środa, 7 listopada 2012

23. Seks z lodówką.

    Wieczorem przenieśliśmy się do pokoju Larrego, wypiliśmy po drinku i zapaliliśmy, a konkretnie to pierwszy odważył się Liam.
-I?-dopytywaliśmy się.
-No tak... dziwnie... Śmiesznie się czuję... Spróbujcie!
*5 min później*
-O mój boże... O kur.wa... Ale mnie jajniki bolą! Au!-darł się Harry, ale ledwo ogarnęłam o co mu chodziło, bo chyba Zayn trącał mnie parówką.
-Uspokój się!-wrzasnęłam na niego.
-Wiem, że tego chcesz.-pieprzył coś. Tak, to było dosyć przyjemne...
-Niall, rozbierz się w tej chwili!-nawrzeszczał na niego Li.
-Nie, Liam...-uspokajał go z uśmiechem od ucha do ucha.-Dobrze, Liam...-równie wesoło zgodził się, po jakimś czasie.
-Lou, a czy ja bym mogła ci pofarbować, włosy?-pytała słodko Dani.
-Wiem, że z moje zdanie, wpłynie na życie seksualne wielu nastolatek i małych dziewczynek. Hmm... Zdecydowanie krzesło.
Niestety Malik już nie trącał mnie parówką. Teraz zajął się całowaniem. Tylko kogo? To był jakiś lew! Różowy, wielki lew! Przeraziłam się, że on go zje i zaczęłam płakać.
-Cicho!-krzyknęła Cris, a wszyscy zamilkli.-Chyba jestem w ciąży!
Wszyscy zaczęliśmy jej gratulować, oprócz mulata, który dalej lizał się z lwem. Nagle spostrzegłam jakiegoś faceta, który wyciąga do mnie ręce, żebym go przytuliła, więc tak zrobiłam. Tylko jakiś taki sztywny był... Złapałam niezłą zawiechę. Gapiliśmy się na siebie z mini lodówką, przez jakiś czas. Ona zaczęła jęczeć "całuj mnie" i zastanawiałam się czy jej ulec. "Pieprz mnie..." ołkej.
Ocknęłam się przez Niallera który śpiewał jakąś kołysnkę, kołysząc jakieś dziecko chyba, bynajmniej mi to wyglądało na pół świnie pół żelazko... I znów zawiecha oraz seks z lodówką...
    Po wybudzeniu poczułam się taka... wyluzowana. Pewnie to po tej trawce. O boże! Blondynek był kompletnie goły! Zakryłam go jakimiś ciuchami i zaczęłam budzić wszystkich. O matko! Tommo miał włosy we wszystkich kolorach tęczy! Za to Christina była bez bluzki, a na brzuchu miała napisane "dom taksówkarza juniora". Hmm, interesujące. Ja za to śmierdziałam okropnie parówkami... Z tego co pamiętam, mimo wszystko, było przyjemnie... Ogarnęłam się chwilę w łazience i zaraz podziwiałam jak Zayn chciał się ubrać, a jego bluzką zakryłam nagość Horana...
-Dobra, Nialler, oddam ci tą bluzkę!
-Uh, to dobrze, dzięki...-odparł cały czerwony.
-Aaaaaa! Co ja mam na głowie!-krzyknął Loui.
Dan miała kolorowe ręce, więc łatwo się było domyśleć co zaszło.
-Spokojnie, spokojnie! To były tylko jakieś szamponetki!-uspokajało go.-Mam nadzieje...-dodała ciszej.
    Okazało się, że obudziliśmy się po południu więc zjedliśmy śniadanio-obiad i zdecydowaliśmy się zostać w pokojach, bo trochę dziwnie czuliśmy się po wczorajszym. Opalałam się na balkonie, a Malik przyniósł szampana i truskawki.
-Taak, upij mnie i zgwałć...
-Nie chcę nic mówić, ale inna dziewczyna by się ucieszyła i powiedziała, że jestem romantyczny i kochany.
-Jeej! Ciesze się! Jesteś taki romantyczny i kochany!-zaśmialiśmy się oboje.
-Kocham cię. Za to jak codziennie śpiewasz pod prysznicem i myślisz, że nikt nie słyszy. I za to, że czasami w nocy mówisz do mnie. Ja to słyszę. Nie zawsze, ale jestem czujny na twój głos... Rzadko płaczę, ale po tych nocnych wyznaniach, mam łzy w oczach. Czemu nie możesz mi tego wszystkiego powiedzieć prosto w twarz?
-Jej, czyli ty słuchasz tych bredni... W sumie mogłam wziąć pod uwagę taką okoliczność... To... To co mówię, to są moje nocne przemyślenia. Zabawne, ale też często przy nich płaczę...
-To nie brednie! Rób to dalej...-uśmiechnął się.-Jak ja bym bez ciebie przeżył...
    Wiercąc się jakiś czas, w końcu usiadłam na łóżku. Chamsko będzie obudzić Zayna tylko dlatego, że nie mogę spać.
-Zastanawiałeś się dlaczego coś nam ciągle przeszkadza, kiedy jesteśmy sami? To trochę śmieszne... Tylko ciekawe co sobie pomyślało nasze rodzeństwo...
Wtedy podskoczyłam i wydobyłam z siebie krótki krzyk, bo Malik złapał mnie za rękę.
-Idziemy na spacer?-zapytał z uśmiechem.
-Też nie możesz spać?
-Ty nie możesz spać. Ja mogę, ale wole pobyć z tobą.
Skomentowałam to uroczym 'Awww' i wyszliśmy z hotelu na plaże. Szliśmy i szliśmy bez słowa. Zastanawiałam się, czy mamy dojść w jakieś miejsce?
-To tu.-wskazał mi Zay.
-Aha.-odparłam.-Ale, że co?
-To miejsce wygląda prawie tak samo jak tamto nasze, na Krecie.-tłumaczył mi.-Rozejrzyj się dookoła. Nie ma tu żadnych ludzi, nie mamy telefonów, nasza rodzina nas nie odwiedzi...
-Będę udawać, że nie czaje, że coś mi sugerujesz...
-Ale po co?-zapytał zdziwiony, ale śmiejąc się.
-Masz rację...-stwierdziłam, zdejmując sukienkę.
Podszedł do mnie i pocałował namiętnie. Po chwili znaleźliśmy się jakoś na piasku i rozebrałam go.
-Ale na pewno tego chcesz?-upewniał się.
-Tak...
-Ale tak na pewno, na pewno?-pytał dalej całując mnie po brzuchu, a ja się zaśmiałam.
-Nie.-dało się w tym wyczuć sarkazm.
-No to masz problem, bo już cię nie puszczę!-krzyknął, jednym ruchem rozpinając mój stanik.
Śmiałam się strasznie, bo po pierwsze ciągle mnie gilgotał, a po drugie jego oczy mówiły coś w stylu "Jeej! Nareszcie!". Bardzo podobało mi się, że był taki delikatny. Ściągnął ostatnią rzecz mojej garderoby i całował mnie po całym ciele... Postanowiłam mu się odwdzięczyć. Podziwiałam jego klatę, śledząc językiem kontury jego mięśni. Dotarłam do jego podbrzusza, ale się wróciłam... I tak przy okazji zsunęłam z niego bokserki... On powrócił na mój czuły punkt-szyje. Jęknęłam cicho. Wtedy wszedł we mnie dosyć gwałtownie, zaczął się poruszać i pojękiwać, tak jak ja...
[...]
-To było... świetne...-wysapał, kiedy już położyliśmy się obok siebie na piasku.
-Zayn, kocham cię...
-Ja ciebie też kocham...
Niestety w trakcie seksu, niektóre nasze ubrania zakopaliśmy i musieliśmy ich poszukać.
-Ale kartę od pokoju, masz?-bardziej stwierdziłam, nić zapytałam.
-Ups? Musi gdzieś tu być... Może w kieszeni...-sprawdzał nerwowo spodnie.-Albo i nie... Kopmy więc!
Po 15 minutach, przekopaliśmy już chyba pół plaży i dalej nic.
-Mam!-krzyknęłam triumfalnie.
-Kocham cię! Wracajmy, bo mam wrażenie, że większa część tej plaży znajduje się w moich majtkach...-westchnął, na co dostałam napadu śmiechu.
-Sam sobie takie miejsce wybrałeś!
-A tak swoją drogą, to co? Podobało ci się to bardziej od kręgli z Bieberem...?
-Wiesz, nie mogę ocenić, bo nigdy nie byłam z nim na kręglach... Mogę co najwyżej obstawić, że to było lepsze...-powiedziałam na co on uśmiechnął się szeroko.
    Następnego dnia na śniadaniu, panowała jakaś dziwna atmosfera...
-Nieźle was było słychać w nocy...-odezwał się w końcu ze śmiechem Hazz.
-Tym razem ci się nie udało, bo nie było nas w nocy w pokoju...-pokazałam mu język.
-Ugh, robiliście to na korytarzu?!-zapytał z niedowierzaniem.
-Nie, w waszej szafie.-odparł mój boy.
-Ahh, to dlatego ona tak skrzypiała!-uśmiechnął się Loui.-Już się bałem, że tu straszy...
-A tak nawiasem, to gdzie byliście, jak nie w pokoju?-zaczął męczyć Horan, również hihotając.
-Na plaży...-odpowiedziałam nieśmiało.
-To musieliście być naprawdę głośno, skoro nie mogłem przez was spać!-ciągnął Curly, żeby nas wkurzyć.
-Założę się, że nie miałeś zamiaru spać w towarzystwie Tomlinsona.-odegrałam mu się, na co obaj się zarumienili.-Bo to ja was słyszałam, z tej plaży...-dodałam śmiejąc się z ich głupich min...
_____________________________________________________________

Z tym seksem to nie jest tak łatwo xd Mam pisać bardziej 'pikantne' sceny czy właśnie nie? Kurdee... ;p Tak wgl to nigdy nie jarałam więc nwm jak to jest, troche co najwyzej poczytalam, a wy kiedyś paliliście? trololol

7 komentarzy:

  1. Bardziej pikantne albo nie.... NWM, zalezy od ciebie xdxd Nigdy nie palilam, potem kiedys moze sprobuje, ale na razie mi sie nie spieszy D:D:

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tymi scenami to zależy jak ci lepiej ;)
    Rozdział jest boski ;D haha Harry i te jego tekst ;pp
    Czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. hahha jaki rozdział ;D super <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Pikantne ! :D świetny rozdział ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pika,pika pikantne xDD
    hahaha. boss <3 halucynki *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja raz paliłam i potem musiałam powtarzać jedno słowo w kółko i ciągle do tego się śmiałam. Bardzo dobrze opisane pikantne sceny. Zabawny rozdział:)

    OdpowiedzUsuń