niedziela, 7 października 2012

17. Jak tu wybaczać?

    Ranek. Kac. Właściwie bardziej bolało mnie serce od głowy... Czemu on ją całował? Wielka gwiazda... Bad boy, kur.wa... Znowu nie mam co ze sobą zrobić. U Chris nie zamieszkam. Wiem, że bym mogła, ale głupio mi codziennie jeść śniadanko z jej rodzicami...
-Hej kochanie. Idziemy coś zjeść?-wyrwała mnie z zamyśleń moja BF.
Kiwnęłam głową i spojrzałam na telefon. 17 nieodebranych od Zayna. Zlekceważyłam to i poszłyśmy do kuchni. Zadzwonił Loui.
-Hej, hej. To gdzie cię poniósł ten melanż?-pytał rozbawiony.
-Um... Wstałeś dopiero? Gadałeś z Zayem?
-Ej, co jest?
I się rozbeczałam...
-Nie, nic... Pomożesz mi znaleźć jakąś kawalerkę w Londynie?
-Co ten idiota znowu odwalił?! Zaraz już sobie z nim pogadam...
Rozłączył się, a ja wzięłam łyka kawy.
-Co masz zamiar z tym zrobić? Wybaczysz mu?
-Nie wiem. Mam już tego dość...
Spojrzałam w okno. Stał tam. Bezczelny. Ani myślę z nim gadać.
Christina poszła otworzyć.
-Co chciałeś?-spytała grzecznie.
-Chyba nie myślisz, że chciałem się całować z Dianą? Jak to z boku wyglądało?-doradzał się jej.
-No Malik... Kombinuj, bo na sucho, to ci to nie ujdzie...
Odszedł. Ciekawe co wymyśli...
    Spędziłam już 30 minut z słuchawkami w uszach, siedząc na parapecie, obserwując... Jakaś dziewczyna wybiegła z domu, za nią jej ojciec. W samochodzie czekał chłopak. Kłócili się, aż w końcu ona odjechała. Mnie nigdy ojciec nie zabraniał spotykania się z chłopakami. Bo nigdy go nic nie obchodziłam... Zamknęłam oczy wsłuchując się w piosenkę Payphone... Prawie spadłam na podłogę, przez nagły, głośny huk. Przed oknem stał mulat i puszczał sobie fajerwerki.
-Alice! Kocham cię!-darł się w niebo głosy, a ja miałam ochotę go zabić.
Na szczęście rodziców Chris nie było... To nawet trochę słodkie... Ale i tak jestem zła! Co robić?!
-Przepraszam!-krzyczał dalej, a wszyscy sąsiedzi byli już przed domami.
Chris wyszła do niego, szepnęła coś i wróciła. On rzucił się na kolana, ciągle puszczając te petardy.
-Dużo tego ma?-pytałam, zastanawiając się jak zareagować.
-No troszkę... Odpuść rzesz!
-Nie ma tak łatwo! Mam tylko nadzieje, że nikt nie zadzwoni na policję.-zaśmiałam się w duchu. Niech się męczy!
Odszedł gdzieś, a ja się zajęłam pomaganiem Christinie w cieście marchewkowo-czekoladowym. Kiedy wsadziłyśmy je do piekarnika, ktoś zadzwonił do drzwi. Ona poszła otworzyć. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu i przerzucił przez ramię.
-Puszczaj mnie!-krzyczałam, robiąc jego tyłkowi masaż pięściami.
-Ej! Nie bij mnie!
-Miłej zabawy!-życzyła nam zdrajczyni i zamknęła za nami drzwi.
Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
-Pogarszasz swoją sytuację... Wiesz, że mogę zgłosić to na policję?!
Gwałtownie zatrzymał się na poboczu.
-Kocham cię. I przepraszam. Przecież znasz Dianę i wiesz, że zrobiła to specjalnie! Zrobiłem ci nawet pokaz fajerwerków!
-Też cię kocham. Byłam na tyle pijana, że sama byłabym zdolna, do przelizania się z nią!
    Jechaliśmy i jechaliśmy i dojechaliśmy. Miałam zasłonięte oczy, więc kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Kiedy nareszcie mogłam je odsłonić zorientowałam się, że jesteśmy na plaży. Było już ciemno, były gwiazdy i Malik zapalił świeczki... Awww.
-Nie, nie wyjmę teraz jakiś tac z jedzeniem. Nie miałem czasu...
-Uhh. To trzeba było znaleźć czas! Teraz, musisz sobie zasłużyć czymś innym, na wybaczenie!-zakomunikowałam i zaczęłam go całować.
Nie doszło do niczego więcej. I dobrze. Jeszcze nie chcę. Po bardzo miłym wieczorze, wróciliśmy do domu.
    Od rana słyszałam jakieś krzyki. Zayna już nie było w łóżku. Usiadłam i wsłuchałam się w kłótnie.
-Co się dzieje?-włączył się w rozmowę Nialler.
-Przyjechał.-odburknął Lou.-Mówiłem, że w końcu przyjedzie.
-Ale wraca?-pytał zaciekawiony blondynek.
-Nie wiadomo.-odpowiedział tym razem Zay.-Trzeba jej powiedzieć...
-To chyba jasne, że on chcę się z nią spotkać... Muszą gdzieś pogadać.-stwierdził Loui.
-Tylko czy ona będzie chciała...
Wreszcie wkroczyłam do akcji, wychodząc z pokoju.
-Tak, słyszałam waszą rozmowę. Matt?
Pokiwali głowami.
-Styles! Rób jakieś dobre śniadanie, muszę mieć dużo siły!-wydarłam się na cały dom.
Chyba się trochę zdziwili, że tak zareagowałam, ale co miałam zrobić? Płakać? Wewnątrz płakałam. Wcale nie jestem silna, tylko taką udaję. Fajnie jest tak czasem poudawać...
    Dzwoni telefon. Odbieram.
-Halo?-głos drżał mi jak nigdy.
-Cześć, Lena. Przyjechałem na chwilę do Londynu. Możemy się spotkać?
-MilkShake City?
-Jasne. O 14.
Koniec rozmowy. Teraz się denerwowałam, a co będzie w MSC?
    Ubrałam się w najlepsze ciuchy, zrobiłam super fryzurę i makijaż. Niech wie co stracił!
-Po co tak się stroisz?-kolor skóry mulata, zrobił się teraz czerwony. Para mu z uszu poszła... Zaśmiałam się, co jeszcze bardziej wyprowadziło go z równowagi.
-Bo wychodzę, a w MilkShake City jest nowy kelner. Podobno niezła dupa...
-Ugh, gadajmy normalnie!
-Zadzwoń do Chris, była tam wczoraj i go wylukała. Mamy trochę inny gust, ale mi może też się spodoba...-jak ja kocham go tak wkurzać!-Odprowadzisz mnie, kochanie?
Pokiwał głową i opuścił łazienkę. Za to przypałętał się Tommo.
-Bądź ze mnie dumna-zerwałem z nią!-chwalił się.
-Dzień za późno...
-Wiem.
-Gdyby nie ta akcja, zerwałbyś z nią?
Patrzyłam mu głęboko w oczy, w lustrzanym odbiciu. Nie odpowiedział. Więc co w nich było? Chyba poczuł się żałośnie. Może w normalnych okolicznościach, to byłoby żałosne, ale w jego sytuacji nie... Ten cały nacisk ze strony mediów, fanów... Pewnie ciężko sobie z tym poradzić...
-Kochałeś ją w ogóle?
-Ty nic nie wiesz. Ty nic o nas nie wiesz, Alice...
    Nadeszła godzina śmierci-14. Razem z bad boyem zrobiliśmy sobie spacer. Przytuliłam go mocno.
-Dasz radę. Jakby co dzwoń, pokręcę się po mieście...-uspokoił mnie, a ja z trudem go puściłam.
Weszłam do środka. Siedział już tam i machnął mi ręką... Zajęłam miejsce.
-Shake One Direction?-zapytał z uśmiechem.
-Dzisiaj nie. Wybierz mi coś innego...-co ja gadam?! Chciałam się napić shake 1D, ale coś mnie powstrzymywało...
Zamówił.
-Moje rzeczy są w mieszkaniu?
Ups... Jego rzeczy...
-Nie...
-To gdzie?-zdziwił się szczerze.
-Nie wiem. Pozbyłam się ich skutecznie.-nabrałam jakoś pewności siebie, oczekując na jego zdenerwowanie.
-Ah, okej. Jesteś z Zaynem?
Chyba nas widział. Nie można przytulać przyjaciela?
-Tak...-po tym słowie nastała niezręczna cisza.-Na ile przyjechałeś?
-Niecałe 2 tygodnie... Wybaczysz mi kiedyś?
-Nie wiem. Po co ci moje wybaczenie?
Zamilkł.
-Nie kochasz mnie już, prawda?
-Co to za pytanie?-moje oczy były wielkości spodków.
-Normalne.
-Ta rozmowa nie ma sensu. Cześć.
Pożegnałam się i wybiegłam. Lał deszcz. Nie kochałam go już, co nie?
___________________________________________________

Może będę nie skromna, ale ten rozdział to mi się podoba ;p LANIELLE. Nie ma. Nie ma Lanielle. Co sądzicie? Ja czekałam na ślub i dzieci, więc jestem w szczerym szoku. Już prędzej się spodziewałam, że serio będzie ten koniec świata... o.O
Posiadacie coś takiego jak tumblr? Jeśli tak, podajcie ;)

10 komentarzy:

  1. wiem, że nie ma LANIELLE i do tej sposób gromi się w mnie szok. Rozdział super jak zawsze.
    + Zapraszam do mnie na nowy rozdział po długiej przerwie. Zachęcam do wyrażenia swojej szczerej opinii, skomentowania, kliknięcia "tak" w ankiecie oraz zadawania pytań do bohaterek jak i do mnie :). Z góry przepraszam za spam.
    http://nie-pytaj-o-sens.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowity, zresztą tak jak każdy rozdział który napisałaś ;)
    Co do Lanielle to dalej nie mogę uwierzyć, że oni nie są razem, myślałam, że się pobiorą i wogóle, a tu nagle zerwanie ;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Akcja z fajerwerkami była świetna ;D
    Dobrze że Lenka wybaczyła Zayn'owi ;)
    Po kiego grzyba Matt znowu się pojawił? Nikt go tu nie chce! Mam nadzieję że Lena nic już do niego nie czuje...
    Ogółem boski!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też się nastawiłam, że LANIELLE będzie już zawsze. A tu takie zaskoczenie. ; ( Strasznie mi się szkoda Danielle zrobiło, z resztą Liam`a też. Przecież Oni się kochają !! kurdęę no .

    A co do rozdziału, to jestem w szoku . Myślałam, że Alice będzie się dłużej gniewać na Zayn`a xD
    I jeszcze Matt -,- xD

    - Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam, czekam i nie ma ;( Gdzie się podziałaś ?
      Aż z tego wszystkiego sama rozdział napisałam xD to jego efekt: http://look-i-love-you.blogspot.com/

      Usuń
  5. Laniell, kto by się spodziewał, że tak będzie.
    Co do rozdziału to cieszę się, że Lena jednak mu wybaczyła. No nic zostało mi czekać na kolejny rozdział.

    i-believe-in-yeasterday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. rozdział jest cudowny!
    i przepraszający Malik też! *___*
    no i po co wrócił Matt? no ja się pytam, po co? przecież nikt tu go nie zapraszał :D
    mam nadzieję, że Alice nic nie czuję do niego :)
    czekam na next! :D

    wpadnij też do mnie:)
    http://dream-of-another-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. cudowny rozdział *.*
    tylko po co ten Matt -.-
    czekam na kolejny w takim razie :)
    no i po za tym, zapraszam też do siebie :) http://i-will-be-ur-man.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. suuuuuuuuuper <3
    czekam na kolejny :)
    dodaję do "obserwowanych" i myślę, że wpadniesz do mnie :)

    ilovecarrotsandboys.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń