poniedziałek, 22 października 2012

19. Obraz-kolejny chory plan...

    Przy śniadaniu oznajmiłam, że wyjeżdżam do Manchesteru.
-What the fuck?-zapytał spokojnie Hazz.
-Mam do załatwienia pewną sprawę... Zawiezie mnie ktoś?-spytałam słodkim głosikiem.-Hmm, widzę las rąk...
-Dobra, ja mogę...-poświęcił się Loui.-Mam tam i tak coś do załatwienia...
-Ale mi to zajmie jakieś 3 dni...
-Co?! Co ty będziesz robiła tam przez 3 dni?-oburzył się Malik.
-Dobra, ostatecznie mogę pojechać tam na kilka godzin i zrobić to tutaj, ale jeśli mi udostępnicie garaż i nie będziecie tam zaglądać...
Zgodzili się i zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy.
    Loui po drodze dawał mi lekcję śpiewu... Trochę mi nie wychodziło, bo cały czas mnie rozśmieszał.
-Co zawsze sądziłaś o Larrym?-spytał, jak już się opanowaliśmy.
-Wiedziałam, że kiedyś o to zapytasz... Nie obrazisz się?
-Niee.
-Nie byłam jakąś shipperką, ale też nie byłam pewna, że to nieprawda. Kochałam czytać różne opowiadania o Larrym, takie jak np. "Room 317"... Nigdy nie wiedziałam co o tym sądzić...
-A teraz? Kiedy już się poznaliśmy, co o nim sądzisz?
Ale mnie zagiął... Co ja teraz sądzę o Larrym? Nie widziałam żadnych pocałunków, przytulania...
-Teraz jesteśmy przyjaciółmi i jakby on istniał, to powiedzielibyście...-prosta i polityczna odpowiedź.-Larry istnieje, prawda?
W samochodzie nastała cisza. Słyszałam tylko jak w radiu leci Payphone. Jak ja mogłam przez tyle czasu nic nie zauważyć? Może po prostu Diana, mydliła mi oczy...
-Kiedy poznałem Dianę odrazu mi się spodobała. Myślałem, że jestem w niej zakochany, potem okazało się to zauroczeniem... Nie orientuję się, kiedy poczułem coś do Hazzy. Od niedawna jesteśmy razem... Wcześniej, może faktycznie wyglądało, jakbyśmy byli gejami... W końcu zerwałem z Dianą, nawet nie mówiąc jej dlaczego... Potraktowałem ją okropnie, bo udawałem, że ją kocham, będąc już z loczkiem...
Wow. Larry is real! Właśnie poznałam odpowiedź na jedno z najbardziej frustrujących pytań Directionerki.
-A jak długo jesteście razem?-zdziwiłam się, że się odezwałam
-To dopiero początki... Jakiś 2-3 miesiąc...
-Czyli Larry powstawał na moich oczach, a ja nic nie widziałam?! Ugh...
Zaśmiał się krótko i nerwowo.
-To może ty mi w takim razie powiesz po co jedziesz do Manchesteru?
-Mam plan.
-Już się boję.
    Akurat natknęliśmy się na mamę, jak wysiadałam z auta.
-Ou, Alice. Dzień dobry, Louis. A nie ma z wami Zayna?
-Dzień dobry. Niee. Coś przekazać?-zapytał grzecznie.
-Chciałam się dowiedzieć czemu pobił Roba.
-Gdzie Alex?-zapytałam zdziwiona.
-Wyprowadził się.
-Ja akurat mogę odpowiedzieć na to pytanie...-zaczęłam błagać, żeby jej nie powiedział.-Oddał za Lenę.-powiedział szybko i odjechał.
-O co tu chodzi?-moja mama miała już na maksa zdziwioną minę.
-Idę do Alexa, pa.
-Czekaj!
-Nie chcę już z tobą rozmawiać! Nigdy!-zabrzmiało ostro... I dobrze.
    Jakoś trafiłam do nowego mieszkania mojego brata. Małe, ale przytulne. A on chyba nareszcie jest w pełni szczęśliwy...
-A więc, muszę namalować obraz.
-Nie umiesz malować.-zakpił ze mnie.
-Właśnie dlatego tu jestem. Pomożesz mi.
-Okej... Jaki obraz?
-Płuc... Płuc palacza.
-Kolejny chory plan, namówienia Zayna na rzucenie palenia?-zaśmiał się pod nosem, na co ja tylko kiwnęłam głową.-Wiesz, że będzie to trochę śmiesznie wyglądało?
-Och, Alex... Nie maluje tego na jakąś wystawę. Liczy się gest!
Najpierw robiliśmy szkic, wzorując się na przerażającym zdjęciu. Patrząc na nie, chciało mi się płakać. Oby obraz go poruszył...
    Wieczorem przyjechał po mnie Loui i wróciliśmy do domu. Dotarliśmy już w nocy, więc od razu położyłam się do łóżka i wtuliłam w Zayna.
-Nareszcie jesteś.-odezwał się nagle, a ja aż podskoczyłam.
-Myślałam, że śpisz...
-Kocham cię.
    Ranek. Omlety. Mniaaam.
-Malik, korzystaj z życia, bo zaraz jedziemy do tej nowej galerii!
-Uhh... Ołkej, ale potem, do końca dnia, leżymy w domu!
    W sumie galeria jak każda inna, ale spodobało mi się parę rzeczy. Oczywiście odbyłam z Zaynem kłótnie.
-Dobra, zdejmij to, idę do kasy.-zakomunikował kiedy przeglądałam się w lustrze w przymierzalni.
-Sama to sobie kupie.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak!
-Nie!
-W takim razie, nie wezmę tego. Przyjadę po tą sukienkę kiedy indziej.
-Daj spokój. To ma być prezent!
-Nie chcę, żeby to wyglądało, że jestem z tobą dla kasy! Nie biorę.
Kiedy wyszłam ze sklepu, zauważyłam, że Zayn jednak ją kupił.
-Co? Może to dla mojej siostry!
-Zayn, al...-przerwał mi, całując namiętnie.-Wracajmy do domu...
Weszliśmy do windy, nacisnęłam przycisk, drzwi się zamknęły... Był tylko jeden problem-winda nie ruszała.
-Yym... Nie panikuj...-uspokajał mnie Zay.
-Czy ja panikuję?
-Zawsze się tak mówi w takich sytuacjach... Trzeba... Nacisnę ten przycisk.
Brak reakcji. Trwaliśmy minutę w ciszy. W końcu zgasło światło, a winda zaczęła się powoli osuwać w dół. Miałam łzy w oczach. Głupia muzyczka uciszyła się i usłyszeliśmy jakiś komunikat, że zaraz ją naprawią i żeby 'nie panikować'.
-Jak mam nie panikować, jak kur.wa spadamy?!
-Spokojnie...-jego głos nie brzmiał tak pewnie, ale mocno mnie przytulił.
Winda nareszcie się zatrzymała, ale nadal było ciemno. Kilka wdechów i wydechów i było mi lepiej. Wtedy Malik chwycił mnie i pewnie pocałował. Po ustach, przyszedł czas na szyje... Po chwili nie mieliśmy już na sobie bluzek i zapomnieliśmy o bożym świecie...
-Ej! Winda ruszyła!-przerwaliśmy pocałunki i jak najszybciej próbowaliśmy doprowadzić się do ładu. Nareszcie nas stamtąd, ale szczerze, wolałabym, gdyby zrobili to później...
    Kiedy szliśmy do samochodu, zaczepiły nas jakieś fanki. Byłam w szoku, bo chciały też zdjęcie ze mną! To było bardzo miłe szczególnie dlatego, że mało osób akceptowało nasz związek... Ciężko jest, kiedy chcesz być z osobą, którą kochasz, a ludzie cię za to nienawidzą... Kiedy byłam młodsza, dbałam o to, żeby każdy mnie lubił i tak było. Zawsze byłam miła, pomocna, często za bardzo i inni to wykorzystywali, ale lubili mnie. Teraz nie dbam o to, bo i tak znajdzie się osoba, która wymyśli jakąś idiotyczną plotkę i wszystkie sytuacje w których byłam taka milutka, znikną, zostaną wymazane z pamięci...
-Z tą szkołą, to tak na serio?-zapytał mulat, już w aucie.
-Że robię sobie przerwę? Tak...
-Wiesz,  że to poważna sprawa...
-Chcę choć raz w życiu, powalczyć o swoje marzenia! Ciągle były tylko plany, bo szkoła. Musiałam w końcu jakoś przechodzić z klasy do klasy mając 'takich' rodziców... Teraz ich praktycznie nie mam. Chcę zająć się jedną rzeczą, a porządnie, a nie ledwo zdać i mało śpiewać przez następny rok. Każdy ma swoje cele....
-Wiesz, że droga do tych celów jest bardzo ważna? Do twojego, droga jest bardzo trudna... To jest show-biznes i wszystkie chwyty są dozwolone... Trzeba mieć naprawdę mocną psychikę...
-Nie strasz mnie, tylko wspieraj...
-Kocham cię, wiesz?
-Wiem.
_______________________________________________________________________

Zatrzasnęliście się kiedyś w windzie? Ja raz na wycieczce, z moimi kol... Było podobnie jak opisałam. Jedna z moich koleżanek krzyczała: "Julia, ratuj nas!". Więc ja super hero, rozsunęłam drzwi ręcznie, ale okazało się, że za nimi są jeszcze jedne drzwi... Zamknęłam je więc i zadzwoniłyśmy do naszego kolegi. Na początku nam nie wierzył, ale powiadomił kogoś i winda ruszyła... Taka tam anegdotka ;p
PS Nie wiem kiedy będzie następny, bo mam awarie laptopa, a komp mnie denerwuje xd poza tym przez caly tydzien sprawdziany. Postaram sie ;D

10 komentarzy:

  1. http://fly-butterfly-please.blogspot.com/2012/10/postacie.html?m=1
    Założyłam nowego bloga i liczę na opinie kogoś utalentowanego <33 skomentujesz?
    Przepraszam za spam :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Akcje w windzie zawsze spoko xD jeszcze takie ;pp

    P.S. zapraszam na nowy rozdział z nowymi bohaterami :|) http://look-i-love-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ajjj już myślałam że dasz gorącą scenkę państwa malików haahahha <3



    http://viam-vitae.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też myślałam że będzie jakaś akcja w windzie, a tu co? Buuuuuu ;C
    Rozdział jest boski!!! Jak wszystkie <3
    Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda, że tak szybko naprawili tą windę :)
    cieszy mnie fakt, że między nimi się układa :D
    no i ten obraz płuc dla Malika :D dobry pomysł, ciekawo tylko czy mu pomoże ;>
    czekam na next! ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebisty<3<3
    czekan na Nexta:D ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnyy:D
    Kiedy będzie następny??
    Będę czekać :D;**<3

    OdpowiedzUsuń
  8. zapraszam na nowe opowiadanie http://we-found-lovex.blogspot.com/ właśnie pojawił się prolog : ) zostaw komentarz co o nim myślisz a wrócę do Twojego bloga i odpłacę się tym samym. mimo spamu, obiecuję <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepraszam za spam. Zapraszam cię na urodzinowy i jak zawsze słodki rozdział z udziałem kochanej pary Kimberly i Lousia pisany oczami Kim! Mam nadzieję, że zostawisz po sobie ślad bo idzie to kiepściutko ostatnimi czasy.
    http://nie-pytaj-o-sens.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń