstwo głupstw i ciągle szalałyśmy, a on próbował ją chronić. Próbował być ojcem, którego nie mieli i zaczął się ze mną ciągle kłócić, że to ja mam takie głupie pomysły... W końcu musiał nas odebrać z komisariatu i wtedy zerwaliśmy... Głupio mi się tobie o tym mówi...
-Zaraz, zaraz... Z komisariatu? To ja się muszę poważnie zastanowić nad naszą znajomością!
________________________________________________________________

Ciągle tak pisze o tych jajach (xd), że aż mi się przypomniał pewien incydent. Otóż mój kolega denerwował mnie ciągle, zaczepiał (wiecie o co chodzi) i pewnego dnia przypieprzyłam mu tak w jaja, że przez 5 min leżał nie ruchomo, w końcu się jakoś zebrał i zaczął mnie błagać żebym nigdy więcej tego nie robiła. I tak oto stałam się przez tydzień postrachem męskiej części mojej klasy. haha. a wy macie na koncie podobne przypadki? ;D

7 komentarzy:

  1. Niesamowity rozdział.
    kocham twojego bloga.
    czekam na następny.
    zapraszam do mnie: http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. taaa. jara mnie Irlandia biczys <3

    OdpowiedzUsuń
  3. JARA MNIE IRLANDIA I NIALL ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha dobre ;D Nialler poznał teściów xD
    Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niall i irlandzki akt miłości :D
    fajny rozdział :)
    czekam na kolejny.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział!
    Teściów poznał w dość... nietypowy sposób i jeszcze jego "Irlandzki akt miłości", tssaaaa...
    Zapraszam do siebie
    http://your-last-first-kiss.blogspot.com/
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń