piątek, 31 sierpnia 2012

11. Trudne decyzję...

    Wieczorem wszyscy siedzieli w pokojach, a ja postanowiłam pójść do sauny. Spotkałam tam Malika.
-Witaj. Co tu robisz?-zapytałam śmiesznie akcentując.
-Saunuję się, a ty?
-A ja mam zamiar się saunować...-powiedziałam, po czym zastała niezręczna cisza.
Przerwał ją śmiech Zayna...
-Z czego rżysz, ancymonie?-zapytałam w końcu.
-Nie powiem ci.
Zeszłam z górnej ławki, a on posadził mnie u siebie na kolanach.
-Jeszcze tylko tydzień mojej młodości... Mam nadzieję, że będziecie na osiemnastce...?-odezwałam się po kolejnej ciszy.
-Jasne...
Wtedy nagle zaczęliśmy się całować. Jak ja kocham jego usta... Zaczął jeździć rękami po moich plecach, a ja usiadłam na nic okrakiem.
-Wiesz, fajnie się tak z tobą siedzi, ale ja już pójdę... Dobranoc.-pożegnałam się buziakiem w policzek.
Sama się zastanawiam od czego nagle zrobiło mi się tak bardzo gorąco... Co właściwie jest pomiędzy mną a Bad Boyem? Powiedział, że czuje do mnie coś więcej i nie chce się ze mną przyjaźnić... Jeszcze nie powiedział "Kocham cię"... A czy ja go kocham? Dopiero co byłam z Mattem... Muszę to przemyśleć i jutro z nim pogadać.
    Rano byłam wykończona, bo przez te przemyślenia, mało spałam. To nasz przed ostatni dzień tutaj i już jutro po południu wyjeżdżamy. Ale chłopcy obiecali, że jeszcze gdzieś pojedziemy pod koniec sierpnia.
-Lena! Lena!-usłyszałam głos Harolda.
-Co się drzesz?!
-No śpisz na słońcu i ja się wystraszyłem, że się spalisz...-powiedział tak bezbronnie i słodko.
W odpowiedzi tylko go przytuliłam, a on się zaśmiał. Już zrobiło się tak miło i przyjemnie, a tu nagle Diana...
-Louis zrób coś z tymi dzieciakami. Słyszysz jak one krzyczą?-zaczęła znów zrzędzić.
Loui tylko westchnął i spojrzał w kierunku dwóch dziewczynek. Właśnie zaczęły śpiewać WMYB!
-Lubicie tą piosenkę?-podeszłam do nich i zapytałam.
-Jasne, nasza ulubiona.
-Moja też. A tam siedzą ci chłopcy, którzy ją śpiewają...-wskazałam ręką na kryjących się 1D.
Przeraźliwy pisk i już ich przy mnie nie było.
-Mamy wakacje idiotko!-wydzierała się na mnie dziewczyna Tomlinsona.
-Morda plastiku. Ty w ogóle jesteś Directionerką?-krzyczała do niej Christina.
-Ej spokój!-próbował załagodzić Daddy.
-Liam, ogarnij się, jak mamy być spokojne, kiedy musimy przebywać z taką debilką?!-próbowałam mu przetłumaczyć.
    Niedługo po tym wróciliśmy do hotelu. Chris siedziała w łazience, a ja już umyta i pół naga, kremowałam się. Nagle ktoś zapukał. Wydarłam się "proszę!" i zobaczyłam Niallera.
-Mam nadzieje, że nie przeszkadzam. Gdzie...
-Moja współlokatorka się prysznicuje...-przerwałam mu.
-Możesz jej przekazać, że chciałbym z nią pójść na spacer? Będę czekał na plaży, zaraz obok zejścia o 19.
-Jasne, tylko ty przekaż Malikowi, że też się chcę z nim przejść. O tej samej godzinie, niech po mnie przyjdzie. A tak w ogóle to mam nadzieje, że nareszcie coś sobie wyjaśnicie...-uśmiechnęłam się znacząco i zamknęłam za nim drzwi.
Kiedy przekazywałam informację mojej BF, była nieco zdziwiona i poddenerwowana...
*Niall*
    Byłem na maksa zestresowany. Zastanawiałem się jak Christina to wszystko odbierze. Może da się jakoś jeszcze odwołać to spotkanie? Nie! Alice ma rację, trzeba to wszystko wyjaśnić! O, nie! Ona już tutaj idzie!
-Hej...-powiedziała nieśmiało, swoim słodkim głosem.
-Cześć...
-Co chciałeś?
-Może... Przejdźmy się kawałek?-zaproponowałem, widząc wokół grupki ludzi.
Tak też zrobiliśmy. Idąc tak jakiś czas bez słowa, w końcu przystanąłem i usiadłem na brzegu skałki. Ona stanęła naprzeciwko. Mocno ścisnąłem gitarę w ręku i po chwili zacząłem grać...
-your face, your style, your kiss, your smile
all the puzzle pieces i've been missing-nie potrafiłem ocenić co było w jej oczach. Teraz ja też wstałem...-no man alive could walk on by
won't even try it
'cause there's no resisting you-ostatnie słowo wyciągnąłem i byłem gotowy grać dalej, ale wtedy poczułem jej usta na swoich. Rzuciłem gdzieś gitarę i też zacząłem ją namiętnie całować.
-Mam grać dalej?-spytałem po pocałunku.
-Graj...
Szliśmy brzegiem plaży, skupiając się na piosence. Było... pięknie. Kiedy skończyłem grać, znów nasze wargi się spotkały, a potem objąłem ją i szliśmy razem na koniec świata...
*Zayn*
    O umówionej godzinie, szczęśliwy ze wspólnego spaceru, pukałem do drzwi dziewczyn. Żadnego odzewu. Postanowiłem wejść. Zobaczyłem śpiącą Lenke. Położyłem się obok niej. Jaka ona śliczna... Mimo, że ponoć mógłbym mieć każdą, chcę tylko tą...
-Zayn? Co ty tu robisz?-jej głos wyrwał mnie z zamyśleń.
-Ja... No byliśmy umówieni i ja... wszedłem...-nieudolnie próbowałem się wytłumaczyć.
-A no tak! Przepraszam, mało spałam w nocy. Chodźmy.
-Czekaj!-przyciągnąłem ją do siebie za rękę i pocałowałem, na co ona uśmiechnęła się nieśmiało.
Bez słowa doszliśmy na plaże i szliśmy brzegiem morza. Podobało mi się, szczególnie dlatego, że nie było tam żywej duszy.
-Musimy pogadać Zayn...-jej ton mnie trochę zaniepokoił.-Ja... wiem, że postąpiłam w stosunku do ciebie bardzo nie fair. Całując cię ciągle i... i w ogóle. Kobiety w mojej rodzinie mają wyjątkowego pecha do facetów; mój dziadek, zostawił moją babcię, mój tata moją mamę. Ja się tym nie przejmowałam, dopóki Matt nie zostawił mnie... I wiesz jak ja się wystraszyłam, jak myślałam, że będę w ciąży?! Ja teraz się boję. Nie jestem jeszcze gotowa na związek. Nie mam pojęcia kiedy będę. Przepraszam cię. Moim marzeniem, od mniej więcej półtora roku, jest spotkać was, pocałować, być z wami! No i jak mnie pocałowałeś wystraszyłam się, ale jednocześnie byłam szczęśliwa, bo jesteś Malikiem, moim mężem... I będzie lepiej jak po powrocie, zamieszkam gdzie indziej... Przepraszam.-skończyła i pobiegła w przeciwną stronę.
Kiedy odeszła, zrozumiałem, że to nie jest żaden żart. Moje serce rozpadło się na tysiące kawałeczków... Po chwili zorientowałem się, że głupio wyglądam z otwartymi ustami i nieruchomo wpatrując się w morze, ale jakoś nie miałem siły się ruszyć. Usiadłem na piasku i chciało mi się płakać...
*Alice*
    Czułam się okropnie. Jak jakaś zimna suka. Wciąż miałam przed oczami jego minę, kiedy mu to wszystko powiedziałam. Jak się teraz przy nim zachowywać? Nie da się tak jak wcześniej. Mam chociaż nadzieje, że pomiędzy Niallem, a Chris coś się wyjaśniło.
    Wieczorem, miała być nasza ostatnia impreza. Pomyślałam, że może tam zapomnę o tym wszystkim. Usiedliśmy przy stoliku i chłopcy przynieśli drinki dla wszystkich. Kiedy wypiłam swojego poszłam tańczyć z jakimś przystojnym brunetem, po chwili Horan odbił.
-Wyjaśniło się?-zapytałam z uśmiechem.
-Wyjaśniło...-odpowiedział z ulgą.
-No to zmykaj lepiej tańczyć ze swoją dziewczyną. Po raz ostatni na Krecie!
Usiadłam przy barze, a Tommo się dosiadł.
-Nie wiem już co robić...-jęknął.
-Z...?
-Dianą! Już mnie denerwuje, ale kiedy z nią zerwę, boję się, że ją skrzywdzę. I do tego, jestem osobą publiczną... Zaraz zaczną się ploty, że ja ją zdradziłem, czy ona mnie...
-Ja skończyłam z Zaynem...-oznajmiłam wypijając cały kieliszek wódki.-Skrzywdziłam go i wiem, że jestem dziwką. Czuję się źle, ale przynajmniej uczciwie. W stosunku do mnie i do niego. Chodź tańczyć!
Tańcząc z nim spojrzałam na wściekłą twarz Diany... Czy ja naprawdę jestem taka okropna? Dzisiaj znów mogę zaszaleć, bo nie jestem z Malikiem... Tak też mam zamiar zrobić!
_________________________________________________________

To mam nadzieje, że się podoba. Tzn. wiem, że pewnie pomiędzy Alice i Zaynem się nie podoba, ale coś się tu musi dziać. Sorry, że tak długo nie dodawałam, ale wczorajszy tc chłopców mnie kompletnie rozwalił. Ustawiłam sobie jak Nialler mówi o Polsce na dźwięk SMS-a! Hahaha. To już jutro! Life While We're Young! Ale szkoła też się zbliża...

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

10. Zayn! Jesteś Zaynem!

    Od jakiegoś czasu siedzieliśmy na piasku ciągle się całując.
-Mam wrażenie, że chcesz mnie pożreć.-powiedział Zayn między pocałunkami.
Chciałam go pożreć. Żeby temu zapobiec wsiadłam na konia.
-Jedziesz ze mną?-zapytałam.
-Dlaczego przestałaś mnie całować?
-Wystraszyłam się, że na prawdę cię zjem. Cokolwiek to znaczy...
-Możesz mnie zjeść. Cokolwiek to znaczy...
Zaczęło się robić niebezpiecznie, więc ruszyłam w stronę cywilizacji. Po chwili jazdy zobaczyłam, że Malik cieszy japę.
-Co cię tak bawi?-zirytowałam się trochę.
-Nic...
-No mów!
-Przypomniało mi się co gadałaś w nocy... "Chris, Harry ma jaja, rozumiesz?".
-To żart?
-Nie, naprawdę tak mówiłaś! Albo jeszcze "If I’m louder, would you hear me? Kur.wa znowu się pomyliłam!" (jakby co zamiast hear jest see ;p)
-Nie wiedziałam, że przez sen śpiewam More than this...
Oddaliśmy już konie i ruszyliśmy do hotelu.
-Pocałuj mnie!-zażądał.
-Zayn, jesteśmy na ulicy, a ty jesteś Zaynem!
-To chodź do pokoju, chłopcy teraz powinni być w bufecie.
Ledwo przekroczyliśmy próg i już się całowaliśmy.
-To może my wyjdziemy, nie będziemy przeszkadzać...-usłyszałam głos Harolda i zamarłam.
-Może lepiej ja wyjdę. Dobranoc chłopcy...-pożegnałam się i pobiegłam do mojego pokoju.
*Zayn*
-Sorry, że przeszkodziliśmy...-odezwał się Niall, kiedy skończył mu się napad śmiechu.
-Jakby tak bardzo się chcieli bzykać to by nas wyrzucili...-stwierdził Loczek.
-Chciałem ją tylko pocałować...-broniłem się.
-Przecież widzieliśmy jacy byliście napaleni...-ciągnął Hazz.
    Nie mogłem się doczekać kiedy zejdziemy na śniadanie i zobaczę Lenę.
-Żałujcie, że nie byliście wieczorem w naszym pokoju...-zaczął blondyn, a Alice zasłoniła mu usta ręką.
-Czemu?-pytał Li.
-No nagle weszli Zayn i...-Stylesowi też nie wyszło, bo też mu to uniemożliwiła.
-Skoro Lena nie chcę żebyście mówili to pewnie ona była z Malikiem. I co robili?-dochodził Loui.
-Zgadujmy.-zaproponował Li.-Grozili wam łyżkami!
-Jedli banany!-wypalił Tomlinson.
-Całowali się.-powiedziała Danielle, na co chłopcy pomachali głowami na tak.
-Nawet nie wyobrażacie sobie jacy byli napaleni!-ekscytował się Harry i wtedy na jego twarzy wylądowało ciasto z kremem. Taki mały prezent od Leny.
-To idziemy dzisiaj na imprezę?-zmieniła temat Alice.
-Jasne, tylko nie wyrywaj dzisiaj tak, bo Zayn potrafi być bardzo zazdrosny...-powiedział Tommo.
*Alice*
    Miałam już trochę dość tej sytuacji. Cóż, gorzej będzie, kiedy fanki się dowiedzą... Byłam już prawie gotowa do klubu, jeszcze tylko drobne poprawki... Wtedy przyszedł SMS. Poprosiłam Christinę żeby przeczytała.
-Od Zayna "Mam ochotę cię pocałować..."-przeczytała, śmiesznie akcentując.
-Ja ciągle mam go ochotę pocałować! Napisz mu, że...
-Wysłałam już. Że ciągle masz ochotę.
-Och, Chris!-jęknęłam i znów usłyszałam dźwięk oznaczający SMS.-Co odpisał?
-Niee, to od Nialla. Pisze, żebyś przyszła na chwilę do ich pokoju.
Ruszyłam więc i kiedy tylko weszłam poczułam miękkie usta Mulata.
-Zawsze masz to co chcesz?-zapytałam rozbawiona.
-No to ostatni raz dzisiaj, bo tam już cię nie pocałuje...-powiedział smutnym głosem.-Wprowadź się do nas!
-Co?
-No jak już wrócimy zamieszkaj z nami!
-Zastanowię się. Pa.
Zabawa w klubie była doskonała. Dzisiaj piłam tylko colę. W innym wypadku mogłabym się zacząć lizać z kimś innym, albo właśnie z Zaynem na oczach wszystkich. Za to reszta sobie nie szczędziła. Postanowiłam pójść do toalety, poprawić makijaż i stanęłam wryta. Moja BF i Nialler całowali się! Martwiłam się tylko o to, że ktoś ich zobaczy. Kiedy mnie spostrzegli odkleili się.
-Jak dla mnie możecie się spoko lizać. Tylko wiesz Niall, ty jesteś Niall.-powiadomiłam ich.
-Ja jestem Niall. Jasne. Spoko. Zapamiętam.-dowodem na jego upojenie było to, że nie mówił tego sarkastycznie.
    Pierwszy raz po imprezie nie bolała mnie głowa! Ouu yea! Zorientowałam się, że moja przyjaciółka już siedzi w łazience.
-Chriiiiis!-wydarłam się.-A ty pamiętasz co wczoraj robiłaś?
-Niestety pamiętam...
-Niestety? Dziewczyno, wyrwałaś Horana!
-Gdybyśmy byli trzeźwi było by fajniej. O, ile w ogóle wtedy by było.
-Nie marudź. 
Na śniadaniu Blondyn nic nie mówił i ogólnie był taki nieobecny.
-Co dzisiaj robimy?-pytała Dan.
-Może najpierw pójdziemy na basen, potem coś zjemy, a wieczorem do miasta...?-zaproponował Liam.
-Albo możemy... Najpierw pójdziemy na basen, potem coś zjemy, a wieczorem do miasta!-wypalił Loui.
-Świetny pomysł, Lou!-pochwalił go Harry.
Wtedy wysłałam SMS-a do Malika. "Śniłeś mi się dzisiaj... ^^". Po chwili dostałam odpowiedź. "Tak? A co robiłem?". "Byłeś nago...". "Hmm... Miło.". "No dla mnie bardzo miło... Hahah ♥". Oboje zaczęliśmy się śmiać, a reszta dziwnie na nas gapić.
-Dobra, już pominęliśmy fakt, że uśmiechaliście do swoich kroczy, ale to było dziwne...-odezwała się Diana.
-A ja muszę powiedzieć, że pierwszy raz się z nią zgadzam.-dodał Hazz.
-To Lenka mnie rozśmiesza!-bronił się Malik.
Wow. Może to dziwne, ale nikt jeszcze nie powiedział do/o mnie Lenka. Co najwyżej Lena. Fajnie.
    Po śniadaniu zastosowaliśmy się do planu Louisa. Yyy, znaczy Liama. Wyciągnęłam Zayna do basenu.
-Pocałuj mnie.-szepnął.
-Złap mnie!-krzyknęłam po czym zaczęłam płynąć.
-Ej, to nie fair! Ja nie umiem pływać.
Mimo tego po chwili mnie dogonił.
-Coś mi się należy...-domagał się.
-To był żart. Po za tym dawałam ci fory i w ogóle moje życie też nie jest takie kolorowe, bo mam za dużo w biodrach!
-Jesteś okropna!
_______________________________________________________

Całuuuśniee! To mam nadzieję, że się podoba ;) Uch, ludzie, ostatni tydzień. Mam zamiar zrobić coś co mi zapadnie w pamięci, przynajmniej do następnych wakacji. Macie jakieś pomysły? Z góry dzięki ;)

czwartek, 23 sierpnia 2012

9. Pomarańczowa pocztaa!

    Tej nocy bawiliśmy się delikatniej... Właściwie to po 23 zostałam już tylko ja. Nie chciałam pić, tylko potańczyć. Cris powiedziała, że w takim razie będę spała na wycieraczce, bo nie będzie chciało jej się wstawać. Mimo, że to mnie nie zniechęciło, to wróciłam godzinę po nich. Pukałam, pukałam i pukałam... To chyba nie był żart. Jak ona uśnie to już nic jej nie dobudzi... Ochroniarz cały czas pilnował pokoi chłopców... Nie mogłam nawet podejść i zapukać.
-A pani czego tu szuka?-zapytał w końcu.
-Chciałam tam wejść.
-A w jakim celu?
-To już nie pana sprawa. Może mnie pan przepuścić?
Facet wszedł do pokoju i zapytał czy na kogoś czekają. Wtedy przeszłam mu pod nogami, a on zaczął mnie gonić.
-Dobra, Andy, możesz iść spać. Ona akurat nie zagraża naszemu życiu.-uspokoił go Niall.
Ja tylko pokazałam mu język.
-Pamiętacie jak Christina mówiła o tej wycieraczce? Nie żartowała...
-Mamy dwa podwójne łóżka, a dzisiaj kolej Zayna na spanie osobno, więc śpisz z nim...-powiadomił mnie Hazz.
-Żałujesz Harry, nie?-żartował Nialler.
-Zawsze mam ciebie, Niall...
-Ale na pewno nie będę przeszkadzać?-zapytałam jeszcze.
-Nie, spoko.-zapewnił Zayn, a ja od razu położyłam się i usnęłam.
    Obudziłam się jakoś o 5 nad ranem...
-Wyspałaś się już?-stał nade mną uśmiechnięty Malik.
-A dlaczego miałabym być wyspana o 5?
-Może dlatego, że mam niespodziankę...-powiedział zachęcająco.
-No to akurat świetny argument. Idziemy.
*Zayn*
Przed hotelem stał quad, którego wypożyczyłem.
-Poranna przejażdżka?-spytała ze zdziwieniem.
-Zachód słońca oglądałaś pewnie tysiące razy, ale wschód...
-No wschód niekoniecznie często... A gdzie jedziemy?
-Zobaczysz...
Podróż była zajebista, tym bardziej, że Alice się we mnie wtulała, żeby nie spaść i jechaliśmy brzegiem morza. Po niedługim czasie dojechaliśmy do celu...
-Jej, jak tu pięknie...-wykrztusiła zdumiona.-Jak znalazłeś to miejsce?
-Lepiej, żeby to pozostało tajemnicą.-uśmiechnąłem się tajemniczo.-I co? Chrapię w nocy?
-Nie... No dobra, troszeczkę, ale ja zgrzytam zębami, a to podobno bardziej wkurzające...
-Ja nic nie słyszałem... A wygodny jestem?
-Co?-zdziwiła się Lena.
-No bo cały czas się do mnie przytulałaś i w ogóle...-zaśmiałem się, a ona jakby zamarła.-Spokojnie, nic się takiego nie stało...-pocieszałem ją, ale było widać, że czuje się nieswojo.
-Ok, zapominamy o tym! Tak w ogóle nie pomyślałeś o jednym cwaniaczku... Niby idealnie, ale...
Wtedy wyciągnąłem z bagażnika quada, kawę.
-Wyjdź za mnie!-powiedziała pod wrażeniem tego wszystkiego.
Kiedy już napiliśmy się tej kawy, to zaczęła sobie chodzić po skałkach, które tam były...
-Wiesz co chciałem ci coś powiedzieć...-zacząłem nieśmiało.-Nie wiem czy to źle czy dobrze, ale...
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
-...zaczynam coś do ciebie czuć. Właściwie to...-wtedy obróciłem się i zczaiłem, że wpadła do wody.
Bez sekundy zastanowienia skoczyłem za nią. Nie wiedziałem co mam robić, bo nie umiem pływać. Zanim zdążyłem się tam utopić, wypłynęła na powierzchnie. Wspiąłem się na ląd, następnie również jej pomogłem.
-Nic ci nie jest? Mogłaś uderzyć o te skały!-przejąłem się.
-Tylko się zadrapałam.-pokazała na zakrwawioną nogę.-Nie musiałeś za mną skakać. To znaczy, gdybyś umiał pływać...
-Byłem gotowy nauczyć się pływać, ale dałaś radę sama...
-No i widzisz? Tylko jesteś mokry...
Pocałowałem ją. Tak po prostu, ale już nie mogłem się powstrzymać. Chciałbym, żeby ta chwila trwała wiecznie...
*Alice*
O Boże! Właśnie pocałowałam Malika! Znaczy on mnie pocałował, ale nie protestowałam... Złapałam się za usta i pobiegłam przed siebie. Za chwilę był koło mnie na quadzie i krzyczał coś o mojej nodze. W tej chwili nic do mnie nie docierało. Za chwilę dotarłam do hotelu. Waliłam w drzwi naszego pokoju jak szalona. Nareszcie Cris mi otworzyła.
-Co? Wracasz z imprezy?-pytała zaspana, ale nieco rozbawiona.
Kiedy jednak pomagała mi zatamować krew, uśmiech zszedł z jej twarzy.
-To co się w końcu stało?
-Zayn zabrał mnie w takie piękne miejsce, topiliśmy się, a potem on mnie całował! Nie chcę zresztą o tym gadać. Przy najmniej na razie...
    Jakoś tak wyszło, że dziś nikt nie szedł na plaże, ani nie umawialiśmy się na nic. Kiedy było największe słońce postanowiłam się poopalać na balkonie, topless. Dlaczego on mnie pocałował? Zanim to się stało chciał mi coś powiedzieć... Ciekawe co i czy to ma związek z tym pocałunkiem... Nagle zobaczyłam koniec kija od szczotki na który jest nabita pomarańcza. Odebrałam szczotkę od chłopców i przeczytałam tajną wiadomość, napisaną na skórce mazakiem. "Cześć, co robisz?". Na szczęście zamieścili pisak razem z owocem i odpisałam.
"Hej. Opalam się. Topless. A co?".
"Serio?!".
"Niech zgadnę... Piszę z Hazzą?".
"I z Louim. To zaraz będziemy to sprawdzić. A co się w ogóle stało? Nikt nie chce nam nic powiedzieć ;(".
"No to ja też wam nie powiem... ;p".
"Dobra, to my już do ciebie idziemy.".
Pomyślałam, że żartują, niestety zaraz usłyszałam pukanie do drzwi.
-Hej. Co tam?-zapytała wesoło Christina.
-My na chwilkę do Alice.-usłyszałam grzeczny głos Harolda.
-Teraz jest zajęta. Opala się.
-No i my właśnie w tej sprawie!-zakomunikował jej Tomlinson.
-Yyy, okej, a skąd o tym wiecie?-dziwiła się.
-Nie słyszałaś nigdy o czymś takim jak pomarańczowa poczta?-powiedział Loczek równie zdziwionym głosem.
-Hej, chłopcy.-ukazałam się w ręczniku.-Spotkamy się jutro, ok? Dzisiaj nie mam ochoty na wyjścia...
Na szczęście grzecznie wyszli...
    Wieczorem wypożyczyłam konia i chciała na nim pojechać w tamto miejsce. Wschód tam widziałam, ale zachodu nie... Przyczepiłam pojazd do jakiejś skałki i usiadłam obok. Zamknęłam oczy. Teraz byłam tylko ja i to morze.
-Przepraszam...
Otworzyłam oczy. Zobaczyłam nad sobą Mulata i również jego konia.
-100% szczerości?-zaproponowałam, a on kiwnął głową na tak.-Co mi dzisiaj chciałeś powiedzieć?
-Że... Że nie chcę być twoim przyjacielem.
-Dlaczego?
-Bo nie traktuję cię jak przyjaciółkę. To rano to był impuls...-widziałam, że ciężko mu mówić.-Teraz ja. Dlaczego oddałaś ten pocałunek?
-No, bo... Zayn, zakumulowaliśmy się, ale ja nadal jestem Directioner... A to jest akurat marzenie każdej fanki. Każda sobie to kiedyś wyobrażała...-powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-A ty jak to sobie wyobrażałaś?
Podeszłam bliżej i pocałowałam go namiętnie.
-Mniej, więcej tak. Tylko w tych wyobrażeniach nie było nic o tym, że nie można przestać cię całować...-po tych słowach znów go pocałowałam.
____________________________________________

Jestem pojebanaaa! Caaały czas myślałam, że to nasz ostatni tydzień wakacji. Gadałam o tym przy wszystkich (nawet na tym blogu to napisałam) i nikt nie zwrócił mi uwagi! Dopiero moja siostra we wtorek mnie oświeciła. 13.30-jeszcze tylko pół godz.! 13.45-jaram się jak pochodnia! 13.59-OMG OMG OMG!  14.00-Live While We're Young. Też tak miałyście? haha. Prawie całe Trends tym zawalone ^^. Wgl jak rozdział? No macie tą Alice i Zayna, proszę bardzo! ;)
Follow me on twitter: @Mrrs_Cherry

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

8. Plażing!

    Z lotniska bez problemu dotarliśmy do naszego hotelu na... Krecie! Ou sialalala. Ja miałam pokój z Cris, Liam z Dan, Lou z Dianą, a Hazz, Niall i Zayn razem. Oczywiście dziewczyna Tomlinsona już musiała marudzić. Chcieliśmy iść na plaże, a ona została w pokoju, bo "ten przelot był bardzo męczący". Louis oczywiście musiał zostać z nią...
    Rozłożyliśmy się wszyscy na leżakach
-Alice, patrz jakie fajne dupy!-zaczęła ekscytować się moja BF.
-Zajmuje tego wyższego!-stwierdziłam po ocenie całej grupy.
Mimo, że to był żart chłopcy mieli dziwne miny, tym bardziej, że nawet nie ruszyłam się z miejsca. Niedługo po tym Malik ruszył się po jakieś drinki, a ja się w niego wpatrywałam. Bradford bad boy bez bluzki na żywo! Jeeeej!
-Co?-dziwił się Zayn.
-Co, co?-zapytałam.
-Czemu się tak patrzysz?
Ojć. Wpadka.
-Czekam aż podasz mi drinka...-wypaliłam bez zastanowienia.
-Ty się tak nie upijaj, bo wieczorem chcemy wypróbować hotelowy klub!-oznajmił mi Nialler.
Posiedzieliśmy tam jeszcze 2 godziny, a następnie poszliśmy się szykować na imprezę.
-Masz zamiar dzisiaj coś pić?-spytała mnie Christina.
-Coś tam mam zamiar...
Pierwszy drink, drugi, trzeci i od razu wszystko było dziecinnie proste. Tańczyłam z jakimś kolesiem, który gadał coś bez sensu i dwuznacznie. Chyba musiał się źle zachowywać, bo Loui wkroczył do akcji.
-Dobra, to usiądź sobie na chwilę tu i się nie ruszaj!-posadził mnie przy barze i gdzieś poszedł.
Po chwili wrócił z Zaynem.
-Tańcz z nią i jej nie zostawiaj samej. Aha i nic więcej ma nie pić!-zwrócił się do Mulata.
-Ale o co tu chodzi?-dziwił się.
-Ja też nie wiem, ale mnie suszy. Ostatni drink, okej?-próbowałam go przekonać.
-Jasne. 2 drinki dla nas!-złożył zamówienie.
-I co? Wyrwałeś coś?-ciekawiłam się.
-Nie bardzo...
-Jakbyś był bez koszulki, tak jak na plaży, poszło by łatwiej!-ups... Powiedziałam to na głos!
-Myślisz? Niee, nie zrobię tego...-zrezygnował brunet.
-No dawaj!-zaczęłam podciągać jego bluzkę do góry.-Będzie fajnie!
Dalej już łatwo poszło. Mianowicie Malik tańczył na stole... Dziewczyny, w tym ja, zaczęły piszczeć. Zaraz jednak zeskoczył ze stołu i się ubrał. Usiedliśmy z powrotem przy barze i zamówiliśmy po następnym drinku.
-I co?-pytał jak wyszło.
-No zajebiście było! Na prawdę! O, tam idzie bardzo fajny koleś! Idę z nim zatańczyć, przepraszam na chwilkę...-chwiejnym krokiem ruszyłam ku przystojnemu blondynowi.
    Auu! Rano obudziłam się z niezłym bólem głowy. Cris też sobie nie żałowała alkoholu... Napisałam do chłopaków; "O 13 na plaży, obok baru.". Zaczynałam sobie powoli przypominać co się wczoraj działo i nie za bardzo mi się to podobało...
-Hej, jak tam po imprezie!-powitał się z nami Harry.
-No, a jak ma być? Poznałam paru kolesi, ale tacy sobie...-odpowiedziałam byle co.
-Tak? A z jednym o mało się nie przespałaś, gdyby nie ja.-wtrącił się Louis.
-O, cholera!-przeraziłam się.
-A mnie namówiłaś do striptizu! Nigdy więcej imprez z tobą!-denerwował się Zayn.
-Teraz pamiętam! Swoją drogą nieźle ci poszło!-pochwaliłam go.
Znów chłopcy z gołymi klatami! Ah ten plażing!
-To, co Lena, efekt zwęglonego ciała?-pytała mnie moja przyjaciółka.
-Co? Co to znaczy?-ciekawili się chłopcy.
-No efekt zwęglonego ciała, heloł!-dziwiłam się, że nie rozumieją. -Czyli, że będziemy się opalać.-powiedziałam bardzo wyraźnie i powoli. -Może lepiej ktoś by nam pomógł posmarować plecy!
Nawet nie patrzyłam kto do mnie podszedł, ale bardzo fajnie smarował... Rzuciłam tylko, krótkie "dzięki" i kompletnie się wyłączyłam. Przynajmniej próbowałam...
"Louis przynieś mi coś do picia!", "Louis posmarujesz mi plecy? Ile ty nałożyłeś tego kremu?!", "Ten hotel jest jakiś dziwny... Taki biedny... Czemu wybrałeś taki hotel", "Czy ty mnie w ogóle słuchasz?", "Loui, kochasz mnie?"
-No kur.wa!-wymsknęło mi się.
Wszyscy byli we mnie wpatrzeni i kompletnie zszokowani.
-Yyy... Idzie ktoś się przejść po brzegu?-zapytałam niewinnie.
-A nie lepiej popływać?-spytał Li.
-Wiesz ile tam jest meduz człowieku? Nie wejdę tam...
-Oj, przestań, nie bój się! Ja idę.-przekonywał mnie Daddy.
-A ja idę z tobą na spacer.-oznajmił mi Loui, mimo niezadowolenia swojej dziewczyny.
Kiedy odeszliśmy już kawałek zaczęliśmy gadać.
-Z czego się śmiejesz?-ciekawiłam się.
-Ja się tylko uśmiecham.
-Dlaczego z nią jesteś?
-Kiedy się poznaliśmy była inna... Teraz też czasami taka jest. Nie gadajmy o tym...
Wtedy nieoczekiwanie wziął mnie na ręce.
-Podobno chciałaś się ochłodzić...
-Puszczaj mnie! Nie chcę tam wchodzić! Zabiję cię, Tomlinson!
-Co mówisz? Chcesz tam wejść?-mówiąc to woda sięgała mu prawie do kolan.
-Aaaa, ratunku! W tej chwili odstaw mnie na brzeg!-darłam się ile sił w płucach.
-Alice, spokojnie. Uspokój się. Oddychaj.
-Co zamierzasz zrobić?-zapytałam spokojniej.
-To!-w tym momencie wrzucił mnie do wody...
Kiedy tylko się wynurzyłam, podpłynęłam do niego i pociągnęłam za nogawki kąpielówek w dół...
-Oszalałaś?-chyba się wkurzył...
Musiałam zacząć za nim uciekać, a że nie uszliśmy daleko reszta widziała co wyprawiamy. Już sobie wyobrażam minę Diany...
-Dobra ludzie, kto idzie ze mną popływać na bananie?-krzyknęłam entuzjastycznie kiedy się do nich zbliżyliśmy.
Poszłam z Liamem, Hazzą i Dan. Nigdy jeszcze na tym nie byłam i trochę się bałam, ale było zajebiście!
    Niedługo potem wróciliśmy do pokoi. Cris brała prysznic, a ja się akurat kremowałam, kiedy ktoś zapukał. Zayn. Mimo, że byłam ubrana tylko w to - http://stylistki.pl/dol-169594/, nie speszyłam się na jego widok, za to on chyba tak...
-Hej. Przyszedłem, żeby się jakoś umówić... Nie przeszkadzam?-powiedział niepewnie.
-Cześć. To świetnie, że jesteś. Posmarujesz mi plecy?-poprosiłam go.
-Jasne. To co robimy?-pytał zaczynając nieśmiało.
-My z Christiną idziemy niedługo do sklepu, na miasto, a potem klub?
-Ok. To zdzwonimy się.
-Tylko bez striptizu, pa.
    Wyszykowane wyszłyśmy na miasto. Przymierzałyśmy ciuchy, buty i podziwiałyśmy miasto.
-Trochę nie wierzę w to co się dzieje. Jesteśmy sobie na Krecie z One Direction! Czaisz to?!-wydarłam się.
-Nie. I chyba nigdy to do mnie nie dotrze.
Słońce akurat zaczęło zachodzić i pozostawało nam coraz mniej czasu. Kierowałyśmy się więc już do hotelu. Nagle obok nas przejechali na quadach jacyś przystojniacy.
-Alice, patrz!
Zatrzymali się centralnie przed nami.
-Przepraszam szukamy hotelu Nana beach. Wiecie może gdzie jest?-zapytał jeden z nich.
-To nasz hotel. Też właśnie tam idziemy. Cały czas prosto, a przy bilbordzie w lewo.-odezwała się moja BF.
-Podobno są tam najlepsze imprezy w okolicy...-zagaił drugi.
-Tak to akurat prawda...-potwierdziłam, na wspomnienie poprzedniej nocy.
-Wskakujcie, podwieziemy was.-zaproponowali.
Po chwili byliśmy na miejscu.
-Będziemy czekać przy barze, do zobaczenia.-pożegnali się nasi nowi znajomi.
Byłyśmy gotowe po pół godzinie. Chłopcy mieli niedługo dojść. Michael i Jake, bo tak mieli na imię, postawili nam już po jednym drinku. Nawet byli fajni, z charakteru, jak i z wyglądu...
-O, nasi koledzy idą.-rzekłam na widok Hazzy i Lou.
Zapoznałyśmy ich, ale miałam przeczucie, że się nie polubią...
-Ej, ale to nie jest klub dla gejów...-powiedział Michael.
Chłopcy sami nie wiedzieli jak się zachować...
-Może dlatego żadnych tu nie ma...-wypaliłam w końcu.-To znaczy ja tam nie znam was na tyle, żeby wiedzieć jaką macie orientację seksualną...-dodałam po bardzo niezręcznej ciszy.
-Wiesz, zawsze możesz nas na tyle poznać...-proponował Jake.
Zapisali nam swoje numery na kartkach, które otrzymaliśmy zanim zniknęli w tłumie. Akurat mijali się z Zaynem, który zmierzał w naszą stronę.
-Ja jakoś nie chcę ich poznawać...-zdecydowanie powiedziała Christina i wyrzuciła karteczkę do kosza.
Wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco, a ja udawałam, że nie wiem o co chodzi.
-Czyli, że też muszę to wyrzucić?-spytałam z małą nadzieją.-Och, no dobra!
__________________________________________________

Jejuu sorry, że dopiero teraz dodaje, ale powód jest prosty-brak weny. Musiałam więc na weekend ruszyć dupę nad może z przyjaciółką i mam mnóstwo nowych pomysłów! Nie wyszedł, aż tak dobrze ten rozdział, ale następny będzie lepszy mam nadzieję ;) Dzisiaj,  (albo raczej wczoraj, bo piszę to w nocy) mija rok Little Mix. Są tu jacyś fani? Ja osobiście nie przepadam. Tylko tydzień wakacji! Ryczę!

czwartek, 16 sierpnia 2012

7. Doskonały sposób na doła.

    Od razu rzuciłam się w ramiona Christiny, znów zaczynając płakać.
-Musiałaś wchodzić?-przerwał ciszę Harry.
-Słucham?-troszkę się zirytowała.
-Nawet nie wiesz co się stało.-mówiłam dalej rycząc.
-Wiem. Widziałam się z Mattem...
Wszyscy spojrzeliśmy na nią z ogromnym zdziwieniem.
-Moja mama miała lecieć do LA, ale poleciałam za nią. Przy okazji spotkałam się z nim.-wytłumaczyła moja przyjaciółka.
-I co mówił?-pytał Nialler.
-Mówił, że tu nie wróci. Tak po prostu. Kazał mi ci przekazać ten list.-podała mi jakąś kopertę.

Kochana Alice,
wiesz, że nie jestem dobry w pisaniu tego typu listów, więc piszę krótko. Kiedy po tych 2 miesiącach z One Direction, dostałem propozycję pracy, zrozumiałem, że taka szansa może się nie powtórzyć. Od 2 lat byłem w miejscu, a teraz ruszyłem dalej. Nie potrafiłbym zrezygnować z moich największych marzeń, zrozum. "Twoi chłopcy", jak ich zawsze nazywasz, przed X Factor, też skończyli swoje związki. Może zapytaj ich dlaczego to zrobili. Zapewne są tego samego zdania co ja-związek na odległość nie ma sensu. Może trwać miesiąc, dwa, ale wtedy się czeka nie wiadomo na co. Bo ja nie wracam do UK. Na pewno będę za tobą tęsknić, to normalne. Mam nadzieje, że kiedyś mi wybaczysz, ale masz też prawo tego nie robić. Jestem szczęśliwy, że przed odejściem, spełniłem twoje największe marzenie. Uhh, żegnaj, Lenka!

Znowu się jeszcze bardziej rozryczałam.
-Mówiliście, o Macie, że to dupek, a on mi przypomniał, że wy postąpiliście dokładnie tak samo. Co, nie pamiętacie, przed X Factorem?-wydarłam się na nich.
-To była inna sytuacja...-tłumaczył się Horan.
-Nie, Niall. To dokładnie taka sama sytuacja. Wy też wybraliście karierę, nie miłość.-uspokoiłam się już trochę.
-Ona ma rację...-odezwał się Li.
Zapadła cisza, a ja znów się rozpłakałam, dalej z niewiadomych, dla nikogo powodów. Znów się do kogoś przytulałam, żeby się trochę uspokoić.
-Chyba jestem w ciąży.-wydusiłam z siebie w końcu.
Wszyscy na te słowa zamarli. Ja pobiegłam do łazienki i zamknęłam się tam. Swoją ostatnią maszynkę zostawiłam w pokoju, nożyczki i noże mam w kuchni. Zsunęłam się na podłogę. Za chwilę udało im się otworzyć te drzwi i mnie stamtąd zabrali. Siedzieliśmy wszyscy w salonie przez resztę dnia.
-Gdzie teraz będziesz mieszkać?-zapytała mnie Cris.
-Możesz mieszkać u nas!-zaoferował się Lou.
-Bo wy nie macie co robić, tylko przygarniać samotne, ciężarne nastolatki.-powiedziałam z sarkazmem.-Pojadę do Manchesteru...
-Jutro idziemy do lekarza!-rozkazała Christina.
-Nigdzie nie idę!
-Musisz!
-Boję się!
-Nie zachowuj się jak mała dziewczynka.
-Ja zawsze się tak zachowywałam! A Matthew zawsze mną się opiekował!
-Lena, posłuchaj jej...-włączył się do naszej rozmowy Hazz.
-Dobra idę tam, ale sama.-zgodziłam się w końcu.
Tkwiliśmy tam oglądając tv całą noc. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się wtulona w Zayna. Wstałam bezszelestnie i bez śniadania pojechałam do lekarza.
    Zrobił mi badania i... wykluczył ciążę. Odetchnęłam z ulgą, a przed szpitalem spotkałam Malika.
-Co ty tu robisz?-byłam bardzo zdziwiona.
-Przyjechałem po ciebie. Odwieść cię do domu?
-Tak. A potem jakbyś mógł na dworzec.
Spakowałam wszystkie swoje rzeczy i parę godzin później spotkałam Alexa, który zawiózł mnie do domu.
-Jak się trzymasz?-zapytał z troską w głosie.
-Dobrze. A co w domu?
-Po staremu...
Weszłam i od razu mama się do mnie przytuliła. "Nie martw się!" nie załatwi sprawy. Była akurat przerwa w  meczu Irlandia-Chorwacja, kiedy zadzwonił do mnie Niall. Gadaliśmy sobie o bzdetach, kiedy on usłyszał rozmowę:
-Jaki wynik?-pyta moja mama.
-No te rude kondomy przegrywają!-odpowiedział jej Rob...
-Lena, wracaj już lepiej do Londynu...-powiedział tylko blondynek i się rozłączył.
-Masz coś do Irlandczyków, kur.wa?-zapytałam go odważnie.
W odpowiedzi tylko zaśmiał mi się w twarz. To jakaś masakra! Poszłam zobaczyć nowe obrazy Alexa. Strasznie smutne... Dziwi mnie tylko dlaczego jeszcze się nie wyprowadził. Zaraz po tym poszłam spać.
    Rano odczytałam SMS-a od chłopców. "Zastanawialiśmy się co zrobić i wymyśliliśmy, że jutro jedziemy na wakacje. Wybierz jakieś miejsce, my załatwimy hotel xx.". Bez chwili zastanowienia odpisałam im "Kreta." i spakowałam się. Pozostał jeszcze telefon do taty...
-Tak, słucham.-usłyszałam jego poważny jak zwykle głos.
-Chciałam jechać na wakacje ze znajomymi, ale brakuje mi trochę pieniędzy...
-Zrobię zaraz przelew.
-Dzięki, cześć.
Tak wyglądała każda nasza rozmowa. Smutne, ale prawdziwe... Mam chociaż nadzieje, że okaże się hojny, bo nie chcę brać kasy od mamy. Niech się wali. Wyszłam z domu mówiąc tylko "Idę na wakacje!".
    Zadzwoniłam po Harolda i odebrał mnie z dworca.
-Jak tam 15h w domu?-zapytał mnie z uśmiechem.
-Lepiej nie pytaj. Jest tylko jedna rzecz, która może poprawić mi humor.
-Jaka?
-Zaraz się przekonasz...
Loczek odebrał telefon i gadał chwilkę.
-Christina już przyszła. Z jedzeniem oczywiście.
-O! To świetnie!-ucieszyłam się.
Niedługo dojechaliśmy.
-To co chcesz zrobić?-dopytywał Lou.
-Usiądźcie wygodnie.
Każdy myślał, że włączam jakiś film, czy coś, a tu proszę... Up All Night The Live Tour!
-Kompletnie zapomniałam o tym sposobie!-powiedziała Cris.
-Jakim znowu sposobie?-próbował dowiedzieć się Niall.
-No sposobie na doła. Zawsze jak nam smutno, czymś się martwimy, oglądamy tą płytę.
Usiadłyśmy na podłodze, przed chłopcami i tak jak zawsze komentowałyśmy.
-O matko! Patrz jak Loui tutaj się uśmiechnął!
-Cicho! Kocham głos Horana w tej piosence!
Wreszcie nadszedł czas na naszą ulubioną część-ich ulubione piosenki. Kiedy Zayn zaczął "I gotta feeling..." od razu zaczęłyśmy płakać.
-Coś się stało?-spytał zdziwiony Zayn.
-Morda! Nie widzisz, że śpiewasz!-wydarłam się na niego.
Kiedy skończyło się Torn przewinęłyśmy jeszcze raz. Dalej rycząc jak głupie. Gdy po raz trzeci chciałyśmy to obejrzeć, chłopcy usiedli obok i nas przytulili. Zaczęłyśmy beczeć jeszcze bardziej. Dopiero kiedy Lou skończył Valerie łzy ustały.
-Paczcie jak Hazz spojrzał na Louisa!-ekscytowała się moja BF, kiedy chłopcy zaczęli śpiewać Up All Night.
-Awwwwww! Larry moments!-powiedziałam z równym podnieceniem.
-Kocham cię, Harry.-powiedział Lou, na co kompletnie wymiękłyśmy.
__________________________________________________

Osobiście nie podoba mi się rozdział... Ale jak to mawia moja przyjaciółka-bywa... W ogóle nie mogłam go dokończyć, ale właśnie obejrzałam to dvd (rycząc na ich ulubionych piosenkach ;D) i jakoś się udało. A wasz jaki jest ulubiony moment na tej płycie? Jak macie zamiar wykorzystać resztki wakacji?

wtorek, 14 sierpnia 2012

6. Paul nie lubi, jak ktoś nosi jego rzeczy...

    Rano obudziłam się w jakimś dziwnym pokoju... Zaczęłam bardzo intensywnie myśleć. Wczoraj wieczorem gadałam z Zaynem, a potem... Co potem? Na dodatek byłam w samej bieliźnie, znalazłam tylko jakąś dużą koszulę męską, w którą się ubrałam. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Dopiero wtedy poznałam dom chłopców. Oni sami siedzieli w salonie. Była też z nimi Diana, dziewczyna Lou.
-O, wstałaś! Jak się spało?-spytał z uśmiechem Harold.
-Chyba raczej z którym...-dodał Lou.
-Bardzo dobrze się Z TOBĄ spało Loui...-odpowiedziałam spokojnie.-O, ty jesteś Diana, prawda? Ja mam na imię Alice, miło mi.-podałam jej dłoń.
-Tak, mnie też...-odpowiedziała niechętnie.-Harry cię tu przyprowadził, tak? Codziennie inna, szalejesz Styles!-po tych słowach stwierdziłam, że chyba mnie nie polubiła.
-Nie, nie jestem nową dziewczyną Hazzy.-powiedziałam dalej wysilając się na uśmiech.-Właściwie nie wiem jak tu się znalazłam...
-A, czyli jednak dziewczyna Harrego.-rzekła z pogardą w głosie.
-Diana, idź być TAKA, gdzie indziej! Wczoraj jak gadaliśmy, albo raczej przerwaliśmy rozmowę usnęłaś na ławce i położyliśmy cię w pokoju dla gości...-wyjaśnił mi Zayn.
-Jaka? Jaka jestem?-spytała wściekła.
-Skończmy tą rozmowę. W kuchni masz naleśniki, Lena. Smacznego!-próbował załagodzić Loui.
-Dziękuje, ale jeszcze jedna sprawa. Obudziłam się w samej bieliźnie i nie wiem gdzie są moje ubrania...
Chłopcy na te słowa wybuchli śmiechem.
-Ej, weźcie!-powiedziałam obrażonym głosem.
-Jedz te naleśniki, nie wnikaj w szczegóły.-zwijał się ze śmiechu Nialler.
-Macie mi powiedzieć w tej chwili co się tu działo!-zaczęłam krzyczeć.
-Powiem tylko tyle, że swoich ciuchów już nie odzyskasz...-zakomunikował mi Zayn dalej z bananem na twarzy.
-Ale...
-Nie ma żadnych "ale", Alice. Pożyczę ci coś Danielle.-zaproponował Li.
-Kiedyś i tak się dowiem o co tu chodzi, a na razie skorzystam z pożyczki... Czuje się teraz jak jakaś dziwka...
-Spokojnie, nic się takiego nie stało. Chodź na górę.
Poszłam za Liamem i się przebrałam.
-To gdzie te naleśniki?-spytałam z uśmiechem.
-Yyy, sorry. Myślałem, że już nie będziesz jeść...-powiedział cichutko Horan.
-Ok. Wezwiecie mi taksówkę?-poprosiłam zrezygnowana.
-Louis może cię odwieść. Prawda Lou?-rzekł Zayn zabawnie ruszając brwiami, aby wkurzyć Dianę.
-Tak-k.-powiedział słabo.
-Na pewno? To nie będzie dla ciebie problem?-zapytałam widząc jego bladą twarz.
-Nie. Odwiozę cię!-Tomlinson teraz zabrzmiał bardziej entuzjastycznie.
-OK, ale jeszcze jedno. Czyja ta koszula?-zapytałam z zaciekawieniem, ponieważ była jakaś za duża, jak na nich.
-Wydaje mi się, że... Paula...-zakomunikował mi Zayn.
-A Paul bardzo nie lubi jak ktoś nosi jego rzeczy.-powiedział z udawanym strachem w głosie Hazz.
-Awwwww, Paul. Dobra, to uciekam zanim się zorientuje i mnie zaatakuje, haha.-zażartowałam.
W tym momencie odwróciłam się, a za mną stał... Paul.
-Yyy, dzień dobry!-przywitałam się tylko i pobiegłam do samochodu.
-I co teraz zamierzasz robić?-zapytał mnie Lou, już w aucie.
-Nie wiem. Jakoś będę żyć sama... Tylko nie mam za bardzo gdzie mieszkać. Do końca miesiąca będę musiała się wyprowadzić. Boję się zamieszkać z mamą, a tata pewnie nie weźmie mnie do siebie...
-Coś wymyślimy razem, nie przejmuj się...
-Jak chodziłam do szkoły to chociaż miałam co robić, a właśnie zaczęły się wakacje i będę sama. Cris też nie zawsze ma czas...
-Odwiedzimy cię jutro, albo za 2 dni, ok?
-Jasne...
Weszłam do mieszkania, spojrzałam na wszystkie rzeczy Matta i zastanawiałam się co teraz z nimi. Przyjedzie po nie? Mam mu je wysłać? Mam lepszy pomysł. Ciuchy zaczęłam wyrzucać przez okno, mimo zdziwienia wszystkich ludzi. Nagle zadzwoniła do mnie Christina.
-Hej, co robisz?-spytała na wstępie.
-A, nic, a co?
-Jesteś w telewizji. Więc tak pytam co ty odpierda.lasz...
-Pozbywam się zbędnych ciuchów z mojej szafy. A dlaczego w telewizji?
-Właśnie z tego powodu. Ktoś to nagrał i wysłał do telewizji. Chcesz być sławna-nie wnikam! Pa, wracam za 2 dni.
Wracam? To gdzie ona jest? Zresztą teraz to nie ważne, jak przyjedzie, muszę jej wszystko opowiedzieć, bo dalej nic nie wie. Co zrobić z resztą rzeczy? Poszłam te bardziej drogocenne oddać do lombardu, a te mniej spakowałam do pudełka i wysłałam na poczcie. Nie wiem gdzie, zmyśliłam wszystkie dane, również i moje. Tak, wiem to dziwny sposób, a więc w moim stylu. Nasze wspólne pamiątki również spakowałam do pudełka i szczelnie je zamknęłam. Nie wiedziałam jeszcze co z nimi zrobię, ale chociaż nie będą na widoku...
*Zayn, 2 dni później*
Wreszcie z chłopakami mieliśmy dzień wolnego i pojechaliśmy do Leny. Wbiegliśmy szybko po schodkach, kryjąc Harrego przed sąsiadką. Pukaliśmy, dzwoniliśmy i nic. Dopiero po chwili usłyszeliśmy płacz. Zaczęliśmy się martwić.
-Halo?! Alice, otwórz! To my!-krzyczał Niall.
Dalej tylko płacz, tym razem wyraźniejszy.
-Lena, otwórz, proszę!-próbował Li.
-Idźcie sobie.-zanosiła się od płaczu.
-Radze ci otworzyć, bo wyważymy drzwi!-groził Loui.
-To wyważaj, powodzenia!-śmiał się Hazz.
Lou próbował... Harry mu pomagał... Trwało to jakieś 15 minut.
-Idźcie, bo... Skoczę z okna!-zaczęła krzyczeć Lena.
Wyważyłem... Wszystkie okna było zamknięte, a na łóżku leżała skulona Alice, płakała i miała zakrwawioną rękę. Liam od razu próbował zatamować krew.
-Nie płacz.-prosiliśmy ją i przytulaliśmy.
Jak patrzyłem na nią też mi się chciało płakać. Polubiłem nawet Matta, ale to straszny dupek. Jak mógł zostawić dla kariery taką dziewczynę?! Sytuacja jest okropna.
*Alice*
-Jeżeli macie tu przychodzić z litości to ja dziękuję!-krzyczałam na nich, ale tak to wyglądało...
-Nie jesteśmy tu z litości!-wkurzył się blondynek.-Co się stało? Powiesz nam?-dodał już łagodniej.
Już chciałam powiedzieć im co się stało, ale zauważyłam w drzwiach Christinę.
__________________________________________

Nareszcie wróciłam, więc będę już regularnie dodawać rozdziały ;) I jak się podoba rozdział? Jak myślicie co się jeszcze takiego stało? Z ankiety wynika, że najwięcej czyta mnie osób, które mają 13 lat. A propos 2 nowe ankiety(!), również z nudów ;p

piątek, 10 sierpnia 2012

5. Gdzie jest Matt?

    Rozejrzałam się, ale Matta jak nie było, tak nie ma. Przywitałam się z chłopcami.
-A gdzie Matthew?-zapytałam w końcu.
-Nie rozmawialiście? On przylatuje za kilka dni...-zakomunikował mi Harry.
-Ale jak to? Dlaczego?-dociekałam dalej.
-Miał odwiedzić jeszcze jakąś ciocię...-ciągnął Lou.
-Przecież on nie ma cioci w Ameryce. Mieszka tam tylko jego wujek...-dziwiłam się.
-O właśnie! Miał odwiedzić tego wujka!-powiedział pospiesznie Zayn-To odwieziemy cię do domu. Chodź!
    Tak też się stało. Cris już prawie była spakowana i brak Matiego, zdziwił ją równie mocno, jak mnie.
-Zadzwoń do niego!-zaproponowała.
-Wyłączony. Boję się...
-Przestań. Co niby mogło się stać...
-Może faktycznie jest u tego wujka...
-Ja tam nie wiem, ale pojutrze muszę być w domu.
    Mam za sobą całą nieprzespaną noc. Masakra. Rozmyślałam wszystkie możliwości.

  1. Ma tam jakąś dziewczynę.
  2. Nie chce do mnie wracać.
  3. Spodobało mu się takie życie w Ameryce.
  4. Ktoś go porwał.
  5. Popełnił jakieś przestępstwo i siedzi w więzieniu.

Rano zadzwoniłam do Liama.
-Cześć. Kiedy dokładnie Matt ma przylecieć?-zapytałam na wstępie.
-Za 3-4 dni powinien być... Przepraszam cię, ale jestem trochę zajęty.-rozłączył się.
Świetnie. Po prostu zajebiście!

*5 dni później*
3 dni już siedzę sama w domu i wariuje... Ciągle płacze, a jak już wszystko wypłacze jestem taka wkurzona, że krzyczę, przeklinam... Dość tego! Zadzwoniłam do Hazzy.
-Cześć. Mam bardzo ważną sprawę. Musimy się spotkać.
-OK. To przyjadę po ciebie wieczorem i pojedziemy do nas. Będę o 8, pa!
Hmm. Łatwo poszło. Postanowiłam pojechać do fundacji mojej mamy. Posiedziałam tam trochę z dzieciakami i wróciłam przygotować się do wyjścia. Ubrałam się w to - http://stylistki.pl/do-szkoly-170085/. Usłyszałam trąbienie. Drobne poprawki i zbiegłam po schodach. Zastałam bardzo dziwny widok-Stylesa siedzącego w kabriolecie, gawędzącego z moją sąsiadką z naprzeciwka.
-Dzień dobry.-pozdrowiłam ją.
-Dzień dobry.-odburknęła.-Przyjechałeś tu po babcię?-zwróciła się do Harolda.
-Nie. tym razem po koleżankę. A jak pani mąż?
-Mąż? Ach, tak, mąż ma się świetnie... To wy się znacie?-zapytała ze zdumieniem widząc, że wsiadam do auta.
-Tak i już musimy jechać. Do widzenia.-pożegnał się.-Co za baba.-dodał za chwilę, a ja tylko się zaśmiałam.
    Niedługo dojechaliśmy na miejsce. Byłam pod wrażeniem ich willi. W kuchni czekała już kolacja.
-Sami robiliśmy!-Chwalił się Nialler.
-To miło z waszej strony.-powiedziałam z uśmiechem.-Nie chciałabym być nie miła, ale... Co tu sie kur.wa dzieje?!
-Może zjedzmy najpierw...-zaproponował Loui.
Przystałam na propozycje, ale i tak nie miałam humoru do pogawędek przy stole.
-Co u ciebie, Alice?-spytał grzecznie Zayn.
-Wszystko, ok, oprócz tego, że nie śpię od kilku dni. A no i jeszcze to.-pokazałam im poranioną żyletką rękę.-A u was? Jak po trasie?
-Dobrze...-odpowiedział blado Liam.
-No to dobrze...
Dalej jedliśmy w milczeniu. Mimo wszystko trochę bawiła mnie ta sytuacja, że chłopcy siedzieli ze zmartwionymi minami, nie wiedzieli co powiedzieć, co zrobić...
-Przepraszam, gdzie tu jest łazienka?-zapytałam, gdy skończyłam już jeść.
-Prosto i w lewo...-odpowiedział cicho Loczek.
Ruszyłam według wskazówki. Kiedy wracałam, usłyszałam, że coś do siebie szepczą... "Musimy jej powiedzieć!", "Ale niby jak?!", "Nie wiem, jakoś delikatnie...", "To kto mówi?". W tym momencie weszłam i usiadłam przy stole.
-To możemy wreszcie pogadać?-zapytałam, przerywając ciszę, która zapadła po moim przyjściu.
-Pewnie chcesz wiedzieć co z Mattem...-zaczął niepewnie Lou.
-Skąd wiedziałeś?-powiedziałam ironicznie.
-On nie jest u wujka...-ciągnął Niall.
Serce zaczęło mi szybciej bić. Do tej pory, żyłam nadzieją, że to jednak prawda...
-Przepraszamy, że cię okłamaliśmy...-odezwał się Zayn.-Chcieliśmy cię jakoś uspokoić, póki Matthew do ciebie nie zadzwoni...
-Gdzie on, do cholery, jest?!-wydarłam się.
-Dostał propozycje pracy dla jakiegoś zespołu, w Ameryce... Nie wiemy czy wróci, ale mówił nam, że skontaktuje się z tobą w ciągu jakiś 3 dni...-powiedział w końcu Harry.
-Ale nie zadzwonił...-skończył ciszej Liam.
Wybiegłam stamtąd. Biegłam przed siebie, w końcu usiadłam na jakiejś ławce. Płakałam jak małe dziecko. Cały mój świat się zawalił. Usłyszałam jakieś kroki. Poczułam, że ktoś siada obok i obejmuje mnie ramieniem. Płakałam dalej...
-Nie płacz.-usłyszałam głos Malika.
-Jak mogę nie płakać? Nie zdajesz sobie nawet sprawy kim on dla mnie był! Pamiętam jak go poznałam. Zaimponował mi swoim charakterem, sposobem na życie... Chciałam chodzić do szkoły w Londynie, więc wynajęliśmy razem mieszkanie. Teraz nie mam gdzie mieszkać. Moi rodzice ułożyli sobie życie na nowo i chyba nie chcą mnie w nim. Wiesz jakie to jest uczucie, kiedy ktoś kogo kochasz, nagle tak po prostu cię nie chcę? Wybiera kogoś innego i jest szczęśliwy bez ciebie, a ty na to wszystko patrzysz... Matt wiedział co przeżywam i mimo to zostawił mnie tak jak oni. Mówił, że nigdy tego nie zrobi, a ja mu wierzyłam i wiedziałam, że kocha mnie naprawdę... Wyobraź sobie, że wszystko w co wierzyłeś to zwykłe kłamstwo. On się mną opiekował, Zayn. Kto teraz będzie to robił? Mam już tylko Cris i mojego brata, a oni mają swoje życie...
-Masz jeszcze nas.
-Okłamaliście mnie w tak ważnej dla mnie sprawie! Jak mam wam teraz zaufać?! Kiedy wyobrażałam sobie, że kiedyś was spotkam, nie przypuszczałam, że tak się to wszystko potoczy. W wyobrażeniach waszych fanek, zazwyczaj nie ma miejsca na to, że je okłamiecie.
-Jesteśmy zwykłymi ludźmi!-bronił się Zayn.
-Dla fanek nie jesteście zwykłymi ludźmi. Jesteście 5 ideałami, które marzą spotkać i wydaje im się, że wszystko wam wybaczą na wasze piękne oczy i oszałamiające uśmiechy.
-Żałujesz, że nas poznałaś? Miałabyś o nas inne zdanie. Teraz już widzisz, że nie jesteśmy idealni. I co przestałaś być naszą fanką?
-Dalej nią jestem tak samo jak dwa miesiące temu. Zrozum jednak, że sparzyłam się parę razy i nie wiem komu mogę zaufać. Teraz to ja już nic nie wiem. Nie chce mi się żyć...
-Tylko nie rób nic głupiego!-powiedział z przerażeniem w oczach, na co ja, krótko się zaśmiałam.
_______________________________________________

Tak mnie wena wzięła, że obudziłam się w środku nocy i napisałam ten rozdział ;p. Oglądał ktoś może Step-up 4? Zajebisty. Idźcie do kina póki puszczają. Tylko jakby co z napisami, bo nie każdy takie lubi, ale tak to polecam ^^ Pod ostatnim postem pytałam, "Jak myślicie, co z Mattem?". Imienniczka głównej bohaterki, Alice miała rację. Dostał tam pracę ;)
My twitter @Mrrs_Cherry
Podawajcie też swoje w kom. ^^
PS Liam ma dwie nerki, Liam ma dwie nerki! Huraaa!
*w sensie zdrowe dwie nerki ;p

niedziela, 5 sierpnia 2012

4. Sądzę, że nie jestem przekonany, iż taka sytuacja jest niewykluczona.

    Rano obudziłam się w jakimś dziwnym łóżku. Obok mnie leżeli Zayn i Harry. Rozejrzałam się i to nie był nasz hotel...
-Co robisz w moim łóżku?-spytał na powitanie Zayn
-Co już nie pamiętasz wczorajszej nocy? Z Harrym?-zapytałam w żartach.
Zrobił bardzo dziwną minę.
-Ja nic nie pamiętam! Harry, wstawaj!-wydarłam się.
-Co jest?
-Gdzie jesteśmy?-zastanawiał się Malik.
-Skąd mam wiedzieć. Auu, umieram.-żalił się Hazz.
-A ja to może nie. Dobra trzeba się stąd wydostać.-zdecydowałam.
Zeszliśmy do recepcji.
-Dzień dobry. Brałem wczoraj pokój na nazwisko Malik?
-Nie. Ale ten pan obok brał. Na nazwisko Styles.-powiedział recepcjonista.
-A o której to było?-zapytał Loczek.
-Jakoś po piątej...
Harry zapłacił i zapytaliśmy się o dojście do naszego hotelu. Okazało się, że to w drugim końcu miasta i wzięliśmy taksówkę.
-Gdzie byłaś?-zapytała mocno zdziwiona Chris.
-Nie wiem. Pamiętasz coś?
-No, w nocy chcieliśmy wrócić do hotelu, a wasza trójka uparła się dalej imprezować. Matt jest zły... Ale z tego co kojarzę też nie był do końca trzeźwy...
Zeszliśmy wszyscy na śniadanie. Chyba tylko Li mógł normalnie funkcjonować...
-No, ale chyba nie byłem aż tak pijany...-łudził się Nialler.
-Stary, trzymałeś się kratki ściekowej i krzyczałeś: "Za co wyście mnie zamknęli?!"-śmiał się Liam.
-No Niall szalał... Na przykład z tym ślubem.-potwierdziła moja przyjaciółka.
-Mi też to opowiadał.-przytaknęłam
-Mi nic nie opowiadał. Mnie wynosił z klubu do kościoła.
-Oj, sorry Cris...-przeprosił zgaszonym głosem blondynek.
-A Matt pytał Alice, czy jest wolna... Ona powiedziała, że ma dziecko z Louisem i Matthew odszedł zrezygnowany...-ciągnął Payne.
Zaraz po śniadaniu na lotnisko i do UK...
    Kiedy wstałam rano, już w domu, weszłam na internet. Były zdjęcia z wczorajszej imprezy... Na jednym przytulałam się do Liama. Oj... "Czyżby Liam Payne zdradzał swoją dziewczynę z córką aktorki Natalie Collins, Alice?". Tak, trafili w dziesiątkę! Zadzwoniłam do Danielle i umówiłam się z nią na zakupy. Kiedy Cris się obudziła, wyszłyśmy na cały dzień i wieczorem, zaprosiłyśmy Dan do nas.
-To co robimy?-zapytała Cris.
-Otwieramy wino!-powiedziałam z entuzjazmem.
-Ciekawe co robią chłopcy...-Zastanawiał się nasz gość.
Po wypiciu pierwszej butelki wina postanowiłyśmy do nich zadzwonić i wzięłyśmy na głośnik.
-Harry! Jak miło cię widzieć!-zaczęłam wesoło.-Znaczy słyszeć!
-No, świetnie wyglądasz, wiesz co...-usłyszałam jego spity głos.-Zgredek! Zgredek, podaj mi drinka!
-Słucham?-Powiedziała zaskoczona Christina.
-Oj, to nie do ciebie. Wiesz co... Ja ci to chcę powiedzieć od lat, Kate. Mianowicie...-Hazzie chyba już wystarczy tych drinków.
-Po pierwsze, żadna z nas nie ma na imię Kate, a po drugie daj kogoś innego do telefonu.-Wkurzyła się Dan.
-Kochanie! Ktoś chce z tobą rozmawiać!-krzyknął Styles.
Kochanie? Który podejdzie do telefonu?
-Cze-eeść! Teraz tak sobie myślę, że powinnyście wbić na imprezę. Siedzimy w naszym pokoju. Przyjechać po was, czy same traficie?-Och Tommo!
-My też tu mamy dżamprę! Ale przyjedź, razem raźniej! Adres znasz, czekamy!-Zachęcała go moja BF.
Cisza w słuchawce...
-Halo, haloo...-usłyszałyśmy głos Liama.
-Li, jesteś tam?-odezwała się jego dziewczyna.-Oni tam codziennie piją?
-Sądzę, że nie jestem przekonany, iż taka sytuacja jest niewykluczona.-rzekł Daddy.
On też pił? Przecież nie może. Chyba...
-Pilnujcie się tam, chłopcy. Bo, wiesz, że według gazet to ty mnie zdradzasz?! Paa.-Skończyła Danielle.
Skończyliśmy rozmowę, ale zaraz znów zadzwonił telefon. Loui.
-Hej dzwonie, żeby coś wyjaśnić.
-Co?-Zapytała Cris.
-No, bo wsiadłem do taksówki i chciałem po was jechać. Podałem adres, dojechaliśmy i się okazało, że ja jestem w LA, a nie w Londynie. Więc sorry nie przyjadę po was...
-To może zrobimy Skype'ową imprezę, co?-zaproponowałam.
    Po chwili połączyliśmy się przez Skype i imprezowaliśmy.
-Zaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaayn-wydarłam się.-Jak ja się stęskniłam!
-Ja też tęsknie, Molly!-odpowiedział.
-Ale ja mam na imię Alice.
-No właśnie pamiętałem, że coś na C.
-Jak nasze dziecko?-wydzierał się Tomlinson.
-Ano bardzo dobrze. Co zamawiasz? Syna czy córkę?-spytałam.
-Bierz syna!-drze się Loczek.
-Córkę weź!-krzyknął ktoś inny.
-Hmmm... Córka. Syn. Córka. Synaa biorę!-zdecydował się Lou.
-Jesteś w ciąży?-usłyszałam czyiś głos za mną.
Wszystkie trzy odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy Alexa.
-Długo tu już jesteś?-zapytałam zdziwiona.
-Wystarczająco. O, hej Matt.
-O, a to jest właśnie brat, Leny, Angel, chłopcy.-powiedział Mati spitym głosem.
-Witaj Angelu. Tak będziesz wujkiem mojego dziecka...-powitał go Lou.
-Witaj Louisie. Nie sądziłem, że umiesz pić...
-Sugerujesz coś?-zapytał Zayn śmiesznym tonem.
-Skądże...
*miesiąc później*'
Nareszcie nadszedł ten dzień! Nareszcie Matthew wraca! Jakoś to zniosłam, razem z Danielle i Christiną. Mam nadzieje, że będę utrzymywać jakiś kontakt z One Direction... Czekałam na lotnisku, aż ludzie wyjdą z samolotu. Czekałam i czekałam... Każdy już chyba wyszedł. Stwierdziłam, że pewnie wyszli jakimś tylnym wyjściem. Po chwili podszedł do mnie ochroniarz i kazał iść za nim. Poszłam, więc i zobaczyłam chłopców. Z wyjątkiem Matta...
_______________________________________________

Nie za bardzo podoba mi się rozdział, ale cóż... Jak myślicie, co z Mattem? Chciałam wam wszystkim przypomnieć, że za niecały miesiąc znów nareszcie będziemy mogli wrócić do naszych kochanych szkół i książek. Hip hip huraaa! ;/ Jak tam wakacje? Ja jestem u babci, która ciągle wpycha we mnie jedzenie, więc już mam dość xd Byłam wczoraj w sklepie, nie było żadnych fajnych sukienek i się wkurzyłam, ale nagle boski głos Liama! WMYB! Wgl sklep Claire's, stoisko z One Direction! Nie wiem co sobie kupić, dosyć drogie rzeczy. Są piórniki, kosmetyczki, ramki na zdjęcia, plakaty, bransoletki, gumki do ścierania, ołówki, zeszyty itp...
PS Nowa ankieta, tak z nudów ;p